Na dnie mórz i oceanów spoczywają nieprzebrane ilości zatopionych statków. Jak sugerują wyliczenia sięgające od czasów przedhistorycznych po XXI wiek, łączna liczba zatopionych jednostek może wynosić nawet 3 miliony. Spośród tych trzech milionów statków dotychczas udało się nam zlokalizować zaledwie co dziesiąty (wiele z nich przypadkiem), a znowu jedynie jeden na dziesięć spośród tych zlokalizowanych został zbadany, choćby i symbolicznie, przez nurków.

Wiele spośród tych wraków może zawierać ładunek, który poza wartością archeologiczną, przedstawia również bardziej wymierną wartość materialną. Na dnie Atlantyku wciąż spoczywają galeony, które wiozły z Ameryki do Hiszpanii czy Portugalii złoto, srebro i drogie kamienie. I o ile broń czy dzieła sztuki w słonej wodzie szybko ulegają zniszczeniu, to metale szlachetne (ich szlachetność oznacza w praktyce właśnie odporność na korozję) po wiekach wciąż powinny być w doskonałym stanie.

Jednak wraki to nie tylko niezmierzone skarby, ale też i zagrożenie. W czasie samej Drugiej Wojny Światowej na Atlantyku zatopiono 175 okrętów wojennych, 783 okręty podwodne i około 3500 statków handlowych. Takie wraki to źródło niebezpiecznych materiałów wybuchowych a często również trujących chemikaliów. Co gorsza, wrakami najgęściej usiane są tereny w pobliżu portów. Takie niszczejące statki leżące na niewielkiej głębokości mogą stanowić realne zagrożenie dla innych jednostek.

Władze portów zwykle dokładnie badają  najbliższe sąsiedztwo i oznaczają wraki na odpowiednich mapach. Informacje o zatopionych statkach zbierają także centralne agencje rządowe. Amerykańska NOAA (National Oceanic and Atmospheric Administration) dysponuje mapami z zaznaczoną lokalizacją około 20 tysięcy wraków. Przełom w identyfikacji i badaniu zatopionych statków przynieść mogą autonomiczne jednostki podwodne, takie jak te, które mają zostać opracowane w ramach projektu Ocean Discovery XPrice.

[źródło i grafika: popularmechanics.com]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej