Studio Hello Games szykuje graczom żądnym eksploracji naprawdę smakowity kąsek – ich najnowsza produkcja, No Man’s Sky, wyróżnia się z całego morza sandboxów tym, że tereny, które zostaną nam w niej udostępnione do zwiedzania, są wytwarzane losowo. Odpowiedzialnym za to jest tak zwany system proceduralnej generacji, który na podstawie nieprawdopodobnie wielkiej liczby parametrów, dotyczących tak flory i fauny na pojedynczej planecie jak i całych konfiguracji gwiezdnych, wczytuje za każdym razem kompletnie odmienny świat.


No-Mans-Sky

Fani poszukiwania nowych doświadczeń w znanej im grze będą No Man’s Sky wniebowzięci, skoro przy niemal zawsze otworem będzie stał przed nami zupełnie nieznany obszar. Dzięki niekończącym się ambicjom twórców, ich sandbox ciągle ewoluuje: początkowo korzystano z 32-bitowego klucza, aby wygenerować uniwersum wypełnione ciałami niebieskimi, których zwiedzanie zajęłoby od 4 do 5 tysięcy lat. Z czasem przerzucono się jednak na 64-bity i liczba możliwości znacznie wzrosła. O jakim skoku mowa? No cóż, przez ten czas pewne byłoby to, że wystygnie Wasza herbata, jak i faktem byłaby nieobecność Słońca na niebie, bowiem jego wygaśnięcie przewiduje się w ciągu najbliższego 4,6 miliarda lat, zaś zakończenie swojej podróży po No Man’s Sky przyszłoby 400 milionów lat później, zakładając, że na odwiedziny każdej z planet przeznaczylibyśmy jedną sekundę. Słyszeliście kiedyś o grze, gwarantującej 5 miliardów lat zabawy?

Oczywiście „zabawa” to dosyć ciekawe sformułowanie, kiedy używa się go wobec niemal nieskończonej tułaczki po setkach tysięcy galaktyk, szczególnie gdy mówimy o podróży przeżywanej zza ekranu monitora (zakładając oczywiście, że czas życia typowego człowieka wydłużyłby się 62500000-krotnie), nie mniej jednak ciężko nie poczuć się przytłoczonym ogromem kombinacji, jakie zdaje się kryć przed nami nowy tytuł Hello Games. Czy to definicja prawdziwego next-gena?

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej