Beyerdynamic Aventho 100 – recenzja słuchawek

Beyerdynamic Aventho 100 - recenzja słuchawek

Beyerdynamic to marka, której raczej nie trzeba przedstawiać osobom interesującym się sprzętem audio. Niemiecki producent od lat buduje swoją pozycję przede wszystkim dzięki słuchawkom kierowanym do bardziej wymagających użytkowników, dlatego każda nowa konstrukcja z charakterystycznym logo wzbudza pewne oczekiwania. Tym razem przyglądamy się modelowi Aventho 100 – kompaktowym słuchawkom bezprzewodowym o konstrukcji nausznej, które łączą klasyczną stylistykę z nowoczesnymi rozwiązaniami.

Aventho 100 wyróżniają się składaną konstrukcją, niewielką masą wynoszącą 220 gram oraz zastosowaniem 45-milimetrowych przetworników dynamicznych. Na pokładzie znalazły się również Bluetooth 5.4, obsługa kodeków aptX Adaptive i aptX Lossless, aktywna redukcja hałasu ANC oraz tryb transparentny. Producent obiecuje ponadto długi czas pracy na baterii, szybkie ładowanie i współpracę z dedykowaną aplikacją, która pozwala dostosować działanie słuchawek do własnych preferencji.

Na papierze otrzymujemy więc całkiem bogato wyposażony model, który może zainteresować osoby szukające czegoś bardziej mobilnego niż klasyczne słuchawki wokółuszne. Konstrukcja on-ear ma jednak swoją specyfikę, a kompaktowe wymiary nie zawsze idą w parze z wygodą podczas wielogodzinnego słuchania. Nie bez znaczenia pozostaje również jakość dźwięku i skuteczność ANC, szczególnie że cena premierowa Aventho 100 wynosiła około 899 zł.

Sprawdziam zatem, jak słuchawki Beyerdynamic wypadają w codziennym użytkowaniu, co oferują pod względem łączności i funkcjonalności oraz czy ich brzmienie uzasadnia pozycjonowanie w tej klasie cenowej. Przyjrzę się także jakości wykonania, ergonomii, mikrofonowi i możliwościom aplikacji.

Czy Aventho 100 to udana propozycja dla osób ceniących mobilność i klasyczny design, czy może kompromisy związane z konstrukcją nauszną okazują się zbyt duże? Zapraszam.

Beyerdynamic Aventho 100 - recenzja słuchawek

Beyerdynamic AVENTHO 100 – specyfikacja techniczna

  • Przetwornik: dynamiczny, 45 mm (48 Ω)
  • Konstrukcja akustyczna: zamknięta
  • Pasmo przenoszenia: 20 – 22,000 Hz
  • Typ: nauszne
  • Transmisja: Bluetooth
  • Wersja Bluetooth: 5.4
  • Obsługiwane profile Bluetooth: AVDTP 1.3, AVCTP 1.4, GAVDP 1.3, SPP 1.2, RFCOMM 1.2, A2DP 1.4, AVRCP 1.6.2, HFP 1.9
  • Kodeki audio: AAC, SBC, aptX Lossless, aptX Adaptive
  • Możliwa aktualizacja oprogramowania: OTA przez aplikację beyerdynamic
  • Zasięg: do 15 m
  • Czas pracy baterii: do 40 godzin (z ANC)
  • Czas ładowania: 1,5 godziny
  • Szybkie ładowanie: 15 minut = 15 godzin pracy
  • Złącze ładowania: USB-C
  • Typ kabla: USB-C
  • Mikrofony: 4 mikrofony cyfrowe (2 FF i 2 FB)
  • 2 mikrofony: ENC
  • Waga (bez kabla): 220 gram

OPAKOWANIE / WYPOSAŻENIE

Beyerdynamic Aventho 100 trafiły do mnie w opakowaniu utrzymanym w charakterystycznej dla producenta kolorystyce. Karton łączy biel, czerń oraz pomarańczowe akcenty, dzięki czemu całość prezentuje się dość klasycznie, ale jednocześnie nie sprawia wrażenia przesadnie zachowawczej. Nie mamy tutaj do czynienia z wyjątkowo rozbudowanym zestawem dodatków, jednak producent zadbał o wszystkie podstawowe akcesoria potrzebne do rozpoczęcia korzystania ze słuchawek.

W pudełku, oprócz samych Beyerdynamic Aventho 100, znajdziemy miękki pokrowiec transportowy wykonany z materiału. Jego wnętrze wyposażono w dodatkową kieszonkę, w której można przechowywać dołączone przewody, dzięki czemu nie muszą one swobodnie przemieszczać się razem ze słuchawkami.

To niewielki, ale praktyczny dodatek, szczególnie jeśli planujemy regularnie zabierać zestaw ze sobą do pracy, szkoły czy w podróż. Pokrowiec nie zapewnia oczywiście takiego poziomu ochrony jak sztywne etui, dlatego warto pamiętać, że jego głównym zadaniem jest zabezpieczenie słuchawek przed kurzem, zabrudzeniami i drobnymi zarysowaniami, a nie przed mocniejszymi uderzeniami czy naciskiem.

Beyerdynamic Aventho 100 - recenzja słuchawek

Oprócz pokrowca producent dorzuca przewód USB-C przeznaczony do ładowania akumulatora oraz analogowy kabel audio zakończony wtykami 3,5 mm. Ten drugi ma długość około 1,8 metra, co powinno zapewnić wystarczającą swobodę podczas korzystania ze słuchawek w połączeniu przewodowym. W praktyce oznacza to, że nie jesteśmy uzależnieni wyłącznie od komunikacji Bluetooth, a w razie potrzeby możemy podłączyć Aventho 100 bezpośrednio do urządzenia wyposażonego w odpowiednie gniazdo audio. Cały zestaw jest więc dość skromny, ale jednocześnie sensownie skompletowany. Otrzymujemy dwa najważniejsze przewody oraz pokrowiec ułatwiający transport i przechowywanie słuchawek.

Szkoda jedynie, że producent nie zdecydował się na dołączenie sztywnego etui, które zapewniałoby lepszą ochronę podczas przewożenia sprzętu w plecaku lub torbie. Nie jest to jednak brak akcesorium uniemożliwiającego wygodne korzystanie z urządzenia, a raczej element, który podniósłby praktyczność całego zestawu.

JAKOŚĆ WYKONANIA

Beyerdynamic Aventho 100 mają dość charakterystyczną konstrukcję, w której klasyczne wzornictwo łączy się z nowoczesnymi rozwiązaniami. Producent postawił na stosunkowo smukłą sylwetkę, niewielkie nauszniki oraz połączenie tworzywa sztucznego z metalowymi elementami. Całość dostępna jest w trzech wariantach kolorystycznych: czarnym, brązowym oraz kremowym. Szczególnie interesująco prezentuje się wersja brązowa, która nadaje słuchawkom nieco bardziej elegancki, wręcz retro charakter. Nie jest to typowy projekt nastawiony na gamingową stylistykę czy efektowne dodatki, lecz konstrukcja, która ma dobrze wyglądać zarówno podczas codziennego użytkowania, jak i w bardziej formalnym otoczeniu.

Na pierwszy rzut oka Aventho 100 sprawiają wrażenie sprzętu przemyślanego pod względem konstrukcyjnym. Zewnętrzne elementy nauszników mają dość prostą formę, a ich powierzchnie utrzymano w stonowanej stylistyce. Producent wykorzystał tworzywo sztuczne, które uzupełniono metalowymi detalami. W konstrukcji pałąka znalazł się stalowy rdzeń, natomiast półpierścienie łączące go z muszlami wykonano z aluminium.

Zastosowanie metalu w tych miejscach powinno pozytywnie wpływać na sztywność i stabilność całego mechanizmu, a jednocześnie nadaje słuchawkom bardziej dopracowany wygląd. Nie zabrakło również plecionych przewodów, które prowadzą do nauszników i dobrze wpisują się w ogólną stylistykę urządzenia.

Beyerdynamic Aventho 100 - recenzja słuchawek

Nie wszystkie elementy sprawiają jednak równie dobre wrażenie. Część plastikowych komponentów wygląda i w dotyku sprawia wrażenie dość przeciętnych. Nie jest to zatem konstrukcja wykonana w całości z materiałów premium, mimo obecności aluminiowych i stalowych elementów. Warto też wspomnieć o tym, że na powierzchni tworzywa mogą pojawiać się zabrudzenia i przebarwienia. Trudno jednak jednoznacznie przesądzić, czy jest to problem dotyczący każdego egzemplarza.

Więcej uwagi warto poświęcić pałąkowi, ponieważ jego konstrukcja ma bezpośredni wpływ nie tylko na trwałość, ale również na codzienną wygodę korzystania ze słuchawek. Od wewnętrznej strony znajduje się miękka poduszka pokryta syntetyczną skórą. Podobny materiał wykorzystano na nausznikach, pod którymi umieszczono piankę z pamięcią kształtu. Takie rozwiązanie ma zapewniać odpowiednie dopasowanie do głowy i ograniczać dyskomfort podczas noszenia. Sama poduszka pałąka jest dość gruba, dzięki czemu nie mamy wrażenia kontaktu z twardym elementem konstrukcyjnym.

Same nauszniki mają niewielkie rozmiary, co jest jedną z najbardziej charakterystycznych cech Aventho 100. Zewnętrzna średnica muszli wynosi około 7 cm, natomiast otwór w poduszce ma w przybliżeniu 3 cm. Nie są to więc słuchawki wokółuszne, które obejmują całe małżowiny, lecz konstrukcja typu on-ear, w której poduszki opierają się bezpośrednio na uszach.

Z jednej strony pozwala to ograniczyć gabaryty urządzenia i zachować jego smukłą sylwetkę, z drugiej natomiast wymaga odpowiedniego dopracowania siły docisku oraz kształtu poduszek. W przypadku tak niewielkich muszli nawet pozornie drobne różnice w dopasowaniu mogą mieć spore znaczenie dla komfortu użytkowania.

Beyerdynamic Aventho 100 - recenzja słuchawek

Na pochwałę zasługuje możliwość składania słuchawek. Muszle można złożyć do wewnątrz, a także obrócić o około 90 stopni, dzięki czemu Aventho 100 zajmują mniej miejsca podczas transportu i łatwiej ułożyć je na płasko. Mechanizm ten dobrze współgra z kompaktowym charakterem całej konstrukcji. Dodatkowym atutem jest możliwość wymiany nauszników, co ma znaczenie z punktu widzenia późniejszej eksploatacji. Poduszki z czasem ulegają naturalnemu zużyciu, dlatego możliwość ich zastąpienia nowymi jest zdecydowanie praktyczniejszym rozwiązaniem niż konieczność wymiany całych słuchawek.

Nie zabrakło również deklarowanej odporności na pył i zachlapania zgodnej z klasą IP53. W praktyce oznacza to dodatkową ochronę podczas codziennego użytkowania, na przykład w drodze do pracy czy podczas przemieszczania się w mniej sprzyjających warunkach pogodowych. Nie należy jednak traktować tego jako pełnej wodoodporności ani zachęty do korzystania ze słuchawek podczas intensywnego deszczu.

Całość waży około 220 gramów, co przy składanej, bezprzewodowej konstrukcji jest rozsądnym wynikiem. Aventho 100 nie sprawiają wrażenia masywnych, a ich smukła forma i metalowe detale nadają im dość elegancki charakter. Jakość wykonania nie jest jednak pozbawiona słabszych punktów.

Z jednej strony mamy stalowy rdzeń pałąka, aluminiowe elementy, wymienne poduszki i praktyczny mechanizm składania, z drugiej zaś tworzywa oceniane przez część testujących jako przeciętne oraz wątpliwości dotyczące trwałości syntetycznej skóry. Ostatecznie jest to konstrukcja, która potrafi zrobić dobre pierwsze wrażenie, ale jej długoterminowa odporność na zużycie może budzić pewne pytania.

Beyerdynamic Aventho 100 - recenzja słuchawek

ŁĄCZNOŚĆ / BATERIA

Słuchawki Beyerdynamic Aventho 100 zostały wyposażone w moduł Bluetooth 5.4, który odpowiada za bezprzewodową komunikację ze smartfonami, tabletami, komputerami i innymi kompatybilnymi urządzeniami. Pod tym względem producent zadbał o nowoczesny zestaw funkcji, obejmujący między innymi multipoint, czyli możliwość jednoczesnego połączenia słuchawek z dwoma źródłami dźwięku.

W praktyce możecie więc sparować je na przykład ze smartfonem i laptopem, a następnie korzystać z obu urządzeń bez konieczności każdorazowego rozłączania i ponownego parowania. To szczególnie przydatne rozwiązanie dla osób, które używają słuchawek zarówno podczas pracy, jak i w czasie wolnym. Możemy słuchać muzyki na komputerze, a następnie odebrać połączenie przychodzące na telefonie. W jednym z testów multipoint działał bezproblemowo, a komunikaty głosowe informowały o aktualnie podłączonym urządzeniu.

Na pokładzie znalazła się również funkcja Google Fast Pair, która upraszcza pierwsze parowanie z kompatybilnymi urządzeniami. Zamiast przechodzić przez wszystkie standardowe etapy wyszukiwania słuchawek w ustawieniach Bluetooth, użytkownik może skorzystać z szybkiego komunikatu wyświetlanego na ekranie smartfona. Sam proces konfiguracji jest dzięki temu wygodniejszy, szczególnie dla osób korzystających z urządzeń z Androidem.

Pozytywnie oceniam również stabilność połączenia bezprzewodowego. Sygnał bezproblemowo docierał do słuchawek nawet przez dwie ściany, a w całym moim mieszkaniu (w bloku) nie pojawiały się zauważalne zakłócenia, gdy telefon pozostawał w jednym miejscu. Oczywiście rzeczywisty zasięg zależy od układu pomieszczeń, grubości ścian i obecności innych przeszkód, ale w tych konkretnych opisanych warunkach Aventho 100 nie sprawiały mi problemów z utrzymaniem połączenia.

Istotnym elementem wyposażenia jest obsługa kilku kodeków Bluetooth. Beyerdynamic Aventho 100 współpracują z SBC oraz AAC, a także z aptX Adaptive i aptX Lossless. Szczególnie interesująco wygląda ten ostatni, ponieważ umożliwia przesyłanie dźwięku w jakości bezstratnej, zbliżonej do jakości płyty CD. Trzeba jednak pamiętać, że samo posiadanie słuchawek obsługujących aptX Lossless nie wystarczy. Do wykorzystania tej funkcji potrzebne jest również kompatybilne źródło dźwięku, obsługujące odpowiednie rozwiązania z rodziny Snapdragon Sound. Nie każdy smartfon czy laptop pozwoli więc skorzystać z pełnych możliwości tego kodeka.

Beyerdynamic Aventho 100 - recenzja słuchawek

W praktyce dostępność aptX Lossless pozostaje ograniczona przez liczbę kompatybilnych urządzeń. Jeden z recenzentów sprawdzał słuchawki zarówno z telefonami, jak i z zewnętrznym nadajnikiem Bluetooth, który pozwalał przesyłać dźwięk w tym standardzie. Mimo wykorzystania odpowiedniego sprzętu nie zauważył jednak wyraźnej różnicy pomiędzy aptX Lossless a aptX Adaptive w połączeniu z telefonami bez Snapdragon Sound. Nie traktowałbym więc samego oznaczenia Lossless jako gwarancji zauważalnie lepszych wrażeń odsłuchowych. Jest to wartościowy dodatek, szczególnie dla osób dysponujących odpowiednim źródłem, ale jego praktyczne znaczenie zależy od całego zestawu urządzeń.

Na tym możliwości komunikacyjne się nie kończą, ponieważ producent pozostawił również klasyczne połączenie analogowe przez gniazdo 3,5 mm. Odpowiedni przewód znajdziemy w zestawie, a jego długość wynosi 1,8 m. Dzięki temu Aventho 100 nie ograniczają Was wyłącznie do transmisji Bluetooth i możecie podłączyć je bezpośrednio do urządzenia wyposażonego w odpowiednie wyjście audio. Co ważne, połączenie analogowe działa również wtedy, gdy akumulator słuchawek jest całkowicie rozładowany. To praktyczna zaleta, ponieważ nie musicie przerywać słuchania tylko dlatego, że zapomnieliście wcześniej naładować sprzęt.

Trzeba jednak rozróżnić dwa sposoby korzystania z przewodu. W aktywnym trybie przewodowym, czyli przy podłączonym kablu i włączonych słuchawkach zauważyłem stosunkowo niski poziom głośności. Aby uzyskać odpowiednią siłę dźwięku, konieczne było ustawienie poziomu w okolicach 80 – 90 procent, zależnie od odtwarzanego materiału. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja po wyłączeniu słuchawek i przejściu na pasywne połączenie analogowe.

Beyerdynamic Aventho 100 - recenzja słuchawek

Głośność była wówczas dla mnie wystarczająca już przy około połowie skali, ale niestety coś za coś – jakość dźwięku wyraźnie spada w takim scenariuszu. Brakuje dynamiki i miękkości, a brzmienie staje się twardsze oraz bardziej surowe. Możecie więc potraktować ten tryb jako rozwiązanie awaryjne, jednak nie zapewnia on takich samych wrażeń jak korzystanie z aktywnej elektroniki słuchawek.

Za zasilanie słuchawek Beyerdynamic Aventho 100 odpowiada akumulator o pojemności 630 mAh. Producent deklaruje ponad 60 godzin pracy bez aktywnej redukcji hałasu oraz do 40 godzin z włączonym ANC. Są to bardzo dobre wartości, szczególnie jak na stosunkowo kompaktowe słuchawki typu on-ear. Różnica pomiędzy obydwoma trybami pokazuje jednocześnie, że korzystanie z aktywnej redukcji hałasu ma zauważalny wpływ na zużycie energii. Nawet po jej uruchomieniu pozostaje jednak spory zapas czasu pracy, dzięki któremu nie trzeba sięgać po ładowarkę po każdym dłuższym dniu użytkowania.

Deklaracje producenta znajdują potwierdzenie w praktycznych obserwacjach. Korzystając głównie z ANC, słuchając muzyki przez około 5 – 6 godzin dziennie, dopiero po tygodniu musiałem po raz pierwszy doładować akumulator. Oczywiście rzeczywisty czas pracy zależy od głośności, ustawień redukcji hałasu i sposobu korzystania ze słuchawek, ale zebrane doświadczenia pokazują, że Aventho 100 rzeczywiście potrafią długo działać z dala od ładowarki.

Samo ładowanie odbywa się przez port USB-C. Pełne uzupełnienie energii zajmuje około 1,5 godziny, co jest rozsądnym wynikiem przy deklarowanym czasie pracy sięgającym nawet 60 godzin. Producent przewidział również funkcję szybkiego ładowania. Zaledwie 15 minut podłączenia do zasilania ma wystarczyć na uzyskanie nawet 15 godzin dalszego działania. To szczególnie przydatne rozwiązanie w sytuacji, gdy przed wyjściem z domu orientujemy się, że akumulator jest niemal rozładowany. Krótka przerwa na ładowanie może wówczas zapewnić energię na znaczną część dnia, bez konieczności oczekiwania na pełne uzupełnienie baterii.

Dodatkowym udogodnieniem jest możliwość korzystania ze słuchawek podczas ładowania. Nie trzeba więc całkowicie rezygnować z odtwarzania muzyki na czas uzupełniania energii. W połączeniu z długim czasem pracy, szybkim ładowaniem i możliwością awaryjnego skorzystania z kabla analogowego otrzymujemy całkiem elastyczny zestaw rozwiązań związanych z zasilaniem.

Pod względem łączności i czasu pracy Beyerdynamic Aventho 100 prezentują się bardzo dobrze. Bluetooth 5.4, multipoint, Google Fast Pair oraz obsługa aptX Adaptive i aptX Lossless zapewniają szerokie możliwości bezprzewodowego połączenia, a dodatkowe połączenie analogowe zwiększa uniwersalność konstrukcji. Szczególnie mocną stroną pozostaje jednak akumulator.

Ponad 60 godzin pracy bez ANC, do 40 godzin z aktywną redukcją hałasu oraz szybkie ładowanie pozwalające uzyskać nawet 15 godzin słuchania po zaledwie kwadransie sprawiają, że Aventho 100 nie wymagają częstego podłączania do zasilania. Pewnym zastrzeżeniem pozostaje jakość dźwięku w pasywnym trybie analogowym, ale jako całość sekcja łączności i zasilania należy do mocniejszych elementów tego modelu.

Beyerdynamic Aventho 100 - recenzja słuchawek

ERGONOMIA UŻYWANIA

Beyerdynamic Aventho 100 to słuchawki nauszne, a więc konstrukcja, która pod względem ergonomii rządzi się nieco innymi prawami niż popularniejsze modele wokółuszne. Ich niewielkie muszle nie obejmują całych małżowin, lecz opierają się bezpośrednio na uszach. Ma to swoje zalety, przede wszystkim w postaci kompaktowych wymiarów i łatwiejszego transportu, ale jednocześnie oznacza, że komfort użytkowania w dużej mierze zależy od indywidualnej budowy głowy oraz wielkości uszu. W przypadku Aventho 100 jest to szczególnie istotne, ponieważ konstrukcja jest dość filigranowa, a pałąk i poduszki wywierają zauważalny nacisk.

Same słuchawki ważą około 220 gramów, dlatego nie należą do ciężkich konstrukcji. Podczas noszenia nie miałem wrażenia, że na głowie spoczywał mi duży i masywny sprzęt, co powinno być zaletą podczas codziennych podróży czy przemieszczania się po mieście. Niewielka masa nie rozwiązuje jednak wszystkich problemów ergonomicznych. W Aventho 100 znacznie większe znaczenie ma sposób, w jaki muszle przylegają do uszu, oraz siła docisku generowana przez pałąk.

Największe zastrzeżenia dotyczą właśnie dłuższego użytkowania. Niestety, ale po około 1 – 2 godzinach słuchania komfort noszenia okazywał się na tyle słaby, że korzystanie ze słuchawek było już dla mnie problematyczne. Mocny docisk może powodować wyraźny dyskomfort, szczególnie gdy słuchawki mają towarzyszyć Wam przez kilka godzin bez przerwy.

Beyerdynamic Aventho 100 - recenzja słuchawek

Dużo zależy również od wielkości głowy. Pałąk Aventho 100 jest stosunkowo krótki, a jego zakres regulacji może okazać się niewystarczający dla części z Was. Osoby o mniejszej głowie prawdopodobnie będą miały mniej problemów z dopasowaniem niż te z większymi głowami, ale nawet w ich przypadku trzeba uwzględnić dość sztywną konstrukcję i wyraźną siłę docisku.

Istotną kwestią jest również korzystanie ze słuchawek w okularach. Ponieważ poduszki opierają się bezpośrednio na małżowinach, zauszniki okularów znajdują się w miejscu, w którym konstrukcja wywiera nacisk. Może to dodatkowo pogarszać komfort, szczególnie podczas dłuższego słuchania. Nie oznacza to oczywiście, że każdy z Was który nosi okulary będzie miał/a z nimi problem, ale zdecydowanie warto wziąć to pod uwagę przed zakupem.

Na pochwałę zasługują natomiast same materiały wyściełające miejsca styku słuchawek z głową. Wewnątrz poduszek zastosowano miękką piankę z pamięcią kształtu, która dopasowuje się do uszu, a od strony pałąka znalazła się dodatkowa warstwa miękkiego wypełnienia. Dzięki temu kontakt z konstrukcją nie jest tak nieprzyjemny, jak mógłby być przy zastosowaniu twardych elementów.

Pianka powinna również z czasem lepiej układać się względem kształtu głowy i małżowin. Nie należy jednak oczekiwać, że całkowicie rozwiąże to problem mocnego docisku – sama miękkość poduszek bowiem nie zawsze wystarcza, aby zapewnić komfort podczas wielogodzinnego użytkowania.

Kolejnym ograniczeniem jest tendencja do nagrzewania się uszu. Poduszki z syntetycznej skóry dość ściśle przylegają do małżowin, przez co po pewnym czasie może pojawić się uczucie podwyższonej temperatury. Moje uszy zaczynały się przegrzewać stosunkowo szybko, i to nie tylko podczas upalnych dni – testy tych słuchawek przypadły bowiem na bardzo gorące dni tegorocznego lata. Jest to dość typowa niedogodność konstrukcji nausznych wykorzystujących materiały o ograniczonej przewiewności, ale w przypadku Aventho 100 warto o niej wspomnieć ze względu na stosunkowo mocny docisk i niewielką powierzchnię poduszek.

Z drugiej strony kompaktowe wymiary są niewątpliwym atutem podczas transportu. Muszle można złożyć do wewnątrz i obrócić o około 90 stopni, dzięki czemu słuchawki po złożeniu zajmują znacznie mniej miejsca. Bez problemu można umieścić je w dołączonym do zestawu miękkim pokrowcu, który ma również osobną kieszonkę na przewody.

To rozwiązanie dobrze sprawdzi się podczas codziennych dojazdów, wyjazdów czy przenoszenia słuchawek w torbie. Aventho 100 nie są więc kolejnymi dużymi słuchawkami wokółusznymi, które zajmują sporą część plecaka. Ich konstrukcja została wyraźnie podporządkowana mobilności.

Nieco mniej udanie wypada natomiast obsługa fizycznych przycisków. Producent zrezygnował z paneli dotykowych i postawił na klasyczne sterowanie, co samo w sobie może być dobrym rozwiązaniem, szczególnie dla osób preferujących wyczuwalne kliknięcia. Problemem jest jednak niewielki rozmiar przycisków i ich dość bliskie rozmieszczenie. Podczas korzystania ze słuchawek trzeba niekiedy poświęcić chwilę, aby odnaleźć właściwy element i nie pomylić go z sąsiednim. Nie jest to rozwiązanie szczególnie intuicyjne, zwłaszcza gdy chcemy szybko zmienić głośność lub przełączyć utwór bez zdejmowania słuchawek.

Warto przy tym pamiętać, że środkowy przycisk wielofunkcyjny można częściowo dostosować z poziomu aplikacji. Pozwala to przypisać do niego różne akcje, zależnie od liczby kliknięć, dzięki czemu użytkownik może dopasować sposób sterowania do własnych przyzwyczajeń. Nie zmienia to jednak fizycznego rozmieszczenia przycisków ani ich niewielkich rozmiarów, dlatego nie rozwiązuje całkowicie problemu wygody obsługi.

Ostatecznie ergonomia słuchawek Beyerdynamic Aventho 100 jest mocno uzależniona od indywidualnego dopasowania. Niewielka masa, składana konstrukcja, miękkie poduszki i kompaktowe wymiary przemawiają na ich korzyść, szczególnie jeśli szukamy słuchawek do podróży i krótszego słuchania poza domem. Z drugiej strony mocny docisk, stosunkowo krótki pałąk, nagrzewanie się uszu oraz możliwe problemy przy noszeniu okularów sprawiają, że nie jest to model, który można bez zastanowienia polecić każdemu.

Dla części z Was dopasowanie okaże się akceptowalne, ale inni z koeli odczują dyskomfort już po kilkunastu minutach. Przed zakupem zdecydowanie warto więc przymierzyć Aventho 100 i sprawdzić, czy ich nauszna konstrukcja oraz siła docisku będą odpowiadały naszej budowie głowy

Beyerdynamic Aventho 100 - recenzja słuchawek

OPROGRAMOWANIE

Słuchawki Beyerdynamic Aventho 100 współpracują z aplikacją mobilną producenta, która odpowiada za konfigurację najważniejszych funkcji słuchawek i pozwala dopasować ich działanie do własnych preferencji. Nie jest to rozbudowane centrum zarządzania z dziesiątkami dodatkowych opcji, ale raczej przejrzyste narzędzie skupiające się na tym, co faktycznie może przydać się podczas codziennego użytkowania.

Interfejs jest estetyczny i czytelny, a dostęp do podstawowych ustawień nie wymaga przekopywania się przez kolejne poziomy menu. Co ważne, aplikacja nie wymaga zakładania konta, więc po jej zainstalowaniu można od razu przejść do konfiguracji sprzętu.

Na głównym ekranie znajdziemy przede wszystkim informacje o stanie naładowania akumulatora. Ciekawym dodatkiem jest nie tylko standardowy wskaźnik procentowy, ale również szacowany czas pozostałej pracy, uwzględniający aktualne ustawienia słuchawek. To przydatne rozwiązanie, ponieważ samo 50 czy 60 procent baterii nie zawsze mówi nam, jak długo jeszcze będziemy mogli korzystać ze sprzętu.

W Aventho 100 aplikacja pozwala lepiej oszacować, czy energii wystarczy na kolejne godziny słuchania, czy może warto już pomyśleć o podłączeniu przewodu USB-C. Możliwość szybkiego sprawdzenia tych informacji bezpośrednio z poziomu telefonu dobrze uzupełnia bardzo długi deklarowany czas pracy słuchawek.

Jedną z najważniejszych funkcji aplikacji jest korektor dźwięku. Producent przygotował kilka gotowych profili brzmieniowych, dzięki którym możemy szybko zmienić charakterystykę dźwięku bez konieczności ręcznego regulowania poszczególnych częstotliwości. Jeżeli jednak fabryczne ustawienia nie odpowiadają naszym preferencjom, dostępny jest również korektor graficzny pozwalający stworzyć własną charakterystykę.

Aplikacja pozwala również zarządzać aktywną redukcją hałasu oraz trybem transparentnym. Aventho 100 oferują trzy poziomy ANC, z czego ostatni działa adaptacyjnie, dostosowując intensywność tłumienia do warunków otoczenia. Podobnie wygląda konfiguracja trybu przepuszczania dźwięków z zewnątrz, który również oferuje trzy poziomy działania. Dzięki temu nie jesteście ograniczeni do prostego wyboru pomiędzy całkowitym wyciszeniem a przepuszczaniem wszystkich dźwięków otoczenia. Możecie dostosować zachowanie słuchawek do konkretnej sytuacji, na przykład inaczej ustawić je podczas podróży komunikacją miejską, a inaczej podczas spaceru, gdy chcecie zachować większą świadomość tego, co dzieje się wokół nas.

Kolejną przydatną opcją jest personalizacja przycisku wielofunkcyjnego. Z poziomu aplikacji możecie zmienić przypisane do niego akcje, dostosowując sposób sterowania do własnych przyzwyczajeń. W zależności od konfiguracji znaczenie ma pojedyncze, podwójne lub potrójne kliknięcie, a także dłuższe przytrzymanie. Pozwala to przypisać do przycisku wybrane funkcje związane z odtwarzaniem, obsługą słuchawek czy uruchamianiem asystenta głosowego. To szczególnie istotne ze względu na niewielkie rozmiary fizycznych przycisków Aventho 100. Sama aplikacja nie zmieni ich rozmieszczenia ani nie sprawi, że staną się większe, ale możliwość dostosowania ich działania daje nieco większą swobodę w codziennej obsłudze.

Na tym jednak lista dostępnych ustawień się nie kończy. Producent przewidział między innymi funkcję automatycznego wyłączania słuchawek po określonym czasie bezczynności. Możemy więc ograniczyć niepotrzebne zużycie energii, jeżeli zdarzy nam się odłożyć Aventho 100 i zapomnieć o ich wyłączeniu. Dostępna jest także opcja wyłączenia diody LED, co docenią osoby, którym przeszkadzają migające sygnalizatory podczas korzystania ze słuchawek.

W aplikacji znajdziecie ponadto tryb niskiego opóźnienia, który ma ograniczać różnicę pomiędzy obrazem a dźwiękiem, co może być przydatne podczas oglądania materiałów wideo lub grania. Nie zabrakło również funkcji Sidetone, pozwalającej słyszeć własny głos podczas rozmów telefonicznych. Dzięki temu nie macie wrażenia całkowitego odcięcia od własnego głosu, co dla części z Was może być istotnym udogodnieniem.

Aventho 100 obsługują również komunikację z asystentem głosowym, a aplikacja pozwala powiązać tę funkcję z obsługą przycisku wielofunkcyjnego. Warto też wspomnieć o komunikatach głosowych odtwarzanych przez same słuchawki. Mogą one informować o wybranych funkcjach i stanie urządzenia, dzięki czemu nie musimy za każdym razem sprawdzać aplikacji, aby dowiedzieć się, jaki tryb jest aktualnie aktywny. Do wyboru są jednak wyłącznie języki angielski i niemiecki. Co więcej, sama aplikacja nie oferuje pełnej polskiej lokalizacji, co pozostaje pewnym niedociągnięciem z punktu widzenia użytkowników w naszym kraju.

Na plus należy zaliczyć również możliwość aktualizowania oprogramowania słuchawek. W jednym z materiałów potwierdzono dostępność aktualizacji OTA, czyli instalowanych bezpośrednio z poziomu aplikacji, bez konieczności podłączania sprzętu do komputera. Sam proces aktualizacji oceniam pozytywnie i nie sprawiał problemów. To ważne, ponieważ oprogramowanie odpowiada za działanie wielu funkcji bezprzewodowych, a możliwość jego aktualizowania daje producentowi szansę na poprawianie działania urządzenia już po premierze.

Ogólnie aplikację Beyerdynamic oceniam jako dobrze przemyślane uzupełnienie Aventho 100. Nie jest przesadnie rozbudowana, ale oferuje większość funkcji, których można oczekiwać od nowoczesnych słuchawek bezprzewodowych: korektor z gotowymi profilami, regulację ANC i trybu transparentnego, personalizację przycisku, automatyczne wyłączanie, Sidetone, tryb niskiego opóźnienia oraz kontrolę stanu akumulatora. Do tego dochodzi możliwość aktualizacji oprogramowania i brak konieczności zakładania konta.

