Nowa Zelandia banuje papierosy. Osoby urodzone w 2008 r. lub później nigdy nie kupią tytoniu legalnie

nowa-zelandia-papierosy

Są różne sposoby prowadzenia polityki antynikotynowej. Najpopularniejsze rozwiązania, znane z europejskiego podwórka to zakaz palenia w miejscach publicznych, podwyższanie akcyzy na wyroby tytoniowe i dość mocne ograniczenia, jeśli chodzi o możliwości ich reklamowania. Nowa Zelandia przetestuje bardziej radykalny pomysł.

W myśl nowych przepisów wprowadzonych przez Nową Zelandię, sprzedaż wyrobów tytoniowych osobom urodzonym w 2008 roku lub w późniejszych latach będzie automatycznie traktowane jak przestępstwo. Proste? Proste.

— Sprzedaż wyrobów tytoniowych nowym grupom młodzieży stanie się przestępstwem. To rozwiązanie daje nam pewność, że młodzi ludzie nigdy nie zaczną palić – mówi Ayesha Verrall, wiceminister zdrowia Nowej Zelandii

Reklama

Do tego wyroby tytoniowe znikną z dużych supermarketów i kiosków. Rząd Nowej Zelandii chce zmniejszyć liczbę sklepów, w których sprzedawane będą papierosy i inne wyroby tytoniowe z 8 tysięcy do zaledwie 500. Równolegle realizowane będą oczywiście inne punkty antynikotynowej polityki – każdy Nowozelandczyk, który będzie chciał rzucić palenie, otrzyma ku temu wsparcie od państwa.

Zakaz sprzedaży papierosów dla młodszych pokoleń ma rozwiązać problem Nowej Zelandii

Problemem tym jest nadal wysoki odsetek osób palących. Co prawda, dzięki swojej polityce antynikotynowej władzom Nowej Zelandii udało się zmniejszyć odsetek palaczy z 18 do 13 procent, ale liczby te nie przedstawiają tzw. całego obrazka. Największy problem z paleniem w Nowej Zelandii mają rdzenni mieszkańcy wysp Pacyfiku (tzw. ludność Pasifika) i Maorysi. Po papierosa sięga aż 30 proc. maoryskich kobiet i niewiele mniej mężczyzn, sprawiając, że najczęstszą (kobiety) lub drugą najczęstszą (mężczyźni) przyczyną śmierci w tej grupie etnicznej. Stąd m.in. pomysł na tak radykalne rozwiązanie.

Pytanie, czy absolutny zakaz sprzedaży papierosów młodszym pokoleniom nie spowoduje powrotu mechanizmów, które zaczęły funkcjonować podczas amerykańskiej prohibicji alkoholowej. Przeciwnicy tej radykalnej ustawy twierdzą oczywiście, że właśnie tak będzie – tytoń zacznie być traktowany przez młodzież, jako owoc zakazany, przez co papierosy staną się o wiele bardziej interesującą używką. A ich nielegalną sprzedażą i przemytem staną się zorganizowane grupy przestępcze na jeszcze większą skalę, niż ma to miejsce obecnie.

Czytaj również: Koniec z jednorazowymi opakowaniami. Nowa Zelandia zakaże używania części tworzyw sztucznych

Tak radykalne zmiany w prawie zawsze zawierają w sobie elementy typowych eksperymentów społecznych. Aktualnie nie da się bowiem stwierdzić, czy pomysł władz Nowej Zelandii zadziała, tak jak zostało to zaplanowane i w ciągu kilku następnych dekad wszyscy Nowozelandczycy po prostu przestaną palić, czy też palenie zejdzie do podziemia, a cały rynek tytoniowy zostanie przejęty przez grupy przestępcze. Zobaczymy.