Dawno na łamach WhatNext nie było testów dysków sieciowych. Pora zmienić ten stan rzeczy i oto przed Wami system domowej chmury sieciowej – WD My Cloud Home.

Jest wśród serwisantów powiedzenie: użytkownicy dzielą się na dwie grupy – takie, które robią backup i takie, które będą go robić. Lepiej jest jednak dmuchać na zimne i my również polecamy robić na bieżąco kopię swoich najważniejszych danych. W tym celu korzystamy często z chmur sieciowych, usług typu Dropbox, Google Drive czy inne. Te rozwiązania mają swoje plusy, jednak mają też sporo ograniczeń – głównie transferu danych oraz dostępnej pojemności. Możemy jednak stworzyć własną chmurę, która zapewni nam miejsce na wykonanie automatycznej kopii danych i pozwoli na zabezpieczenie danych nawet z kilku urządzeń. Poznajcie serię WD My Cloud Home.

Wygląd i wykonanie

Wcześniejsze produkty z serii domowych dysków NAS jakoś nie przypadły mi do gustu. Czegoś im brakowało. My Cloud Home to jednak istny majstersztyk, jeżeli chodzi o wygląd i wykonanie. Górna część jest biała, dolna srebrna. Górna część niestety się palcuje, jednak NAS nie jest sprzętem, który często dotykamy. Nie jest to zatem aż tak duży problem. Z przodu jest też rewelacyjnie podświetlany pasek LED. Wygląd i wykonanie to wg mnie istny majstersztyk. Może przydałaby się opcja wyłączenia podświetlenia paska LED, jednak dla mnie nie jest to aż taki problem.

Użytkowanie w praktyce

Do testów otrzymaliśmy WD My Cloud Home w wersji z jednym dyskiem 3TB. Dostępne są pojemności od 2 do 8TB oraz My Cloud Home Duo – z dwoma dyskami dublują te pojemności.  Co do prędkości działania i specyfikacji nie będę się zbytnio rozpisywał. Po kablu Ethernet kopiowanie z i na dysk wynosi do 70MB/s, bezprzewodowo – na tyle, na ile Wi-Fi/sieć pozwala. Skupmy się bardziej na oprogramowaniu i funkcjonalności, bo to tym seria My Cloud Home wyróżnia się od poprzednich. WD postanowiło tym razem postawić przede wszystkim na prostotę. Konfiguracja i instalacja dysku jest dziecinnie prosta. Podłączamy dysk do routera, wchodzimy na stronę mycloud.com/hello, rejestrujemy się, pobieramy małą aplikację WD Discovery i wybieramy sprzęt. I to tyle, dysk już w pełni działa i jest gotów do zapisywania danych. W menu kontekstowym Windows pojawia się dodatkowa opcja „Synchronizuj z My Cloud” i folder automatycznie będzie zapisywał się na chmurze. NAS automatycznie się mapuje jako dysk sieciowy i widzimy go jako dysk w Komputerze. WD udostępnia też szereg oprogramowania opcjonalnego, które możemy sobie dowolnie dopasować i pobrać. Nieco inaczej ma się to na smartfony. Aby zabezpieczać zawartość smartfonu, musimy pobrać aplikację My Cloud Home. Mamy z niej dostęp do plików na NAS i oczywiście możemy zdalnie wysyłać też dane na dysk. Z jej poziomu mamy możliwość konfiguracji automatycznych synchronizacji, np. wykonywanych na telefonie zdjęć.

To nie wszystko – opcje dodatkowe

Poza aplikacjami od WD, dysk ma też kilka innych funkcji, np. synchronizację z chmurami online,  IFTTT oraz Plex. IFTTT to platforma, służąca tworzeniom poleceń. Z Polskiego na nasze, możemy za jej pomocą ustawić np. synchronizowanie (bardziej wysyłanie) wszystkich zdjęć z Facebooka na dysk. Jest to całkiem rozbudowane narzędzie i nieźle rozszerza jego możliwości. Plex z kolei, to platforma, która przekształca NAS w narzędzie do streamowania zapisanych na nim multimediów. Wszystko to wygląda pięknie, jednak sprzęt ma też swoje braki. Do podstawowych należy prędkość zapisu – ta jest dość niska, bo wynosi ok 17MBps. Widywałem gorsze wyniki, jednak chciałoby się coś więcej. Kolejnym mankamentem jest to, że sprzęt nie ma opcji harmonogramu i jest aktywny cały czas. Czegoś mi też brakuje w oprogramowaniu. Nie jest złe, ale wydaje się nieco niedopracowane i przydałoby się więcej funkcji.

Prostota przede wszystkim – podsumowanie

WD My Cloud Home to świetna chmura domowa dla mniej zaawansowanych użytkowników, lub takich, którzy po prostu chcą robić kopię danych z kilku różnych źródeł – i nic więcej. Urządzenie jest bardzo proste w użytkowaniu, praktycznie bezobsługowe po konfiguracji i jednocześnie schludne. Mankamentami są jedynie niskie transfery (chociaż mógł to być celowy zabieg, aby zbytnio nie obciążać domowej sieci) i trochę ubogie opcji konfiguracji. Nie jest to zabawka dla bardziej wymagających – tym polecam inne rozwiązania, jeżeli jednak jesteś zwykłym userem, który chce skonfigurować sprzęt i o nim zapomnieć – to jest to urządzenie stworzone dla Was.