Największym niedociągnięciem pozostaje brak pełnej polskiej wersji językowej, a ograniczenie komunikatów głosowych do angielskiego i niemieckiego może być dla części użytkowników zwyczajnie niewygodne. Mimo tych zastrzeżeń aplikacja spełnia swoje zadanie i pozwala w zauważalnym stopniu dostosować Aventho 100 do własnego sposobu korzystania ze słuchawek.

JAKOŚĆ DŹWIĘKU

Jakość dźwięku to bez wątpienia jeden z najbardziej dyskusyjnych elementów w słuchawkach Beyerdynamic Aventho 100. Mamy tutaj do czynienia ze słuchawkami wyposażonymi w 45-milimetrowe przetworniki dynamiczne, obsługującymi między innymi kodek aptX Lossless, więc sama specyfikacja może budować dość wysokie oczekiwania.

W praktyce brzmienie okazuje się jednak znacznie bardziej zachowawcze, niż sugerowałaby renoma producenta i cena wynosząca około 899 złotych. Nie oznacza to, że Aventho 100 grają źle. Problem polega raczej na tym, że w ich dźwięku trudno znaleźć element, który wyraźnie wyróżniałby je na tle konkurencji.

Wrażenia z odsłuchu zależą przy tym od preferencji słuchacza i zastosowanych ustawień. Moja sztuka była „testowana” na 3 różnych osobach (dwie plus ja), więc wnioski końcowe mam różne. Jeden z testujących określi ich brzmienie jako zrównoważone, z dość równomiernie prezentowanymi pasmami, ale lekko przygaszone i ciemne. Drugi z kolei zwrócił uwagę na zaskakująco płaski charakter dźwięku po wyłączeniu korektora.

Wspólnym mianownikiem tych obserwacji jest brak wyraźnego efektu „wow” po pierwszym założeniu słuchawek. Aventho 100 nie próbują za wszelką cenę imponować mocno podbitym basem czy agresywną górą, ale ich fabryczna charakterystyka nie każdemu przypadnie do gustu.

Bas

Najwięcej rozbieżności w ocenach dotyczyło niskich tonów. Jeden z testerów uznał bas za wyczuwalny i szczegółowy, ale jednocześnie niezbyt dominujący. Nie przykrywa on średnicy i nie próbuje przejąć całego brzmienia, dzięki czemu słuchawki zachowują dość uniwersalny charakter. W tej interpretacji niskie tony są wystarczająco obecne zarówno w muzyce elektronicznej, jak i rockowej, choć nie oferują szczególnie dużej mocy.

Drugi i trzeci (czyli ja) byli bardziej krytyczni. W tej ocenie Aventho 100 nie zapewniają odpowiednio mocnego uderzenia, a przede wszystkim brakuje im głębokiego subbasu. Nie chodzi więc wyłącznie o ilość niskich tonów, ale również o ich zejście i fizyczne odczuwanie najniższych częstotliwości. Konstrukcja nauszna, w której pady opierają się na małżowinach zamiast szczelnie otaczać całe uszy, ogranicza poczucie zanurzenia w dźwięku i może wpływać na odbiór najniższego zakresu.

Warto zatem rozdzielić dwie kwestie: kontrolę basu i jego ilość. Aventho 100 potrafią zaprezentować niskie tony w sposób uporządkowany, bez wyraźnego dominowania nad pozostałymi pasmami, ale nie są propozycją dla osób oczekujących mocnego, głębokiego i fizycznie odczuwalnego uderzenia.

Jeżeli ktoś z Was preferuje bardziej stonowane brzmienie, może uznać taki charakter za zaletę. Miłośnicy elektroniki z mocno zaznaczonym subbasem prawdopodobnie będą jednak oczekiwać czegoś więcej.

Średnica

Średnie tony są jednym z najważniejszych elementów charakteru Aventho 100, ale również tutaj oceny nie są jednoznaczne. W jednym z testów średnica została opisana jako wyraźna, lecz nienarzucająca się i dobrze współpracująca z pozostałymi pasmami. W innym pojawiła się znacznie bardziej krytyczna obserwacja: dźwięki ze środka pasma miały sprawiać wrażenie zamglonych, zlewać się ze sobą i tracić odpowiednią czystość.

Różnica jest istotna, ponieważ średnica odpowiada między innymi za sposób prezentowania wokali, gitar, fortepianu i wielu instrumentów akustycznych. Jeżeli jest zbyt mocno wyeksponowana, może przytłaczać pozostałe pasma. Jeżeli natomiast brakuje jej przejrzystości i odpowiedniej separacji, poszczególne elementy nagrania zaczynają się ze sobą zlewać. W Aventho 100 nie można wskazać jednego, powtarzającego się problemu we wszystkich testach, ale część recenzentów wyraźnie oczekiwała lepszej czytelności i większej ilości detali.

Nie jest to więc średnica, która w każdej konfiguracji będzie prezentować wokale i instrumenty z wyjątkową przejrzystością. Jej odbiór zależy od materiału, ustawień korektora i indywidualnych preferencji. Warto mieć to na uwadze, szczególnie jeśli słuchawki mają służyć przede wszystkim do bardziej analitycznego odsłuchu muzyki.

Wysokie tony

Góra pasma wypada nieco korzystniej w opisach obu moich testerów. Jeden z nich określił wysokie tony jako zdecydowane, ale nieprzesadzone. Nie dominują one nad pozostałymi zakresami i nie stają się nadmiernie ostre nawet przy wyższej głośności. Jednocześnie ich prezentacja nie jest szczególnie efektowna, co wpisuje się w ogólny, dość zachowawczy charakter słuchawek.

W tym samym teście zwrócono uwagę, że Aventho 100 mogą brzmieć nieco zbyt ciemno i przygaszenie góry pasma wpływa na odbiór całego nagrania. Po delikatnym podbiciu wysokich częstotliwości brzmienie nabrało jednak większej energii i stało się bardziej otwarte. To dobry przykład tego, jak duże znaczenie w przypadku tych słuchawek ma odpowiednie dostrojenie dźwięku.

Osoby preferujące spokojniejszą prezentację mogą zaakceptować ustawienia fabryczne, natomiast słuchacze oczekujący większej wyrazistości prawdopodobnie będą chcieli skorzystać z equalizera.

Scena i separacja instrumentów

Największy niedosyt pojawia się przy ocenie przestrzeni dźwiękowej. Aventho 100 nie oferują tak szerokiej sceny, jakiej można oczekiwać od większych konstrukcji wokółusznych. Jeden z z moich prywatnych testerów określił ją jako poprawną, ale zauważył, że dźwięk jest odbierany bardziej wewnątrz głowy niż wokół słuchacza. Ja też z tym się zgadzam. W innym teście scena została oceniona jeszcze mniej entuzjastycznie, a separację instrumentów określono jako przeciętną.

Nie oznacza to, że muzyka staje się całkowicie płaska i pozbawiona jakiejkolwiek przestrzeni. Problem polega raczej na ograniczonej skali prezentacji i mniejszym poczuciu odległości pomiędzy poszczególnymi źródłami dźwięku. W nagraniach, w których istotne znaczenie ma rozmieszczenie instrumentów, ich wzajemne oddzielenie i wyraźne pokazanie dalszych planów, Aventho 100 mogą pozostawić pewien niedosyt.

Aventho 100 nie są więc najlepszym wyborem dla osób, które stawiają przede wszystkim na szeroką scenę, wyraźną separację i możliwość dokładnego śledzenia każdego instrumentu. Do codziennego słuchania muzyki czy podcastów ich możliwości będą wystarczające, ale bardziej wymagający słuchacze mogą oczekiwać większej przestrzeni.

Korektor i możliwości poprawy brzmienia

Duże znaczenie w ocenie Aventho 100 ma equalizer dostępny w aplikacji Beyerdynamic. Jak wiemy już, fabryczne ustawienia nie pokazują pełnego potencjału słuchawek, dlatego warto poświęcić chwilę na dostosowanie charakterystyki do własnych preferencji. Korektor pozwala zmienić proporcje pomiędzy poszczególnymi pasmami, a gotowe profile mogą stanowić dobry punkt wyjścia do dalszych eksperymentów.

Jeden z moich testerów uzyskał wyraźną poprawę po delikatnym podbiciu wysokich tonów. Dzięki temu brzmienie stało się bardziej energiczne, a wcześniej przygaszony charakter był mniej odczuwalny. W jego przypadku Aventho 100 dobrze sprawdzały się również w rocku, muzyce klasycznej i jazzie, natomiast przy bardziej energetycznej elektronice wskazane było dostrojenie wybranych częstotliwości.

Po odpowiednim dostrojeniu kolejny z testerów zauważył szerszą scenę i wyraźniejsze detale, a także lepsze rozmieszczenie instrumentów. Nie jest to jednak rezultat, który można uznać za gwarantowany dla każdego użytkownika. Pozostałe obserwacje pokazują, że korektor może poprawić odbiór poszczególnych pasm, ale nie zawsze usuwa wszystkie ograniczenia konstrukcji.

Warto więc traktować EQ jako istotny element wyposażenia, a nie sposób na całkowite przekształcenie Aventho 100 w zupełnie inne słuchawki. Możliwość dostosowania brzmienia jest przydatna, ale ostateczny rezultat nadal zależy od samej konstrukcji, dopasowania nauszników i preferencji słuchacza.

Dźwięk przez Bluetooth i połączenie przewodowe

Aventho 100 obsługują kodeki AAC, SBC, aptX Adaptive oraz aptX Lossless, co daje użytkownikowi kilka możliwości przesyłania sygnału bezprzewodowo. Samo wsparcie dla aptX Lossless nie oznacza jednak automatycznie, że słuchawki będą grały lepiej w każdej konfiguracji. Jeden z moich testerów (w tym i ja) nie zauważył wyraźnej różnicy pomiędzy aptX Lossless a aptX Adaptive podczas korzystania ze źródeł, które nie obsługiwały Snapdragon Sound.

Zwrócił również uwagę, że Aventho 100 potrafią zapewnić pozytywne wrażenia dźwiękowe także przy wykorzystaniu bardziej powszechnych kodeków, takich jak AAC czy standardowy aptX.

W moich testach pojawiła się też uwaga dotycząca poziomu głośności podczas korzystania z Bluetooth oraz aktywnego połączenia przewodowego. W zależności od nagrania i źródła dźwięku konieczne było ustawienie głośności na poziomie przekraczającym 80, a nawet 90 procent skali.

Ciekawie wygląda również porównanie aktywnego i pasywnego trybu przewodowego. Przy wyłączonych słuchawkach i połączeniu przez analogowe złącze 3,5 mm można nadal odtwarzać muzykę, nawet gdy akumulator jest rozładowany.

Zauważyłem jednak, że w takim trybie brzmienie staje się twardsze i bardziej surowe, a przede wszystkim traci dynamikę oraz miękkość znaną z połączenia Bluetooth lub aktywnego trybu przewodowego. Można więc potraktować tę możliwość jako awaryjne rozwiązanie, ale niekoniecznie jako preferowany sposób słuchania muzyki.

Podsumowanie wrażeń dźwiękowych

Beyerdynamic Aventho 100 oferują brzmienie, które trudno jednoznacznie sklasyfikować jako złe, ale równie trudno uznać za wyjątkowe w tej klasie cenowej. Ich charakter jest raczej spokojny i zachowawczy, bez przesadnego eksponowania basu czy wysokich tonów. Dla części z Was będzie to zaleta, szczególnie jeśli preferujecie bardziej zrównoważoną prezentację. Inni z Was mogą natomiast odczuwać niedostatek energii, głębokiego basu, przejrzystości średnicy i przestrzeni.

Największym atutem jest możliwość dostosowania charakterystyki dźwięku za pomocą equalizera. Odpowiednia korekcja potrafi poprawić odbiór słuchawek i sprawić, że staną się bardziej dopasowane do konkretnego gatunku muzyki. Nie każdy uzyska jednak równie satysfakcjonujące rezultaty, a część ograniczeń związanych ze sceną i separacją instrumentów pozostanie odczuwalna również po zmianie ustawień.

Ostatecznie słuchawki Aventho 100 sprawdzą się przede wszystkim jako mobilne słuchawki do codziennego słuchania muzyki, podcastów i materiałów wideo. Jeżeli jednak priorytetem jest wysoka szczegółowość, szeroka scena, mocny subbas i dźwięk, który potrafi naprawdę zaangażować podczas dłuższego odsłuchu, w cenie około 899 złotych można oczekiwać więcej.

Renoma Beyerdynamic i obsługa aptX Lossless budują wysokie oczekiwania, ale same w sobie w 100% nie gwarantują brzmienia na poziomie, którego można spodziewać się po słuchawkach z tego segmentu.

MIKROFON

Wbudowane mikrofony w słuchawkach Beyerdynamic Aventho 100 sprawdzają się przede wszystkim podczas codziennych rozmów telefonicznych i wideokonferencji. Nie mamy tutaj do czynienia z rozwiązaniem, które ma zastąpić dedykowany mikrofon, ale do komunikacji głosowej ich możliwości powinny być wystarczające.

W moich testach (granie online w eFootball 2027 w w kilka osób jednocześnie) rozmówcy byli w stanie bez większych problemów zrozumieć wypowiedzi, choć jakość rejestrowanego głosu nie zawsze była oceniana jednakowo.

