Spotkanie członków Białego Domu z przedstawicielami branży growej odbędzie się już dziś, czyli w czwartek 8 marca. Według wcześniejszych informacji będzie to pierwsze takie wydarzenie, ale nie ostatnie, ponieważ ta ”akcja” będzie rozprawiać na temat wpływu brutalnych gier na graczy przez kilka dobrych tygodni, miesięcy, a może i lat?

Moja opinia, można więc śmiało przeskoczyć do clou newsa w następnym nagłówku

Nigdy nie byłem dobry w polityczne klocki, a nawet w wydarzenia tego pokroju, o których nie wiadomo, czy powstają, aby załagodzić powstałe oburzenie masy, czy naprawdę zmienić coś w omawianej sprawie. Z punktu widzenia zwyczajnego gracza (czyli pewnie Waszego, jak i mojego) całe to zamieszanie można wyjaśnić w kilku zdaniach. Nie, gry nie robią z ludzi morderców. Nie, nie są powodem wojen i wszelkiego rodzaju morderstw oraz przestępstw. Racja – od czasu do czasu te w multi mogą naprawdę zdenerwować i odnoszący porażkę gracze mogą nie panować nad sobą. Jednak jest to coś w stylu pewnego marginesu, który występuje w każdej dziedzinie i czegokolwiek nie zrobimy, zawsze będzie występować.

Z pewnością mogę zaryzykować stwierdzenie, że gry stały się swojego rodzaju dziełem, które możemy porównać do filmów, utworów muzycznych, a nawet książek. Jednak jest to twór na tyle świeży, że to na nie spada najwięcej krytyki, a tytuły i materiały w stylu „Zabił, bo grał” coraz częściej pojawiają się w codziennej prasie, wiadomościach i Internecie. Oczywiście dla osoby ”z zewnątrz” widok rozgrywki, w której to rozwalamy w drobny mak przeciwników, może nie być odpowiedni, ale czy równie często wspomina się o wartościach, jakich potrafią nauczyć gry? Mowa oczywiście o tytułach fabularnych, gdzie historia potrafi przedstawić okrucieństwa wojny, czy krzywdy, jaką jesteśmy w stanie wyrządzić drugiej osobie.

Czy jestem zdziwiony decyzją co do przyjrzenia się sprawie wpływu gier na graczy? Zdecydowanie nie. Wystarczy przypomnieć sobie mniejsze, bądź większe akcje, na których czy to streamerzy, czy twórcy na YouTube rzucają w kamerkę kilka niecenzuralnych słów i częstują biurko kilkoma uderzeniami. Media nagłaśniają takie tematy natychmiastowo, więc społeczeństwo z pewnością oczekuje wyjaśnień.

Innymi słowy dla zwyczajnego ”szaraka” takie spotkanie w ogóle nie powinny mieć miejsca. Nie po to rodzice otrzymują jak na dłoni wymagania wiekowe co do tytułu, aby teraz zrzucać na gry odpowiedzialność za tworzenie psychopatów i przestępców. Jednak to odbędzie się, a dzięki korespondentowi stacji CNN wiemy, kto weźmie w nim udział.

Kto zabierze głos podczas spotkania?

Jednym z najważniejszych uczestników z branży jest dyrektor generalny Take-Two, czyli wydawcy i producenta gier z pokaźnym portfolio. Kolejną ważną osobistością jest przewodniczący organizacji ESA, która zrzesza wydawców i developerów, dyrektor ZeniMax Media, oraz przewodnicząca ESRB. To ta instytucja, która zajmuje się przyznawaniem ograniczeń wiekowych na terenie USA i Kanady. Podejście do sprawy organizacji ESA już znamy – jej przedstawiciele nie raz bronili ”dobrego imienia” gier. Z kolei punkt widzenia pozostałych pozostaje dla nas nieznany. Możemy jednak spekulować, że ci również będą negować zarzuty rzucane przeciw branży growej, bo przecież opierają na niej swój biznes.


Wspomniane zarzuty wypowie m.in. Brent Bozell, Melissa Henson i Dave Grossman znani z krytykowania brutalności w grach. Z wymienianiem pozostałych członków dam sobie spokój, ponieważ nie chce się zagłębiać aż tak w politykę. Ostatecznie Trump i jego doradcy mogą mieć niemały orzech do zgryzienia, ponieważ sprawa nie dotyczy już ”jakiejś tam dziedziny’‚. Na wszelkie oficjalne ustalenia będziemy zmuszeni jeszcze trochę poczekać, ponieważ to spotkanie nie będzie należało do jedynych. Możemy tylko trzymać kciuki, że podjęta decyzja nie wpłynie negatywnie na branże.

Źródło: pcgamer.com

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!