Nokia, choć niegdyś była jednym z największych producentów telefonów komórkowych niestety przegrała wyścig w kategorii smartfonów. Zamiast przejść na androida, próbowała swoich sił z Symbianem, następnie na fińskich telefonach zagościł Windows, aż w końcu doszło do zmiany „marki” produktów z Nokii na Microsoft. Teraz jednak w 2017 roku wreszcie pełnoprawnie rusza na podbój rynku. Czy to aby nie za późno?

Model, który dzisiaj przetestujemy jest na chwile obecną flagowcem skierowanym do najbardziej wymagających użytkowników. I już na pierwszy rzut oka widać, że  projektanci chcieli wziąć rynek szturmem. Obudowa wykonana z jednej bryły aluminium, podwójny aparat, czytnik linii papilarnych, a nawet USB typu C. Niby wszystko jest na miejscu, lecz czy aby na pewno Finowie wiedzą jak tworzyć smartfony? Niestety, podczas użytkowania tego telefonu napotkałem pewne bolączki, o których nie omieszkam wam opowiedzieć. Zapraszamy!

Opakowanie

Nie jestem w stanie racjonalnie tego wytłumaczyć, gdyż dawno nie miałem żadnego pudełka tego producenta w rękach, jednak od razu czuć, że jest to ich pudełko. Na topie znajduje się zdjęcie „rąk” nawiązujące do sloganu: „Connecting people” z troszkę naciąganym renderem Nokii 8. Dlaczego naciąganym? Dzięki odpowiedniemu naświetleniu ramki urządzenia wydają się mniejsze. To samo ma miejsce na spodzie, gdzie również są rendery telefonu. Czy jest to bardzo rażący zabieg? Niekoniecznie, gdyż i Samsung i LG ostatnio użyli podobnego myku. No nic, przejdźmy więc do wnętrza kartonu. Po zdjęciu pokrywy, naszym oczom ukazuje się podzielone na dwie niesymetryczne części opakowanie ze smartfonem po prawej i pudełeczkiem na kable po lewej. Po wyjęciu telefonu znajdziemy pod spodem dokumentację, kluczyk do sim-traya oraz słuchawki. Kable to oczywiście adapter z gniazdka sieciowego do USB oraz dosyć gruby kabel USB typ C.

Wygląd

Nokia 8 może się podobać. To trzeba przyznać. Szczególnie jeśli chodzi o plecki. Wykonana z aluminium obudowa w kolorze granatowym świetnie komponuje się ze srebrnym błyszczącym logo firmy, obwódką kamery oraz przycisków bocznych. Co do samych przycisków, ich klik jest całkiem twardy i sam nie wiem czy powinienem uznać to za plus czy minus. Czasem utrudniały one obsługę telefonu a z drugiej strony były bardzo fajne gdy do dyspozycji mieliśmy obie ręce. Wracając jednak do omawiania wyglądu telefonu. Szkoda, że producent nie mógł skorzystać z większej ilości pasków antenowych, a w zamian dał nam plastikowe wstawki na górze i dole smarfona. Te nie dość, że różnią się w dotyku (bo w końcu to plastik a nie metal) to na dodatek światło słoneczne dobitnie pokazuje różnicę w odcieniach obu materiałów, co znacząco szpeci całe urządzenie. Obudowa jest delikatnie ścięta na końcach i pod lekkim kątem przechodzi w wyświetlacz, który przy przekątnej 5,3 cala oferuje rozdzielczość WQHD czyli 2560×1440 px. Przy takim zagęszczeniu obraz jest bardzo ostry i nie sposób ujrzeć na nim pojedynczych pikseli.  W prawym górnym rogu znajduje się kolejne logo producenta, standardowo na środku jest głośnik do rozmów a obok niego przednia kamerka. Pod wyświetlaczem znajdują się natomiast „fizyczne” przyciski. O tyle fizyczne, że nie znajdują się na ekranie. Niestety nie są realnie klikane, a jedynie dotykowe. W centralnym znajduje się również czytnik linii papilarnych, którego umiejscowienie w moim mniemaniu nie jest najlepsze. Osobiście wolę czytniki z tyłu. Działał on całkiem szybko, jednakże zdarzało mu się odmówić przyjęcia mojego palca. Boli mnie jednak ogrom „zmarnowanego” miejsca z przodu.  Przy takim rozmiarze urządzenia, bez większych problemów można zastosować wyświetlacz o przekątnej 5,5 cala. Jednakże wiem, że wciąż mamy na świecie fanów mniejszych wyświetlaczy.

Kto dokłada do pieca?

Każdy szanujący się flagowiec, musi na pokładzie mieć porządnego SoC’a. Nie inaczej jest w przypadku Nokii 8, która napędzana jest przez Snapdragona 835 oraz Adreno 540. Jest to absolutnie topowa półka jeżeli chodzi o podzespoły w telefonach. Wszystko to jest wspierane przez 4 GB ramu, a jednak coś tutaj nie gra… Przedstawię wam teraz wyniki kilku benchmarków:

Wszystko wygląda znakomicie. Wyniki są bardzo dobre, jak zresztą mogliśmy się spodziewać po najwydajniejszym obecnie SoCu od Qualcoma. Niestety, wyniki nijak nie przekładały się na realną pracę. Podczas okresu testów nie raz zdarzyło mi się zaciąć Nokię i to nie podczas grania w bardzo wymagające gry, a podczas zwykłych, prozaicznych wręcz czynności, takich jak przeglądanie mediów społecznościowych. Szczególnie często działo się to podczas przełączania aplikacji. Nie jest to jedynie moja opinia, nawet mój znajomy raz zwrócił uwagę na „powolne” działanie telefonu co skwitowałem tylko uśmiechem. Nie znam głównego sprawcy całego zamieszania, więc mogę jedynie podejrzewać, że problem leży na przykład w złym zarządzaniu ramem, rozdzielczości WQHD, albo w słabo zoptymalizowanym kernelu systemu. Co do systemu to jest to czysty android w wersji 7.1.1. Ponadto Nokia, już zadeklarowała dostępność Androida O po jego premierze. 

Aparat

Nokia wyposażyła ten model w podwójny aparat, z optyką Zeissa. Pierwszy aparat to zwykły aparat o rozdzielczości 13 MP, a drugi to monochromatyczna matryca również o tej samej rozdzielczości. Zaletą takiego rozwiązania ma być więcej szczegółów, dzięki połączonym możliwościom obu aparatów. Rezultat niestety mógł być nieco lepszy. Boli brak optycznego zooma, natomiast cieszy elektroniczna oraz optyczna stabilizacja obrazu w głównym aparacie. W opcjach aplikacji możemy wybrać 3 tryby pracy tylnej kamery. Kolor- gdzie używamy tylko jednego obiektywu, podwójny oraz Mono, który pozwala na zrobienie prawdziwych czarno-białych zdjęć. Producent chwali się również trybem „boothie”, czyli w skrócie robieniem zdjęć i filmów, za pomocą przedniego jak i tylnego aparatu jednocześnie. W tym trybie zdjęcie składa się tak naprawdę z dwóch. Ani mnie to ziębi, ani grzeje. Takie aplikacje były już dostępne, a sama funkcjonalność jest dosyć ograniczona. Poniżej kilka przykładowych fotek:

W oczy rzuca się szczególnie ostatnie zdjęcie wykonane z trybem HDR. Znacząco różni się ono od zdjęcia numer 2 i choć kolory są troszeczkę naciągane to funkcja ta spisuje się bardzo dobrze.

Bez prądu nie ma życia…

Nokię wyposażono w baterię o pojemności 3090 mAh. Na tle innych flagowców jest to całkiem sensowny rozmiar ogniwa, który powinien wystarczyć na przynajmniej jeden dzień intensywnego użytkowania. Niestety to nie jest prawdą. Często zdarzało mi się wracać do domu po dniu spędzonym w szkole, z ledwie resztką mAh, których jakimś cudem nie zdążyłem wykorzystać. Telefon nie wytrzymywał więc nawet jednego dnia używania. Co do SoT to osiągał wynik w okolicach 3-4 godzin na jednym ładowaniu (4 to naprawdę górna granica).

W końcu kto o zdrowych zmysłach wprowadza funkcje Always on Display w telefonie ze zwykła matrycą IPS. Owszem, jest to całkiem fajna rzecz, jednak zaimplementowana została z myślą o ekranach Super Amoled i OLED, gdzie podświetlane są pojedyncze piksele, przez co pobór mocy nie jest tak ogromny, jak w przypadku ciągłego podświetlania całego obszaru, pomimo że większości nie używamy. Ano przecież można to pewnie jakoś wyłączyć… No i niestety tutaj też czeka nas zawód. Próbowałem, jednakże bezskutecznie. Teoretycznie wyłączyłem „wygaszacz” ekranu, ale wciąż po odłożeniu telefonu pojawiał się ten nieszczęsny zegarek.

Podsumowanie

2 600zł – tyle przyjdzie nam zapłacić za „pierwszego” flagowca od Nokii. W porównaniu do konkurencji? Cena całkiem rozsądna, szczególnie patrząc na Samsunga, LG, albo Apple. Jednak te firmy wypracowały sobie już mocną pozycję na rynku, co pozwala im dyktować warunki. Nokia nie ma tego przywileju, więc musi się trochę bardziej postarać. I nie jestem do końca pewny czy to co zaprezentowali wystarczy. Nie zrozumcie mnie źle, jest to naprawdę fajny telefon z mocnymi podzespołami i najnowszą wersją systemu operacyjnego od Google. Jednakże upakowanie kilku najnowszych odkryć techniki w zgrabne pudełko nie wystarczy. Brakuje mi tu czegoś co jednoznacznie przemawiało by za tym smartfonem. Wszystko jest takie… zwyczajne. Nic się nie wyróżnia, nie ma tu funkcji których brakuje w innych telefonach (a uwierzcie że „boothie” nie wystarczy) i to jest największa bolączka Nokii 8. Zamiast odważyć się, by spróbować czegoś nowego, ci jedynie powielają już powszechne tematy. Nadal jest to jednak dobry telefon i bardzo dobry krok ze strony Finów. Być może ich kolejne produkty, będą miały już czym nas zaskoczyć.