Za 100 bilionów lat gwiazd już nie będzie. We Wszechświecie pozostanie za to całkiem sporo czarnych dziur. Zespół czeskich naukowców postanowił obliczyć, czy wokół takiej czarnej dziury mogłaby krążyć planeta zdolna do podtrzymania życia. Może to być dla nas istotna informacja, skoro już o wiele wcześniej będziemy musieli uciekać przed rosnącym słońcem, co prawdopodobnie będzie dopiero początkiem tułaczki ludzkości po wszechświecie.

Czesi stwierdzili, że skoro życie na naszej planecie istnieje dzięki pobieraniu energii ze Słońca i wypromieniowywaniu jej w próżnię kosmosu (po drodze coś robimy z tą energią, ale kierunek jej przepływu jest nieubłagany), to można by wykorzystać energię pochodzącą z próżni i wypromieniować ją w kierunku czarnej dziury.

Potrzebna do tego czarna dziura musiałaby być zupełnie zimna. Byłby to obiekt na tyle stary, że pożarłby już całą materię ze swojego sąsiedztwa, więc nie emitowałby energii z dysku akrecyjnego i jednocześnie na tyle duży, że jego promieniowanie Hawkinga mogłoby być zaniedbywalnie małe. Źródłem energii miałoby być dochodzące do nas z próżni promieniowanie tła, będące pozostałością po wielkim wybuchu.

Dzięki takiemu źródłu ciepła, planeta wielkości Ziemi, mając do dyspozycji czarną dziurę wielkości (kątowej) Słońca, byłaby stale ogrzewana mocą 900W. To ilość energii wystarczająca na ogrzanie obiadu, a nie całej planety. Na szczęście z pomocą przychodzi nam tu teoria względności. Dylatacja czasu na planecie okrążającej czarną dziurę pozwoliłaby na uzyskanie, z punktu widzenia mieszkańców globu, znacznie więcej energii. W zależności od typu czarnej dziury dałoby się uzyskać od stosunkowo skromnych 19 tysięcy kW na całą planetę do 420 kW… na metr kwadratowy.

[źródło i grafika: popularmechanics.com]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej