Nie oczekiwałem tego. Przysięgam, że nigdy do tej pory, jako dziennikarz, nie spodziewałem się, że napiszę tekst z takim tytułem jak powyższy.

I nie jest to Prima Aprilis. Owca nazywała się Ruby i była częścią eksperymentalnego programu „Green sheep” (Zielona owca) prowadzonego przez paryski INRA ( Institut national de la recherche agronomique, czyli Rolniczy Narodowy Instytut Badawczy), w którym naukowcy badali efekty wykorzystywania różnego rodzaju wszczepów i implantów, w celu pomocy ludziom z wadami serca. To konkretne zwierze urodzone zostało z matki, której DNA zostało zmodyfikowane przez zieloną, fluorescencyjną proteinę, zwaną oryginalnie GFP, (Green Fluorescent Protein). GFP jest właśnie tym co sprawia, że meduzy świecą oraz można zobaczyć co mają w środku, toteż wełna jagnięcia otrzymała bardzo jaskrawy kolor, zaś skóra nabrała przeźroczystości.

Według potwierdzonych źródeł w INRA i francuskim Departamencie Sprawiedliwości, Ruby została sprzedana do rzeźni jesienią ubiegłego roku, będąc częścią dużej partii niemodyfikowanych zwierząt. Rzeźnia zaś sprzedała mięso dalej, osobom których tożsamości na razie dało się ustalić; dlatego też nie ma pewności ilu ludzi skonsumowało tak „wzbogaconą” żywność. INRA twierdzi stanowczo, że jedzenie to nie stanowi żadnego niebezpieczeństwa dla konsumentów; nie zaczną oni świecić, nie będą też widzieć swoich organów wewnętrznych. W całej tej aferze ucierpiał jedynie sam program badawczy.

W informacji prasowej Instytut twierdzi, że owcę przetransportowano z laboratorium jako element celowego planu działania na szkodę laboratorium. Wszystko  wskazuje na to, że zamieszani byli w to pracownicy tego miejsca; ich imion nie podano do publicznej wiadomości. Grozi im grzywna w wysokości 75 tysięcy Euro (ok. 270 tys. PLN), oraz rok więzienia.

[źródło: theverge.com; grafika: arbroath.blogspot.com]