WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Najbardziej nieetyczne eksperymenty naukowe – Top 5

Najbardziej nieetyczne eksperymenty naukowe – Top 5

Nauka ma swoje jasne i ciemne strony. Postęp wymaga ofiar, a wiele z największych odkryć dokonywało się w cieniu skandalu. Oto 5 najbardziej nieetyczne eksperymenty naukowe, które warto znać.

Myśląc o nieetycznych eksperymentach naukowych, jako pierwsze przychodzą do głowy działania nazistów podczas drugiej wojny światowej. Ale podobnych badań w historii ludzkości było znacznie więcej. Warto przyjrzeć się kilku z nich.

Gaz musztardowy testowany na amerykańskiej armii

W 1943 r. Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych wystawiła własnych żołnierzy na działanie gazu musztardowego. Oficjalnie, armia USA testowała skuteczność nowych ubrań i masek przeciwgazowych przeciwko niebezpiecznej truciźnie, która okazała się tak śmiercionośna podczas pierwszej wojny światowej.

Jedna z ofiar gazu musztardowego

Najgorszy z eksperymentów miał miejsce w Naval Research Laboratory w Waszyngtonie. Siedemnasto- i osiemnastoletni chłopcy po ośmiu tygodniach obozu treningowego zostali zapytani, czy chcą wziąć udział w eksperymencie, który miałby pomóc w skróceniu wojny. Dopiero gdy chłopcy dotarli do laboratorium, powiedziano im, że eksperyment dotyczy gazu musztardowego.

Uczestnicy, z których prawie wszyscy doznali poważnych poparzeń zewnętrznych i wewnętrznych, byli ignorowani przez Marynarkę Wojenną, a w niektórych przypadkach grożono im posądzeniem o szpiegostwie. W 1991 roku raporty te zostały w końcu odtajnione i przedstawione Kongresowi.

Radioaktywne pierwiastki a kobiety w ciąży

Tuż po II wojnie światowej, gdy Amerykanie byli świadomi zbliżającej się zimnej wojny, wielu naukowców było zainteresowanych ideą radioaktywności i broni chemicznej. Na eksperymencie przeprowadzonym na Uniwersytecie Vanderbilt, 829 kobietom w ciąży podano „napoje witaminowe”, o których mówiono, że poprawią zdrowie ich nienarodzonych dzieci.

Zamiast tego napoje zawierały radioaktywne żelazo, a prawdziwym celem eksperymentów była weryfikacja, jak szybko radioizotop przenika przez łożysko. Szacuje się, że co najmniej siedmioro z tych dzieci zmarło później na białaczkę, a same kobiety doświadczyły wysypki, siniaków, anemii, utraty włosów i zębów.

Badanie Tuskegee

W 1932 r. amerykańska służba zdrowia rozpoczęła współpracę z Instytutem Tuskegee, aby śledzić naturalny rozwój nieleczonej kiły. W hrabstwie Macon w Alabamie znaleziono i zatrudniono 600 ubogich, niepiśmiennych mężczyzn z klasy robotniczej (rolników). Spośród nich 399 było chorych na kiłę, a 201 osób stanowiło niezakażoną grupę kontrolną. Mimo iż farmerzy mieli być leczeni, mężczyźni byli pozostawieni bez leczenia i pozwolono im dojść do terminalnego stadium choroby, a ostatecznie i zgonu.

Czarnoskórzy ochotnicy eksperymentu

Farmerzy myśleli, że poddają się eksperymentalnej terapii na „złą krew” w zamian za darmowe posiłki, a ich rodziny otrzymają 50 dolarów w przypadku ich śmierci. W rzeczywistości badanie było nastawione na poznanie przebiegu nieleczonej kiły i określenie, czy choroba powoduje większe uszkodzenia w układzie nerwowym czy sercowo-naczyniowym, oraz ustalenie różnic w przebiegu choroby u białych i czarnych. W 1947 penicylina stała się standardem leczenia kiły, ale mężczyznom tym nigdy nie powiedziano, że chorują na kiłę, ani też nie zaproponowano leczenia, nawet salwarsanem lub innym lekiem zawierającym arsen, które były dostępne już na początku eksperymentu.

Oprócz pierwotnych uczestników badania, jego ofiarami padły żony, które zaraziły się chorobą, a także dzieci urodzone z kiłą wrodzoną. W 1997 r. prezydent Bill Clinton oficjalnie przeprosił osoby dotknięte tym, co często nazywane jest „najbardziej niesławnym eksperymentem biomedycznym w historii USA”.

Wpływ promieniowania na męskie jądra

W latach 1963-1973 kilkudziesięciu więźniów z Waszyngtonu i Oregonu zostało wykorzystanych jako króliki doświadczalne w eksperymencie mającym na celu sprawdzenie wpływu promieniowania na męskie jądra. 130 więźniów, przekupionych gotówką i propozycją zwolnienia warunkowego, chętnie zgodziło się wziąć udział w eksperymentach prowadzonych przez Uniwersytet Waszyngtoński na zlecenie rządu USA.

W większości przypadków badani byli wystawieni na działanie ponad 400 radów (odpowiednik 2400 prześwietleń klatki piersiowej) w 10-minutowych odstępach. Jednak dopiero po jakimś czasie więźniowie dowiedzieli się, że eksperymenty były o wiele niebezpieczniejsze, niż im mówiono. W 2000 r. byli uczestnicy eksperymentów zawarli z uniwersytetami ugodę zbiorową opiewającą na 2,4 miliona $.

Eksperyment Milgrama

W 1961 r. Stanley Milgram, psycholog z Uniwersytetu Yale, rozpoczął serię eksperymentów z zakresu psychologii społecznej, w których mierzył gotowość badanych do posłuszeństwa wobec autorytetu. Przeprowadzony zaledwie trzy miesiące po rozpoczęciu procesu niemieckiego nazistowskiego zbrodniarza wojennego Adolfa Eichmanna, eksperyment Milgrama miał odpowiedzieć na pytanie: „Czy to możliwe, że Eichmann i miliony jego wspólników podczas Holokaustu po prostu wykonywały rozkazy?”.

Pierwszy wariant eksperymentu przeprowadzony został na Uniwersytecie Yale ze studentami, a potem z mężczyznami mieszkającymi w New Haven. Kolejne badania zorganizowane zostały poza terenem uniwersytetu. W serii kontrolowanych eksperymentów laboratoryjnych przebadał w sumie około 1000 przypadkowo zebranych mieszkańców Connecticut oraz studentów.

W eksperymencie, dwóch uczestników (jeden potajemnie jako aktor, a drugi jako nieświadomy obiekt testowy) zostało rozdzielonych do dwóch pomieszczeń, gdzie mogli się słyszeć, ale nie widzieli się. Badany odczytywał aktorowi serię pytań, karząc każdą złą odpowiedź porażeniem prądem. Mimo że wiele osób chciało przerwać eksperyment, prawie wszyscy kontynuowali go, gdy powiedziano im, że nie zostaną pociągnięci do odpowiedzialności lub że nie dojdzie do żadnych trwałych uszkodzeń.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News