Reklama

Czarna dziura poza Drogą Mleczną. Do jej znalezienia użyto nowatorskiej metody

Czarne dziury jest niezwykle trudno znaleźć, co wynika między innymi z faktu, że same z siebie nie emitują promieniowania, które bylibyśmy w stanie wykryć. Poza tym, o ile nie pochłaniają aktywnie materii, to nie da się zauważyć ich obecności.

Astronomowie wymyślili jednak sposób na obejście tych ograniczeń. Postanowili skupić się na gwiazdach, które wydają się tworzyć układy podwójne z niewidzialnymi towarzyszami. W ich role miałyby się wcielać rzecz jasna czarne dziury. Niedawno ta nowatorska metoda przyniosła pierwsze efekty, o czym możemy się przekonać dzięki artykułowi dostępnemu na łamach Monthly Notices of the Royal Astronomical Society.

Czytaj też: Kwazary i supermasywne czarne dziury mają swoje tajemnice, ale symulacje pomagają je wyjaśniać

Odkrycie odnosi się do czarnej dziury znajdującej się na terenie Wielkiego Obłoku Magellana, galaktyki satelitarnej Drogi Mlecznej. Na podstawie ruchów obserwowanej gwiazdy naukowcy byli w stanie zidentyfikować niewielką czarną dziurę, wokół której orbituje rzeczona gwiazda. Ma to miejsce około 160 tysięcy lat świetlnych od Ziemi.

Niedawno zidentyfikowana czarna dziura została określona mianem NGC 1850 BH1. Jej detekcja jest historyczna, ponieważ większość czarnych dziur wykrywanych poza Drogą Mleczną było namierzanych za sprawą promieniowania powiązanego z pochłanianą przez nie materią. Kiedy na taką czarną dziurę opada pył i gaz, prowadzi to do emisji promieniowania, które da się wykryć z Ziemi. Jeśli jednak „posiłek” nie ma miejsce, to czarna dziura może pozostać niezauważona.

Czarna dziura NGC 1850 BH1 znajduje się około 160 tysięcy lat świetlnych od Ziemi

Z szacunków wynika, że w Drodze Mlecznej może znajdować się nawet 100 milionów czarnych dziur o masie gwiazdowej. Nauce jest jednak znany niewielki ułamek z tej liczby. Pewnym usprawnieniem w zakresie poszukiwania tych tajemniczych obiektów okazało się wykrywanie fal grawitacyjnych. Nowa metoda powinna być dodatkowym asem w rękawie astronomów. Na czym dokładnie polega? Kiedy gwiazda znajduje się na orbicie z czarną dziurą, jej zachowanie staje się na tyle nietypowe, iż może zwrócić uwagę badaczy.

Czytaj też: W ten sposób mogą powstawać supermasywne czarne dziury

Tak właśnie stało się w przypadku astronomów korzystających z Bardzo Dużego Teleskopu. Zebrane z jego użyciem dane sugerują, że wokół NGC 1850 BH1 krąży gwiazda o masie około 5-krotnie większej od masy Słońca. Co ciekawe, znajduje się ona bardzo blisko czarnej dziury, przez co jej okres orbitalny wynosi zaledwie 5 dni. Tak niewielka odległość sprawia, że kiedy gwiazda zbliży się do końca swojego istnienia, zrzucone przez nią zewnętrzne warstwy opadną na czarną dziurę.