Test Genesis Zircon X 10 Anniversary Edition, czyli świętujemy 10-lecie Genesis

Test Genesis Zircon X 10 Anniversary Edition, świętujemy 10-lecie Genesis, Genesis Zircon X 10 Anniversary Edition, Genesis Zircon X, 10 Anniversary Edition,test Zircon X, recenzja Zircon X, Zircon X,

Po wielu latach testowania peryferiów i licznych okazji do sprawdzania sprzętu Genesis, jestem już pewny zwłaszcza jednego hasła. Chcesz mieć dobrze i tanio? Bierz sprzęt Genesis. Kiedyś utożsamiałem tę markę z Trustem, której nie darzę specjalną sympatią, ale rzeczywistość szybko odmieniła moje zdanie. Wspominam o tym nie bez powodu, a przez czystej okazji, bo tak się składa, że dziś mam dla Was test Genesis Zircon X 10 Anniversary Edition, czyli myszki, świętującej 10-lecie marki na rynku. Jest tak wyjątkowa, że sięgnęła po sensor PAW3370, który jest obecnie na rynku wręcz rodzynkiem. 

Pudełko i dołączone wyposażenie

Przyzwyczajeni do charakterystycznego dla Genesis stylu na poziomie samego opakowania przy Zircon X 10 Anniversary Edition zdecydowanie się zaskoczą. Marka postawiła na wyróżniający się na tle innych produktów karton, którego wierzch przez połączenie czerni z połyskującym w świetle srebrnym kolorem napisów.

Czytaj też: Test SteelSeries Aerox 3. Lekka „podziurawiona” mysz w akcji

Wewnątrz całe wyposażenie czeka na nas w piankowej osłonie, a mowa o certyfikacie autentyczności (powstanie tylko 1000 egzemplarzy tej myszki), instrukcji obsługi, wymiennym zestawie ślizgaczy, zestawie czterech gumowych padów z taśmą dwustronną do przyklejenia na obudowę myszki i wymiennym grzbiecie obudowy.

Po stronie łączności interesują nas tak naprawdę trzy elementy, bo świetnie prezentujący się w bieli 180-cm przewód USB-A do USB-C w białym, lekkim oplocie materiałowym, odbiornik USB-A skryty w myszce oraz metalowy adapter/przedłużacz z nazwą producenta i portem USB-A/USB-C. 

Najważniejsze cechy Zircon X

  • Sensor optyczny PAW3370
  • Czułość na 6 poziomach od 50 do 19000 DPI (przeskoki co 50 jednostek)
  • Waga: 72 gramów
  • Wymiary: 118 x 61 x 39 mm
  • Materiał: matowe tworzywo sztuczne
  • Liczba przycisków: 5 + rolka
  • Interfejs: USB z pozłacanymi stykami za pośrednictwem 180-centymetrowego przewodu w materiałowym oplocie
  • Odświeżanie USB: 125, 250, 500 i 1000 Hz
  • Tryb przewodowy i bezprzewodowy 2,4 GHz
  • Wbudowany akumulator 580 mAh
  • Podświetlenie: pod rolką (jednokolorowe) i na łączeniu podstawy z grzbietem (RGB)
  • Dedykowane oprogramowanie
  • Gwarancja: 2 lata
  • Ograniczenie produkcyjne do 1000 egzemplarzy

Design, materiały i wykonanie

Czy Zircon X jest tak wyjątkowy, jak sugeruje to opakowanie, dumne zapowiedzi producenta i certyfikat? No cóż, zależy jak podejdziemy do sprawy. Gdyby nie zapowiedź producenta, ta myszka nie byłaby jakkolwiek unikalna na rynku gryzoni. Ot model zapakowany w ciekawe pudełko i z rozbudowanym zestawem dodatkowego wyposażenia. Wszystkie widoczne tutaj rozwiązania spotkamy już w niektórych modelach konkurencji, ale w ofercie Genesis ten wyjątkowy Zircon X jest ewidentnie unikatem. Podkreśla to nie tylko certyfikat z unikalnym numerem co do egzemplarza, ale też wyróżniający się design premium. 

Osobiście najbardziej podobała mi się konfiguracja z tradycyjnym grzbietem, a nie tym perforowanym (lżejszym), czego wymianę realizuje się po prostu przez kilka blokadek i lekkich magnesów. Utrzymane w czerwieni logo Genesis ewidentnie poprawia ekskluzywność modelu, przełamując jego minimalistyczną biel. Taki wizualny zabieg przydaje się zwłaszcza w połączeniu z dezaktywowanym podświetleniem RGB, które znalazło się przy podstawie myszki na tyle, bo to pod scrollem jest jednokolorowe i obrazuje poziom DPI. Nie da się przez to go dezaktywować go z poziomu przełącznika na spodzie Zircon X, ale ten brak uzupełnia oprogramowanie.

Sama forma myszki nie odkrywa koło na nowo, jeśli idzie o formę i wygląd. Zwłaszcza pełnym grzbietem sprawia wręcz tradycyjne wrażenie i bardzo dobrze. Jako model mający uczcić dekadę producenta na rynku, Zircon X wygląda na model, którego ciężko się wstydzić nawet przy tak ważnej rocznicy. Zwłaszcza że jego wykonanie nie budzi żadnych wątpliwości, a design może się podobać i jak już wspomniałem, wyróżnia się na tyle innych myszek Genesis, co jest nawet arcyważne. Największy szkopuł? Zdecydowanie ukrycie 580 mAh akumulatorka w… kartonowej kopercie, która jednak pasuje wyglądem do reszty myszki, której wnętrze z łatwością możemy podejrzeć.  

Prezentuje jednak sobą typowe podejście do bezprzewodowych myszek, stawiając na port USB-C na samym przodzie z niewielkim wyżłobieniem dla wyższej stabilności przewodu. Na spodzie znalazły się z kolei trzy ślizgacze o zaokrąglonych krawędziach, które zdradzają dziurkowaną naturę myszki na spodnim panelu. Znajdziemy tam również srebrną naklejkę informacyjną, utrwalającą nas w przekonaniu, że Zircon X jest wyjątkowy oraz prosty trzystopniowy przełącznik, który odpowiada za włączenie myszki albo z podświetlonym grzbietem, albo bez podświetlenia. 

Co ważne, Zircon X jest w stanie działać zarówno w trybie bezprzewodowym poprzez łączność 2,4 GHz (pewniejszą i wydajniejszą w porównaniu do Bluetooth), jak i przewodowym, dzięki dołączonemu przewodowi świetnej jakości. Subiektywnie patrząc, różnica w działaniu między trybami będzie przez większość graczy nie do zauważenia “gołym okiem”, a lekkość przewodu sprawia, że z Zircon X korzysta się przyjemnie w obu trybach pracy. Nie bez powodu – waży tylko 72 gramów, radzi sobie z wszystkimi chwytami (zwłaszcza przy mniejszych dłoniach), jako symetryczna mysz dla praworęcznych, a jej ślizgacze znacząco ułatwiają ruch po podkładce. 

Test przycisków

Genesis Zircon X sięgnął po tradycyjny zestaw przycisków w myszkach dla graczy. Są więc dwa dodatkowe na lewym boku których umiejscowienie znacząco ułatwia do nich dostęp z użyciem kciuka oraz dodatkowy funkcyjny tuż nad rolką. Cała trójka działa przyjemnie, ale bez rewelacji, która również nie cechuje najważniejszych głównych przycisków i rolki. W obu przypadkach można wystawić im ocenę “mocne osiem”, jeśli jednak lubicie oferowany przez nie charakter działania.

Tak też rolka (co najważniejsze) nie wydaje z siebie niepokojących dźwięków nawet przy szybkim scrollowaniu, a to przebiega dosyć lekko i cicho, choć z delikatnie wyczuwalnymi, licznymi przeskokami po łożysku. Główne przyciski oparte na nieznanych przełącznikach mechanicznych o wytrzymałości 80 mln aktywacji są z kolei przykładem tych dobrze wyważonych pod kątem twardości, towarzyszącego ich aktywacji hałasu i drogi pracy przy zachowaniu odpowiednio wysokiej responsywności. Dodatkowo zachowują ten sam charakter bez względu na to, gdzie zostanie wywarty nacisk.

Oprogramowanie, podświetlenie i akumulator Zircon X

Genesis tak naprawdę najbardziej spartaczył na ten moment oprogramowanie, jeśli idzie o wyjątkowość Zircon X. Dostępna do pobrania aplikacja nie dorównuje w żadnym stopniu wyjątkowości oraz wykonaniu myszki, ale oferuje dosyć bogate funkcje ustawień. Mowa o sześciu poziomach DPI od 50 do 19000, możliwości ustawienia LOD na poziomie 1 lub 2 mm, aktywacji wzmożonej predykcji, podmianie funkcji przycisków, ustawienia czasu Debounce dla przycisków (od 0 ms), czy nagraniu oraz modyfikacji makr. 

Czytaj też: Test Redmi Watch 2 Lite. Co ma do zaoferowania smartwatch za 275 zł?

Ważne ustawienia znajdziemy też w menu z podświetleniem w ramach 7 trybów, gdzie możemy ustawić jasność diod, szybkość efektu, ale też czas uśpienia i funkcje dezaktywacji podświetlenia grzbietu po wykryciu ruchu. Ma to na celu zwiększyć wytrzymałość akumulatora, ale jeśli najbardziej Wam na tym zależy, to dezaktywujcie zarówno niezależne względem siebie podświetlenie rolki, jak i grzbietu.

Samo w sobie podświetlenie Zircon X nie zrobiło na mnie podświetlenia. Zwłaszcza po tym, jak próbowałem zamienić rozświetlający się na wszystkie kolory tęczy tryb PRISMO na wyłącznie biały, co skończyło się… delikatnie różowym. Szkoda, bo temu modelowi przydałyby się nieco bardziej stonowane kolory. 

W trybie PRISMO diody spełniają jednak swoje zadanie, bardzo dobrze rozświetlając wypełnioną mlecznym materiałem wstawkę i nawet logo Genesis, jeśli zdecydujecie się na grzbiet z dziurkami. Producent dodatkowo zmusił podświetlenie rolki do pełnienia nie tylko funkcji ozdobnej, co może się Wam podobać albo wręcz przeciwnie. Ważne jest to, że ta pojedyncza diod dobrze rozświetla rolkę i przyciski obok, a sama może działać zarówno w trybie stałym, jak i oddychania. 

Wytrzymałość akumulatora była sprawdzana po naładowaniu wbudowanego 580 mAh akumulatora przy codziennej pracy i niedzielnym graniu z dbaniem o wyłączenie myszki po każdej sesji, ale z włączonym podświetleniem. Przy takim trybie pracy jedno ładowanie myszki wytrzymało około 45/50 godzin.

Test sensora PixArt PAW3370

Na ten moment każda myszka z PAW3370 jest wyjątkowa na rynku z prostego powodu – jest ich po prostu niewiele. Zircon X jest więc i pod tym kątem wyjątkowi, zapewniając jeden z najwyższych poziomów precyzji obecnie na rynku. W Zircon X jego implementacja jest zdecydowanie udana, a wszystkie możliwości wykorzystane. Mowa o wysokim poziomie maksymalnych prędkości, bardzo niskim LOD (udało mi się uzyskać obiecany poziom 1 mm), niewyczuwalnym smoothingu do 3000 DPI oraz braku akceleracji negatywnej i pozytywnej, jak również szumów niskiej częstotliwości.

Czytaj też: Test klawiatury mechanicznej Genesis Thor 400 RGB

Porównanie stałości sygnału w trybie bezprzewodowym i przewodowym wskazuje, że w tym drugim Zircon X zachowuje się zauważalnie pewniej przez mniejszy rozstrzał odczytów. Świetną precyzje utrzymuje jednak aż do 300 DPI, czyli bardzo wysoko.

Test Genesis Zircon X – podsumowanie

Na całe szczęście Genesis zdał egzamin i testu rocznicowej myszki Zircon X nie muszę kończyć negatywnymi ocenami. Ba, mogę skończyć tylko cyfrowym kiwnięciem głową z uznaniem, że firmie udało się z przytupem uświęcić swoją dekadę na rynku, tworząc wyjątkowy dla siebie produkt. Zircon X do kupienia za 269 zł nie ma praktycznie żadnych wad, bo jedyną, którą mogę wskazać, jest sama wizualna otoczka programowania, czyli tak naprawdę nic ważnego. 

W takich chwilach i po przychodzie z Zircon X jestem w stanie zamknąć podsumowanie testu w dosyć patetyczny sposób, ale nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Genesis wszystkiego najlepszego i kolejnej udanej dekady działalności. Rynek bowiem zawsze będzie potrzebował produktów tej klasy, w której specjalizuje się Genesis, więc jedyne, czego potrzebujemy od tej marki, to kultywowania swojej tradycji.