Nowy rok dla wielu z nas jest często okresem, kiedy decydujemy się podjąć próbę zmiany naszych zachowań i nawyków na lepsze. Jednym z bardziej popularnych wyzwań jest decyzja o rzuceniu palenia. Mimo, iż niewątpliwie najlepszym sposobem uniknięcia negatywnych efektów zdrowotnych jest całkowicie zaprzestanie korzystania z nikotyny, dane z całego świata pokazują, że wielu palaczy albo nie może albo po prostu nie chce nie rozstać się z nałogiem. A jak to wygląda od strony rozwoju technologicznego?

Według  badań GUS w 2016 roku 19% Polaków codziennie paliło papierosy lub inne wyroby tego typu, natomiast 6% robiło to okazjonalnie. Oznacza to, że jedna czwarta dorosłych Polaków ma styczność z produktami tytoniowymi. To ogromna liczba, zważywszy na to że w Polsce od lat obowiązuje zakaz palenia w miejscach publicznych, a od wielu lat prowadzona jest też kampania mająca na celu zniechęcenie do sięgania po papierosy. Historia prób eliminacji z życia społecznego jakichkolwiek zakorzenionych w kulturze używek, jednoznacznie pokazuje, że całkowita prohibicja nie rozwiązuje problemu, lecz raczej powoduje rozwój czarnego rynku produktów objętych zakazami. Dla tych, których nie odstraszają drastyczne zdjęcia na opakowaniach papierosów, być może rozwiązaniem są e-papierosy i produkty wykorzystujące technologię podgrzewania tytoniu.

 

Najwcześniejsza koncepcja elektronicznego papierosa to pomysł Herberta A. Gilberta. W 1963 roku opatentował on produkt, który określał jako „nie zawierający tytoniu, bezdymny  papieros”. Sposób działania urządzenia przypominał współczesnego e-papierosa. Nie zachodziło w nim spalanie tytoniu, a jedynie podgrzanie i wytworzenie pary zawierającej nikotynę. W tamtych czasach żadna firma nie była jednak zainteresowana produkcją wynalazku na masową skalę. Zmieniło się to w 2003 roku, kiedy to pochodzący z Chin farmaceuta Hon Lik zaprezentował urządzenia nadające się do wielokrotnego użytku, które gwarantowało nowy, ulepszony sposób spożywania nikotyny. Pomysł szybko podchwyciła firma Golden Dragon Holdings, która zaczęła go eksportować na cały świat. W Europie pierwsze e-papierosy pojawiły się w 2005 roku, a niecałe dwa lata później były już dostępne w USA. Prace nad kolejną generacją urządzeń rozpoczęto w 2008 roku. Wówczas na rynku pojawiły się pierwsze e-papierosy z nowym systemem palenia – tankomizerem. Jego autor,  dr Yunqiang Xiu, sprawił, że liczba e-palaczy zaczęła rosnąć. Przede wszystkim dlatego, że obsługa urządzenia stała się o wiele prostsza. Jednym z ważniejszych momentów w historii e-palenia było pojawienie się kolejnego, obecnie najpopularniejszego systemu palenia i napełniania, czyli clearomizera, który zadebiutował w 2011 roku i z miejsca stał się wielkim przebojem. To rozwiązanie jest obecnie wykorzystywane w praktycznie wszystkich modelach e-papierosów.

 

Co na to tytoniowi giganci? Philip Morris również na poważnie chce rozstać się z klasycznymi papierosami. Jednak zarządzana przez niego firma w pierwszej kolejności stawia na produkty podgrzewające tytoń. Zaprojektowane w Szwajcarii urządzenie o nazwie IQOS, to pierwszy produkt z gamy wyrobów Philip Morris stanowiących potencjalnie alternatywę dla papierosów, nad którą prace trwają od ponad dekady. Inwestycje w badania i rozwój tych produktów wyniosły ponad 3 miliardy dolarów. W odróżnieniu od tradycyjnych papierosów, IQOS jest urządzeniem elektronicznym, które podgrzewa specjalnie zaprojektowane wkłady z prawdziwym tytoniem do temperatury znacznie niższej od temperatury spalania. Ponieważ urządzenie podgrzewa tytoń nie spalając go, produkt nie wytwarza dymu ani popiołu, a jedynie aerozol zawierający nikotynę. Dotychczasowe badania realizowane na zlecenie producenta wskazują, że IQOS wytwarza średnio 90% mniej szkodliwych substancji – poza nikotyną – niż dym papierosowy, jednocześnie zapewniając konsumentom odczucia smakowe zbliżone do palenia tradycyjnych, analogowych papierosów.

