W nocy z soboty na niedzielę mieszkańcy Los Angeles i okolic byli świadkami niezwykłego wydarzenia. Na niebie zaobserwowano niezidentyfikowany obiekt latający. Poruszał się on znacznie szybciej od samolotu, silnie świecił oraz pozostawiał za sobą świetlisty ogon. Obiekt dał się zaobserwować przez kilka minut po czym zniknął w dali.

UFO nie zostało tym razem zaobserwowane przez grupkę podejrzanych osobników, ale przez setki mieszkańców miasta. Media społecznościowe zalała zaraz fala wiadomości o obserwacji, a w serwisach wideo pojawiły się filmy przedstawiające wyraźnie widoczny jasny obiekt. Czy pod naporem publicznie dostępnych dowodów obserwacji władze postanowiły ustosunkować się do niej?

Tak. US Navy postanowiła skomentować zdarzenie ustami swojego rzecznika prasowego, komandora Ryana Perry’ego. Marynarka potwierdziła, że widoczne nad Kalifornią zjawisko nie było złudzeniem optycznym, tylko prawdziwym obiektem latającym. Obiekt ten, choć niezidentyfikowany dla cywili, armii był doskonale znany. Według komandora Perry’ego, była nim międzykontynentalna rakieta balistyczna Trident II, wystrzelona w ramach ćwiczeń z pokładu USS Kentucky – okrętu podwodnego klasy Ohio. Użyta w ćwiczeniach rakieta nie była uzbrojona, natomiast standardowo rakiety te przenoszą głowice termojądrowe. Przyjrzyjmy się więc jeszcze raz jej przelotowi, bowiem tak wyglądać może koniec świata.

A tylu ludzi liczyło na to, że ONI wreszcie przybyli…

[źródło i grafika: jalopnik.com]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej