Pomimo ciągłego ich rozwoju, samochody autonomiczne czeka jeszcze długa droga, zanim będą mogły zastąpić żywych kierowców. A nawet kiedy to nastąpi, to komputer zawsze pozostanie tylko komputerem i może znaleźć się w sytuacji, w której nie będzie wiedział jak się zachować. Przykładem takiej sytuacji może być utrata przez samochód przyczepności, chociaż zdaje się, że być może już niedługo przestanie to być problemem.

Ekipa studentów z Georgia Institute of Technology należąca do drużyny AutoRally zbudowała autonomiczny model pickupa w skali 1:5. Następnie na każdym z kół zamocowano czujniki obrotów, dwie kamery, system GPS oraz inercyjne urządzenie pomiarowe. Do tego dodano czterordzeniowy procesor, 32Gb RAM i procesor graficzny Nvidia. Dzięki temu całemu wyposażeniu, samochód potrafi odczytać trasę przed nim i wygenerować 2500 możliwych trajektorii. Potem na ich podstawie wyliczana jest średnia. Dzięki temu pickup jest w stanie gładko poruszać się po trasie i uczyć jak ona biegnie. A przy tym nie traci kontroli, nawet w czasie poślizgu.

Mimo, że driftujący, mały i w dodatku autonomiczny pickup zdaje się być ciekawą zabawką, to cel jest nieco inny. Celem jest stworzenie systemu, który pozwoli na zachowanie kontroli, nawet w czasie agresywnych manewrów w czasie złej pogody. I miejmy nadzieję, że cel ten zostanie osiągnięty, może mieć to, bowiem spore znaczenie dla zapewnienia bezpieczeństwa w autonomicznych pojazdach.

Źródło: http://www.popularmechanics.com/