Paręnaście lat temu, gdy technologia dopiero się rozwijała, a komputery i internet zyskiwały popularność i zaledwie wchodziły do domów, nikt nie spodziewał się, że maszyny te, jak i dostęp do sieci, staną się tak ważną częścią naszej ludzkiej egzystencji. W przeszłości były one po prostu fajnymi gadżetami używanymi jako zabawki czy pomoc naukowa. A dzisiaj?

Dzisiaj komputery towarzyszą nam przez cały czas. Zakamuflowały się i pod płaszczykiem niepozornych smartfonów wślizgnęły do naszych kieszeni. Dzięki nim możemy „wejść” do internetu kiedy i gdzie chcemy. Nie jesteśmy zmuszeni do używania stacjonarek czy nawet laptopów. Niemal wszystkie nasze potrzeby spełnia niewielki elektroniczny kafelek. Otwiera przed nami wiele nowych możliwości. Możemy użyć internetu w szkole czy pracy by znaleźć informacje. Możemy zagrać w grę w podróży czy wsiąknąć w życie portali społecznościowych. Sam wielokrotnie używałem smartfona do odnajdywania użytecznych materiałów na lekcje, projekty czy zabijałem czas prostą minigierką. Niestety tu dochodzimy do miejsca, gdzie zalety się kończą.

dostęp do Internetu

Smartfony i tablety nosimy ze sobą cały czas, a czasem nie rozstajemy się z nimi nawet po zmroku. Bez przerwy skrobiemy szklane ekraniki, nie robiąc nic konkretnego. Obcowanie z urządzeniem samo w sobie stało się zajęciem. Nie raz zdarzało mi się obserwować obrazy co najmniej przerażające, gdy idąc szkolnym korytarzem widywałem młodych ludzi z twarzami przyklejonymi do świecących szkiełek. Nikt na nikogo nie patrzy, nikt z nikim nie dyskutuje, nikt nie rozmawia. Całe otoczenie niebieskie od światła emitowanego przez ekrany telefonów, które aż gryzie w oczy. O ludziach sterczących z telefonami na koncercie nawet nie wspominając. I tu nie są oni w stanie rozstać się ze swoimi zabawkami, robiąc zdjęcia czy nagrania, których i tak nigdy nie obejrzą, zamiast po prostu być i cieszyć się wydarzeniem.

Dostęp do Internetu – technologiczna czarna dziura

Facebook? Snapchat? Twitter? A może Instagram? Jest w czym przebierać. Nie dziwota więc, że ludzie tak niechętnie rozstają się z przenośnymi komputerami. Co chwile ktoś coś postuje, ktoś dodaje nowe zdjęcie, filmik czy udostępnia skrawek swojego życia na Snapchacie. Ulubiony jutuber zaraz wyśle nowy materiał czy zaraz dowiemy się informacji o najnowszej premierze. Natłok informacji jest spory i ciężko się od niego oderwać. Chcemy mieć cały świat ze sobą. Wszystkie dane, wszystkie zdjęcia, wszystkie filmy i posty. Chcemy mieć ze sobą wszystkich ludzi. Jednak jak pokazuje życie – nie tędy droga. Bo co za dużo, to nie zdrowo.

smartfon

Niewłaściwe korzystanie z najnowszych zdobyczy techniki, do którego przywykliśmy niesie ze sobą wiele konsekwencji. Ludzie oduczeni komunikacji niewerbalnej, poza wiadomościami tekstowymi i internetem nie umieją rozmawiać. Dostęp do internetu, ciągły natłok informacji doprowadza do poczucia zagubienia i braku pomysłu na życie u młodych ludzi. Uzależnienia od internetu, zanik relacji międzyludzkich czy osłabienie więzi rodzinnych to najłagodniejszy scenariusz. Dzisiaj już każdy ma swój mały ekranik, niezależnie od wieku czy płci. Dlatego na widok grupy ludzi z oświetlonymi na niebiesko twarzami przyklejonymi do szkiełek, dla których dostęp do internetu jest najważniejszy i których jedynym zmartwieniem jest brak pakietu internetowego, aż narzuca mi się jedno nietypowe pytanie – quo vadis ludzkość? Quo vadis?