Z jednej strony mikrofony ograniczały część niższych tonów, przez co wypowiedzi traciły trochę naturalnej barwy i sprawiały wrażenie bardziej płaskich. Nie oznacza to jednak, że głos stawał się nieczytelny – jego zrozumiałość pozostawała na odpowiednim poziomie, a rozmowa nie wymagała szczególnego wysiłku ze strony drugiej osoby.

Pozostałe obserwacje były bardziej pozytywne. Mikrofony zostały ocenione jako dobre do prowadzenia rozmów, a ich działanie nie stanowiło istotnego problemu podczas codziennego użytkowania. Warto jednak rozróżnić czytelność głosu od jego naturalności. Aventho 100 radzą sobie z przekazywaniem wypowiedzi, ale nie zapewniają jakości, której można oczekiwać od bardziej rozbudowanego zestawu mikrofonowego.

Ostatecznie mikrofony spełniają swoje zadanie, choć nie są najmocniejszym elementem słuchawek. Do rozmów telefonicznych, komunikatorów czy spotkań online wystarczą na pewno, natomiast ci z Was którzy szczególnie są wymagający pod względem jakości rejestrowanego głosu mogą zwrócić uwagę na wspomniane lekkie zniekształcenie barw.

PODSUMOWANIE

Beyerdynamic Aventho 100 to słuchawki, które mają kilka naprawdę mocnych argumentów, ale jednocześnie nie są produktem pozbawionym wyraźnych kompromisów. Na pochwałę zasługują przede wszystkim elegancki, składany design, stosunkowo niewielka masa wynosząca 220 gram, bogate możliwości połączenia oraz bardzo dobry czas pracy na baterii. Do tego dochodzi aplikacja z korektorem dźwięku, regulacją ANC i możliwością dostosowania działania przycisku wielofunkcyjnego. Pod względem funkcjonalności trudno więc zarzucić im poważne braki.

Nieco gorzej wygląda kwestia komfortu. Konstrukcja typu on-ear sprawia, że nauszniki opierają się bezpośrednio na uszach, a dość mocny docisk może szybko stać się uciążliwy. W zależności od budowy głowy i uszu Wasze odczucia z ich użytkowania mogą być zupełnie różne – na pewno mogą wystąpić uwagi dotyczące ucisku, problemów z dłuższym użytkowaniem oraz dyskomfortu podczas noszenia okularów. To zdecydowanie jeden z elementów, które warto sprawdzić przed ich zakupem.

Podobnie niejednoznaczna jest ocena jakości dźwięku. Aventho 100 potrafią zapewnić przyjemne, wystarczająco szczegółowe brzmienie do codziennego słuchania, podcastów czy oglądania filmów, ale nie wszyscy z moich testerów (oprócz mnie) byli zadowoleni z ich fabrycznego strojenia. Pojawiały się uwagi dotyczące ograniczonej przestrzeni, przeciętnej separacji oraz niedostatecznej wyrazistości poszczególnych pasm. Korektor pozwala poprawić charakter brzmienia, jednak nie zmienia to faktu, że w tej cenie można oczekiwać bardziej dopracowanego rezultatu.

Beyerdynamic Aventho 100 - recenzja słuchawek

ANC również nie jest jednoznacznym atutem. Jeden z testujących ocenił jego skuteczność pozytywnie, szczególnie przy ograniczaniu jednostajnych dźwięków otoczenia, natomiast drugi uznał redukcję hałasu za przeciętną. Trzeba przy tym pamiętać, że konstrukcja on-ear utrudnia uzyskanie tak dobrej izolacji pasywnej jak w słuchawkach wokółusznych. Tryb transparentny także nie zebrał wyłącznie pochwał – zwrócono bowiem uwagę na jego sztuczne, nieco robotyczne brzmienie.

Największym problemem Aventho 100 pozostaje jednak ich cena. Przy kwocie katalogowej wynoszącej około 899 złotych konkurencja jest bardzo mocna, a na rynku można znaleźć słuchawki wokółuszne oferujące lepszy komfort, bardziej przestrzenne brzmienie i dojrzalszą prezentację dźwięku. Aventho 100 mają własny charakter i są ciekawą propozycją dla osób szukających kompaktowych, składanych słuchawek bezprzewodowych, ale trudno uznać je za bezdyskusyjny wybór w tej klasie cenowej.

Ostatecznie jest to model, który warto rozważyć przede wszystkim ze względu na mobilność, wyposażenie, łączność i czas pracy. Przed zakupem koniecznie trzeba jednak sprawdzić, czy konstrukcja on-ear będzie odpowiednia dla naszych uszu. Nawet najlepsza aplikacja, bogaty zestaw kodeków i długa praca na baterii nie zrekompensują dyskomfortu, jeżeli po kilkudziesięciu minutach będziemy chcieli zdjąć słuchawki z głowy.

Beyerdynamic Aventho 100

Zalety

  • elegancki, retro design dostępny w trzech wersjach kolorystycznych.
  • składana konstrukcja z możliwością obrócenia nauszników.
  • niska masa wynosząca około 220 g.
  • metalowe elementy konstrukcyjne i wymienne nauszniki.
  • certyfikat odporności IP53.
  • Bluetooth 5.4, multipoint i Google Fast Pair.
  • obsługa kodeków aptX Adaptive i aptX Lossless.
  • możliwość korzystania z przewodowego połączenia 3,5 mm.
  • długi czas pracy – do 60 godzin bez ANC i do 40 godzin z ANC.
  • szybkie ładowanie – 15 minut wystarcza na maksymalnie 15 godzin odtwarzania.
  • trzystopniowa regulacja ANC i tryb transparentny.
  • rozbudowana aplikacja z korektorem i możliwością personalizacji przycisku.
  • mikrofony zapewniające wystarczającą czytelność głosu podczas rozmów.

Wady

  • konstrukcja on-ear może powodować ucisk i dyskomfort podczas dłuższego użytkowania.
  • stosunkowo mocny docisk, który nie każdemu będzie odpowiadał.
  • ograniczona regulacja pałąka może przeszkadzać osobom o większej głowie.
  • nauszniki mogą powodować nagrzewanie uszu.
  • brak czujnika wykrywania założenia słuchawek i automatycznego wstrzymywania odtwarzania.
  • niewielkie, ciasno rozmieszczone przyciski.
  • brak obsługi kodeka LDAC.
  • brak pełnej polskiej lokalizacji aplikacji i komunikatów głosowych.
  • przeciętna skuteczność ANC w części testów.
  • tryb transparentny może brzmieć sztucznie.
  • jakość dźwięku nie jest jednoznacznie przekonująca w tej klasie cenowej.
  • ograniczona scena dźwiękowa i przeciętna separacja instrumentów.
  • brzmienie wymaga czasem korekty w equalizerze.
  • miękkie etui nie zapewnia takiej ochrony jak sztywny futerał.
  • cena katalogowa wynosząca około 899 złotych jest dość wysoka w stosunku do całości możliwości.
Beyerdynamic Aventho 100 - recenzja słuchawek