Kiedy brytyjska organizacja charytatywna CatCare zaczęła otrzymywać zgłoszenia o powtarzających się napadach niekontrolowanych skurczów całego ciała u kotów, połączonych nierzadko z utratą przytomności, nikt nie przypuszczał, że sprawa okaże się aż tak poważna. Ze względu na ilość zgłoszeń, sprawa została przekazana instytucjom badawczym – neurolodzy z Davies Veterinary Specialists w połączeniu z genetykami z University College London School, postanowili przebadać sporą grupę futrzaków oraz przeprowadzić dokładny wywiad wśród ich właścicieli. Rezultaty były zaskakujące.

Okazuje się że koty pod tym względem reagują podobnie do ludzi – tak jak i my, niektóre z nich są podatne na ataki drgawek, wywołanych wysokotonowymi dźwiękami. Fenomen ten nazwany został „Feline Audiogenic Reflex Seizures”, w skrócie – FARS. Albo potocznie – syndromem Toma i Jerry’ego, bo podobne reakcje występowały u kociego bohatera tej popularnej kreskówki.

W opublikowanych wynikach badań wyczytać można, iż przypadłość ta częściej się zdarza u nieco starszych kotów (od 10 do 19 lat), zwłaszcza u tych rasy birmańskiej. Szelest zgniatanej folii aluminiowej okazał się być najbardziej nieprzyjemnym dźwiękiem. Tuż za nim uplasowały się uderzanie łyżeczką w ceramiczną miskę, pukanie w szkło, ugniatanie papieru i dźwięki myszki lub klawiatury komputera.

cat-seizures
16-letni birmański kocur u którego wykryto ataki FARS

Nie jest to przyjemne, wiedzieć że ukochany czworonóg może być tak wrażliwy na zwykłe, domowe dźwięki, na szczęście według badaczy pomóc mu mogą standardowe leki przeciw epilepsji. No i oczywiście trzeba wiedzieć w jaki sposób właściciel ma się zachować się podczas takich ataków

[źródło: livescience.com]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej