WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Zobacz test silników ratunkowych SpaceX

Rakiety kosmiczne mają to do siebie, że czasami niestety wybuchają. Ich elementy muszą pracować w trudnych warunkach z dużą wydajnością a przy tym być jak najlżejsze. I tak eksplodowała zarówno pierwsza wystrzelona rakieta Ariane 5 jak i pierwsza Ariane 5 ECA (z ulepszonymi silnikami). Oba loty na szczęście były bezzałogowe. Tego samego niestety nie można powiedzieć o amerykańskim promie Challenger, którego załogo zginęła w wyniku uszkodzenia jednej z wynoszących go rakiet. Wcześniej notorycznie wybuchające rakiety N1 sprawiły, że Związek Radziecki musiał zrezygnować z planów wysłania człowieka na Księżyc.

Challenger
Katastrofa promu Challenger

Co jednak możemy zrobić, kiedy na skutek ataku pomroczności daliśmy się wsadzić do prototypowej rakiety i chwilę po starcie odczyty wskaźników sugerują, że za kilka sekund nasza rakieta skończy jako kula ognia? Przecież nie otworzymy drzwi i nie wyskoczymy na spadochronie… no właśnie. Pracująca dla NASA firma SpaceX, opracowująca załogową kapsułę kosmiczną Crew Dragon, zamierza ją wyposażyć w system ewakuacji. Rozwiązanie jest proste –  w razie potrzeby kapsuła oddziela się od rakiety i odlatuje na ośmiu, rozmieszczonych parami, silnikach rakietowych SuperDraco.

crewdragoninterior
Wnętrze kapsuły Crew Dragon – ładnie i być może bezpiecznie.

Silniki mają pozwolić kapsule na osiągnięcie 100 mil na godzinę już po 1,2 sekundy, by ostatecznie rozpędzić ją do prędkości przeszło trzykrotnie wyższej. W czasie przeprowadzonych wcześniej w tym roku testów ewakuacji z platformy startowej kapsuła osiągnęła 345 mil (555 kilometrów) na godzinę, po czym bezpiecznie wylądowała na spadochronie. Crew Dragon ma służyć do wynoszenia do 7 osób na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Obecnie Amerykanie zmuszeni są korzystać przy wysyłaniu swoich astronautów na stację z pomocy Rosjan.

Zapewnienie bezpieczeństwa pasażerów kapsuły Crew Dragon jest tym istotniejsze, że ma ona być wynoszona na orbitę przy pomocy rakiety Falcon 9, która niestety zdążyła już zaliczyć w swojej krótkiej historii kilka awarii (i to nie tylko dotyczących funkcji pionowego lądowania, która uparcie nie chce działać). Jednak wyposażenie jej we własne silniki rakietowe to nie tylko możliwość ewakuacji, ale też łagodniejszego lądowania. Obecnie podobne rozwiązanie zmniejszające prędkość z jaką kapsuła uderza o ziemię (czy też wodę) stosuje się już w rosyjskich Sojuzach.

Test silników SuperDraco zamocowanych na stałej platformie stanowiska testowego zobaczyć można na krótkim filmiku:

Poniżej test ewakuacji kapsuły Crew Dragon:

[źródło: theverge.com; grafika: nasa.gov, spacex.com]