Jak radzą sobie na świecie produkty tego typu? IQOS pojawił się w wydanej w listopadzie 2017 roku piątej edycji publikowanego przez Citibank zestawienia “Citi GPS Disruptive Innovations”. Specjaliści z branży technologicznej przyglądają się w nim produktom, które mogą zmienić rynek i –  potencjalnie – także przyszłość. W zestawieniu, w którym znalazły się takie rozwiązania jak Hyperloop, komercyjne loty bezzałogowe czy płatności IoT, Citibank uznał, że jest to “najważniejsza innowacja w branży tytoniowej od czasu e-papierosów”. Obecnie z IQOSa korzystają na świecie już 4 miliony użytkowników. Produkt aktualnie jest dostępny w 35 krajach, w tym również w Polsce. Poza rozwiązaniem oferowanym przez Philip Morris, urządzenia oparte o podgrzewanie tytoniu, choć różniące się od siebie technologicznie, produkowane są również przez innych gigantów tego rynku. Są to na przykład marki Ploom Tech, glo czy iFuse. André Calantzopoulos, CEO Philip Morris International przyznaje, że podgrzewające tytoń urządzenia bezdymne to przyszłość – zarówno dla firmy, jak i samych konsumentów. Calantzopoulos potwierdził, że rozwój zarządzanego przez siebie przedsiębiorstwa chce oprzeć właśnie na produktach wolnych od dymu tytoniowego, tak by jego firma docelowo wycofała się z produkcji klasycznych papierosów.

 

Pierwszym krajem, w którym pojawił się IQOS była Japonia. Wprowadzenie tego produktu w tym przypadku okazało się strzałem w dziesiątkę. W ciągu niecałego półtora roku od wprowadzenia na rynek, IQOS zdobył tam ponad 10% udziałów rynkowych. Ciekawe dane na ten temat opublikowało również czasopismo PLOS One. Badacze ustalili, że w ciągu ostatnich dwóch lat średnia liczba zapytań dotyczących produktów Heet-Not-Burn (podgrzewanie-nie-palenie) przez użytkowników Internetu w Japonii wahała się od 6 do 7,5 miliona każdego miesiąca. Analiza ogólnodostępnych danych wyszukiwarki Google pokazała, że od stycznia 2015 do sierpnia 2017 roku więcej użytkowników zamiast informacji dotyczących e-papierosów szukało właśnie informacji na temat urządzeń podgrzewających tytoń. Podobne wyniki dotyczące IQOSa zaczynają pomału pojawiać się także w innych krajach, w tym również w Polsce.

 

Skąd taka popularność produktów określonych na świecie terminem Heat-Not-Burn? Przede wszystkim stąd, że wdychając wytwarzany przez nie aerozol nie dostarczamy do organizmu aż tylu toksycznych substancji, jak w przypadku palenia zwykłych papierosów. To istotna kwestia, gdyż większość najnowszych badań wskazuje, że to nie zawarta w tytoniu nikotyna jest przyczyną chorób związanych z paleniem, a sposób dostarczenia jej do organizmu. Samo działanie nikotyny na organizm nie jest jeszcze w pełni wyjaśnione, choć większość ludzi żyje w przekonaniu, że jest ona główną przyczyną tak zwanych chorób oddytoniowych. Nikotyna nie jest oczywiście obojętna dla zdrowia. Okazuje się jednak, że badania laboratoryjne nie wykazały właściwości rakotwórczych ani wolnej nikotyny, ani jej soli, ani nawet kwasu nikotynowego. Palacze umierają w pierwszej kolejności w wyniku inhalowania substancji smolistych, które uwalniane są w procesie palenia tytoniu.

 

Dlatego też e-papierosy i produkty takie jak IQOS rzeczywiście mają szansę stać się produktami przyszłości. Korzystanie z nowych wyrobów tytoniowych i nikotynowych potencjalnie ogranicza ryzyko w porównaniu do palenia tradycyjnych papierosów, co oczywiście nie znaczy, że są one w pełni nieszkodliwe. Zdecydowanie najlepiej byłoby, gdybyśmy wszyscy zrezygnowali ze tego typu nałogów. Jeśli jednak niektórzy mają z tym trudności, być może alternatywą będą właśnie produkty z kategorii nowatorskich wyrobów tytoniowych, które pomagają przejść z klasycznego palenia na palenie alternatywne.

Źródło: Citibank, PMI