Jeśli oczekujecie, że zobaczycie na ekranie czarnoskórą Katniss Everdeen walczącą o prawa mniejszości – rozczarujecie się. Nienawiść, którą dajesz to film nie tyle o walce z systemem, co o dojrzewaniu i kształtowaniu tożsamości. Rasizm jest tylko tłem – za to tłem poważnym i skłaniającym do refleksji.  

16- letnia, czarnoskóra Starr Carter (Amandla Stenberg) na pozór mierzy się jedynie ze zwykłymi kłopotami wieku dojrzewania. Pierwsza miłość, kłopotliwe przyjaźnie, niejednoznaczna sytuacja rodzinna – ot, starter-pack każdej nastolatki. Jednak Starr na barkach nosi problem podwójnej tożsamości. W swojej dzielnicy zakłada kaptur na głowę, słucha rapu, używa slangu i wystarczy jej jedno spojrzenie na czyjeś buty, by wiedzieć, czy dealuje. W porządnym liceum, do którego uczęszcza, nosi mundurek, jest miła i cichutka, co by nikomu nie podpaść. Bieg wydarzeń raz na zawsze odmienia niespodziewana tragedia. Na oczach Starr biały policjant strzela i uśmierca jej czarnego przyjaciela z dzieciństwa, Khalila (Algee Smith). Od tego momentu film staje się emocjonalnym rollercoasterem a my razem z bohaterką podążamy za kolejnymi etapami przeżywania koszmaru.  

Dwa światy

Starr, rozdarta pomiędzy dwoma światami, nigdzie nie czuje się do końca sobą. Niezawiniona śmierć Khalila tylko potęguje poczucie wyobcowania i niezrozumienia, z którym bohaterka nie potrafi sobie poradzić. Z jednej strony chce oddać hołd zmarłemu i mówić w jego imieniu. Z drugiej: obawia się konsekwencji, które mogą dosięgnąć jej rodzinę, jeśli podejmie głos. Starr przytłacza również sytuacja w szkole, gdzie musi siedzieć cicho, choć ma ochotę krzyczeć, widząc postawę uczniów wobec tragedii. Uczniów, dla których strajk pod tytułem “Sprawiedliwość dla Khalila” jest pretekstem do urwania się z kilku lekcji i ominięcia kartkówek. Uczniów, którzy grają w kosza i naśladują raperów, bo panuje moda na czarnych.

film nienawiść którą dajesz, nienawiść, produkcja nienawiść którą dajesz, film the hate u give, recenzja nienawiść którą dajesz

I nagle Starr opadają przysłowiowe klapki z oczu – zaczyna zauważać rasizm nawet wśród swoich najbliższych przyjaciół. Nieintencjonalny, ale tym groźniejszy, bo akceptowany przez społeczeństwo. Przecież Khalil był czarny i sprzedawał narkotyki, więc musiał prędzej czy później zginąć. “Jeśli nie policjant, to zabiłby go ktoś inny”, jak powiedziała przyjaciółka Starr.  

Credo Tupaca

Credo Tupaca „Thug Life”, czyli akronim “The Hate U Give Little Infants Fucks Everybody”, w zamyśle miał być myślą przewodnią filmu. Bohaterka prowadzona przez swojego ojca Mavericka (Russel Hornsby), niegdyś bandytę, dziś kochającego pana rodziny, rozpoczyna walkę z wszechobecną nienawiścią. Matka (Regina Hall) pełna obaw i lęku, wspiera córkę w trudnych chwilach i zapala lampki na drodze jej przemiany. W konsekwencji Starr próbuje krzyczeć, działać, zmieniać świat – ale by zmienić świat, trzeba zacząć od siebie, jak głosi mądrość ludu. Właśnie dlatego uważam, że myśl przewodnia, choć szczytna, nie została do końca wykorzystana. Co akurat działa na korzyść produkcji – w końcu George Tillman ma już na koncie patetyczny film o dyskryminacji rasowej (Siła i honor).  

film nienawiść którą dajesz, nienawiść, produkcja nienawiść którą dajesz, film the hate u give, recenzja nienawiść którą dajesz

Jeśli oczekujecie, że zobaczycie na ekranie czarnoskórą Katniss Everdeen walczącą o prawa mniejszości – rozczarujecie się. Nienawiść, którą dajesz to film nie tyle o walce z systemem, co o dojrzewaniu i kształtowaniu tożsamości. Rasizm jest tylko tłem – za to tłem poważnym i skłaniającym do refleksji. Przemoc, agresja, brutalność na tle rasowym to ważne wątki filmowej narracji. Niesprawiedliwość systemu i różnice w medialnych przekazach to kolejne istotne elementy fabuły. Jednak z całą pewnością na przód wysuwa się prywatna historia Starr, dla której śmierć przyjaciela staje się punktem wyjścia do zbudowania własnego ja. Ja niezależnego od miejsca, w którym się znajduje. Ja jednolitego, niepoddającego się presji środowiska ani naciskom różnych grup. W końcu: ja silnego, odważnego, które nie boi się krzyczeć w słusznej sprawie.  

film nienawiść którą dajesz, nienawiść, produkcja nienawiść którą dajesz, film the hate u give, recenzja nienawiść którą dajesz

Efekt lustra

Nienawiść, którą dajesz to film z kategorii dydaktycznych. Na szczęście dla widzów obyło się bez moralizatorskich, błyszczących i okrągłych gadek. Jest trochę kiwania palcem, ale w granicach normy, bez irytującego pouczania. Poziom realizacji jest przyzwoity, ale nic, poza tym. Nienawiść, którą dajesz nie należy do produkcji, które ogląda się dla formy. Mimo to warto obejrzeć dla fabuły i gry aktorskiej na odpowiednio wysokim poziomie. A w szczególności dla efektu lustra, w którym możemy przejrzeć się i skontrolować, jak często stosujemy nieintencjonalne zagrywki dyskryminacyjne. W końcu – parafrazując Starr- “biali patrzą z uprzywilejowanej pozycji”. Patrzą i nie widzą wszystkich nierówności, które dosięgają czarnoskórą społeczność. Może i my, śladem bohaterki, pozwolimy opaść naszym klapkom z oczu.

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej