Trzy lata to szmat czasu, prawda?  Właśnie tyle trwają zmagania czarnoksiężników królestwa Xidit. Trzy lata, 4 długie, trudne Pory Roku. Nagrodą jest tytuł Arcymaga Xidit… staniecie do walki? Ja stanąłem. I nawet wygrałem kilka razy :-)

Zawartość pudełka z grą Pory Roku

Nie da się ukryć, że wydanie stoi na bardzo wysokim poziomie. Wszystkie elementy umieszczono w praktycznym organizerze. Znajdziemy tu grube żetony, całą masę solidnych kostek, fikuśne planszetki oraz dobre jakościowo karty. Słowem – wow. Wiem, że nie każdemu podobają się lekko baśniowe grafiki na kartach, ale moim zdaniem wyglądają naprawdę bardzo dobrze.

Pory Roku pudełko

Instrukcja dość jasno wyjaśnia niezbyt skomplikowane zasady, nie bardzo mam się do czego doczepić.

Zasady

Rozgrywka w Pory Roku ma naprawdę bardzo proste zasady. Na początku przeprowadzamy draft spośród 9 kart mocy. Każdy z graczy zostawia sobie jedną kartę, a resztę przekazuje dalej. Po zakończeniu draftu musimy utworzyć 3 zestawy po 3 karty. Jeden z zestawów będzie ręką gracza, pozostałe dwa dołączą do turnieju w drugim i trzecim jego roku.

Pory Roku zawartość

Następnie następuje faza turnieju. Runda rozpoczyna się od rzutu kośmi pór roku (o 1 więcej niż jest graczy). Każdy z graczy wybiera wtedy swoją kość zgodnie z kolejnością. Następnie następują tury graczy, w której:

  • Rozpatrujemy akcje wskazane na kościach
  • Przywołujemy karty mocy
  • Opcjonalnie wykonujemy akcje bonusowe

Po tych czynnościach zakończymy rundę, zmieniamy pierwszego gracza i przesuwamy się na kole pór roku, zgodnie z liczbą umieszczoną na niewybranej kości. Wygrywa osoba, która na koniec gry (przekroczenie 12 pola w trzecim roku turnieju) będzie miała na koncie najwięcej punktów prestiżu.

Klimat i interakcja

Starcie magów? Trzyletnie? Wow, to pewnie mamy tutaj sporo negatywnej interakcji i klimatu. Otóż… nie. Mimo tego, że w grze jest 50 różnych kart (po 2 sztuki każda), to w grze będzie ich zaledwie niewielka część, z czego większość nie przeszkadza zupełnie przeciwnikom. Jedynie karty pomocników wywierają na nich presję, przedmioty pomagają tylko nam. Wszystko to sprawia, że w Porach Roku częściej skupiamy się na sobie i rzadko robimy coś innym graczom. A jeszcze rzadziej przeszkadzamy im bezpośrednio. Co nie znaczy, że nie mamy okazji komuś dopiec.

Pory Roku tor

Podobnie sytuacja przedstawia się z klimatem. W ogóle nie czujemy, że jesteśmy walczącymi na turnieju magami. Całość sprowadza się do ciułania punkcików.

Draft i losowość

Dla początkujących graczy twórcy Pór Roku zrezygnowali z tej fazy przygotowując odpowiednie zestawy. Niemniej jeśli chcemy z niej skorzystać to musimy odpowiednio zaplanować nasze działania, przewidzieć które wybrane przez nas karty utworzą combo, co wziąć „na rękę”, a co zostawić na później. Bardzo ciekawa opcja, jednak wymagająca znajomości kart.

Pory Roku planszetki

Losowość… nie ukrywam, troszkę mi przeszkadza. Zarówno na kościach, jak i w kartach. Na kościach często zdarza się, że przydatne dla nas akcje ktoś już zdąży zwinąć, a nam pozostaje niezbyt ciekawy wybór. Oczywiście mamy tu pewne pole do manewru – zawsze będziemy wybierać minimum pomiędzy dwiema kośćmi. Szkoda tylko, że czasami jest to wybór pomiędzy ziemniakami a grochówką, podczas gdy inni zjadają obiad z dwóch dań.

Pory Roku znaczniki

Podobnie wygląda sytuacja z kartami – zdarza się, że komuś akurat przypasują zarówno karty do comba, jak i posiada odpowiednią energię do ich zagrania. Oczywiście część rzeczy możemy zaplanować, ale równie dobrze możemy nic nie zrobić przez całą rundę. Nie podoba mi się również dociąg kart. Wszystkie karty pobieramy ze wspólnej puli, ale w gruncie rzeczy bardzo rzadko je dobieramy. Kart „dobierających” jest bardzo mało, a odpowiednia akcja znajduje się tylko na jednej ściance K6. I to nie na każdej. Mam również pewne zastrzeżenie co do balansu kart – spora część wydaje się niemal bezużyteczna (poza punktami na koniec gry), podczas gdy inne znacząco wpływają na rozgrywkę.

Moje wrażenia

Trudno mi określić pierwszą partię inaczej niż „dramat”. Nie mieliśmy zielonego pojęcia jakie karty wybierać i co możemy trafić na kościach. Sama rozgrywa (na 3 osoby) była bardzo chaotyczna, a przy tym długa (grubo ponad 1,5h). Nikomu z grona gra się nie spodobała. Ba, widziałem, jak wręcz magiczna siła Pór Roku wysysa z nich energię życiową. Lepiej wyglądała sytuacja w kolejnych, już 2 osobowych partiach. Gra była znacznie szybsza (choć nadal trwała około godziny), łatwiej było nam złożyć odpowiednie comba i zaplanować działania. Jednak nadal nie czuliśmy większej frajdy z rozgrywki, uczucie „meh” było wręcz wszechobecne.

Pory Roku kości

Dość mocno wkurzał nas też tor punktacji Pór Roku – jest troszkę za mały, na dodatek nie każdy rząd ma 10 pól, przez co czasami się myliliśmy. Jego obsługa jest upierdliwa z dość prostego powodu: bardzo często przesuwamy na nim nasze znaczniki.

Pory Roku karty

Podoba mi się za to planowanie jakie karty są nam potrzebne czy którą kość pozostawić jako ostatnią. Czasem zależy nam na zmianie pory roku w celu pobrania odpowiednich bonusów, innym razem staramy się możliwe długo grać w obrębie którejś z nich. Plusem jest też to, że gra dobrze się skaluje, chociaż w 4 osoby rozgrywka będzie trwała znacznie dłużej.

Podsumowanie

Naprawdę chciałem polubić się z Porami Roku, ale nie dałem rady. Moim zdaniem to pięknie wydany, ale dość przeciętny tytuł o ciułaniu punktów (a nie walce magów). Nie do końca wiem również dla kogo jest to gra. Fakt faktem zasady gry są bardzo proste, jednak osoba „z doskoku” dość szybko przekona się ile jest warte doświadczenie. Zaznajomiony z Porami Roku gracz z pewnością wygra starcie.

Pory Roku karty

Jestem w stanie zdzierżyć losowość, o ile mogę ją jakoś wkalkulować w grę czy zredukować. Tutaj nie miałem niemal takiego poczucia. Przełknąłbym to w krótkiej grze, ale nie w 1-1,5h tytule. Rozumiem jednak, że Pory Roku mogą się podobać graczom. Niestety, ja nie jestem w tym gronie.

EGZEMPLARZ WŁASNY