Jaki czas temu przedstawiłem Wam test obudowy Titan 550 Plus. Była to pierwsza konstrukcja firmy Genesis, którą miałem w rękach. Dzisiaj nadszedł czas na prezentację kolejnej – Titan 660 Plus. Czy większy numerek oznacza lepszy produkt?

Obudowa przybyła do mnie w szarym kartonie. Wraz z nia otrzymujemy zestaw śrubek, speaker, opaski zaciskowe i zaślepkę PCI. Bardzo dziwi fakt, że z Titan 660 Plus nie ma dostarczonej instrukcji – musimy sami się domyślić montażu. Zaślepka PCI sugeruje, że reszta zaślepek jest wyłamywana – i to jest niestety prawda. Cieszy za to dodany speaker i opaski zaciskowe. Gwarancja wynosi 24 miesiące.

Titan 660 Plus ma wymiary 477 x 207 x 470 mm i waży zaledwie 4,5 kg. Można w nim zmieścić płyty główne o formatach ATX, Micro-ATX, Mini-ITX. Obudowa dostępna jest także w wersji bez plusa, ale wtedy nie ma dołączonego bocznego okna.

Obudowa wygląda dobrze ale nie powala. Cała jest czarna, jedynie po bokach przedniego panelu widać srebrne paski. W całość ładnie wpasowuje się boczny panel z akrylu. Przód jest cały z siatki mesh. Na górze znajdują się dwa miejsca na urządzenia 5,25 cala. Pod nim znajdują się dwa 120 mm wentylatory, które są bliżej nieznanym modelem. Jest tam także gąbka robiąca za filtr przeciwkurzowy. Z boku panelu znajdują się dwa przełączniki do sterowania obrotami wentylatorów. Samo umiejscowienie jest kontrowersyjne –  Regulacja jest skokowa i pozwala na wybór pomiędzy trzema trybami: high, low i wyłączone. Wszystkie śmigła na obu obrotach są ciche. Może na high da się usłyszeć lekki szum ale jest on bardzo słaby. Natomiast wtedy wentylatory sensownie wieją. Niestety na najmniejszych obrotach przepływ powietrza jest zbyt niski aby to miało znaczący wpływ na podzespoły.

Na górze znajduje się panel wejścia/wyjścia. Do dyspozycji są swa złącz USB 2.0, jedno USB 3.0, wejście na mikrofon oraz wyjście na słuchawki. Oprócz tego obecny jest tutaj przycisk startu oraz restartu komputera. Dalej na górze znajduje się miejsce na 120 mm wentylator. Co ciekawe tutaj także zostało fabrycznie umieszczone śmigło. Nad nim znajduje się filtr przeciwkurzowy, który mocowany jest na magnes. Zdecydowanie ułatwia to jego czyszczenie. Szkoda tylko, że jest tu miejsce na jeden wentylator a nie na więcej.

Lewy bok to akrylowe okno. Pozwala ono na zaprezentowanie wnętrzności obudowy. Mimo, że nie jest to szkło hartowane, to wygląda ono dobrze. Nie rozumiem jednak jednej rzeczy – dlaczego mocowane jest ono aż na 8 szybkośrubek? Jego demontaż jest strasznie nużący. Prawy bok to zwykła blacha. Jest ona dosyć cienka oraz posiada wybrzuszenie, które zwiększa ilość miejsca na kable.

TItan 660 Plus stoi na czterech nóżkach, które od spodu zostały wyłożone antypoślizgowym materiałem. Mimo to obudowa potrafi się ślizgać po różnych powierzchniach. Skrzynka posiada tutaj dwie kratki wentylacyjne. Ta pod zasilaczem posiada miejsce na filtr przeciwkurzowy jednakże nie ma go w zestawie – wątpię, czy dodanie prostej siatki mocno by zwiększyło koszt a na pewno zadziałało by to na plus.

Tył jest standardowy. Na dole znajduje się miejsce na zasilacz, wyżej jest 7 wyłamywanych zaślepek PCi a na górze umieszczony został 120 mm wentylator. Także widoczny jest tutaj napis Made in China, który na pewno nie upiększa Titana 660 Plus.

Wnętrze jest identyczne jak w przypadku Genesis Titan 550 Plus czy SilentiumPC Regnum RG1. Jest to więc ten sam szkielet konstrukcji co miała konkurencja – szkoda, że nie ma tutaj nic autorskiego.

Zgodnie z modą Titan 660 Plus został podzielony na dwie komory. Oddzielone one są metalową półką, na której znajdują się otwory wentylacyjne oraz miejsce na dwa śmigła. Obudowa pomieści dwa urządzenia 5,25 cala, dwa 3,5 cala oraz dwa 2,5 cala. Te ostatni można zamontować właśnie w górnej części obudowy. Zatoki na urządzenia 3,5 cala znajdują się w piwnicy. Każde z tych urządzeń instalowane jest na zwykłe śrubki. System zarządzania okablowaniem jest dobry jak na tanią konstrukcję. Jest mnóstwo otworów, które umożliwiają przełożenie kabli na tył (są oczywiście nie ogumowane) a tam znajduje się Tam znajduje się od ok. 5 do 15 mm wolnej przestrzeni. Warto tutaj zauważyć, że jeden z otworów przykrywany jest przez płyt główną przez co nie można nim niczego przełożyć – po co on jest to zagadka. W Titan 660 Plus można zmieścić karty graficzne o długości do 380 mm oraz chłodzenia procesora o wysokości do 160 mm.

W piwnicy znajduje się miejsce na zasilacz oraz dyski 3,5 cala. Ten pierwszy stawiany jest na czterech nóżkach, które nie zostały niczym obłożone. Jeśli więc wpadnie on w wibracje to przejdą one na obudowę. Nie powinno być za to problemów ze zmieszczeniem długich konstrukcji. Zatoki na dyski 3,5 cala nie można zdemontować. Nie ma także specjalnych szyn do montażu więc trzeba dyski instalować na zwykłe śruby.

Kompatybilność z chłodzeniem cieczą nie powala. Problemów z montażem pompki czy rezerwuaru być nie powinno jednakże obudowa pomieści chłodnicę 240 mm montowaną na piwnicy, co może przeszkadzać przy układaniu i projektowaniu zestawu. Szkoda, że nie ma opcji montażowej na górze czy z przodu obudowy.

Podsumowanie

Genesis Titan 660 Plus kosztuje około 130 zł. Pod każdym względem widać, że jest to tania konstrukcja. Podobne wnętrze widziałem już u kilku obudów więc pod tym względem skrzynka się nie wyróżnia. Titan 660 Plus posiada aż cztery wentylatory, którymi można sterować za pomocą panelu umieszczonego z boku. Wadą rozwiązania jest właśnie umiejscowienie przełączników – totalnie nieporęczne. Na plus można zaliczyć także boczne okno z akrylu, które jest rzadko spotykane w tej cenie. Ogólnie rzecz biorąc jest to tania konstrukcja, która nie powala ani wykonaniem ani wyglądem ani wnętrzem. Oszczędności widać na praktycznie każdym kroku. Jednakże nie oznacza to, że jest ona zła. Osobiście polecam dopłatę 50 zł do innych obudów jednakże jeśli budujecie naprawdę tani zestaw i każdy pieniądz jest cenny to warto ją wziąć – całość nie jest tragiczna (konkurencja w tej cenie potrafi mieć choćby zasilacz montowany na górze czy nie mieć podziału na dwie komory) a jest tania, co rekompensuje wiele wad.