WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Publicystyka

Architektoniczna perełka tuż za południową granicą – relacja z wyjazdu do Pragi

Czy Praga jest warta odwiedzenia? Jeśli tak, to dlaczego i na co powinniście uważać w przypadku wizyty u naszych południowych sąsiadów?

Nie wiem czy to kwestia pewnej awersji do dużych miast – wszak takimi zazwyczaj są stolice krajów, ale nigdy nie byłem fanem tego typu metropolii. Zamiast walki z wielkomiejskim zgiełkiem, przeplatanej wizytami w turystycznych dzielnicach, wolałem spokojne miasteczka, w których czas zdaje się płynąć wolniej niż gdziekolwiek indziej. Z tego względu, mimo pewnej niechęci do Włoch jako obiektu moich turystycznych eskapad, uwielbiam tamtejsze kilkunasto- czy kilkudziesięciotysięczne aglomeracje.

Oczywiście odwiedziłem również takie stolice, które wspominam bardzo pozytywnie. Pod tym względem miejsce w czołówce zajmował u mnie Budapeszt. Teraz jednak, po wizycie w Pradze, największe miasto Węgier zostało zdetronizowane. Jeśli chcecie się dowiedzieć, dlaczego tak się stało oraz otrzymać kilka porad dotyczących wyjazdu do naszych południowych sąsiadów, to zapraszam do dalszej części wpisu.

Słynny Most Karola

Warto zaznaczyć, że obowiązującą walutą na terenie Czech jest korona czeska. W przeciwieństwie do Słowaków, Czesi nie wprowadzili u siebie euro. Pomijając kwestie finansowe, z punktu widzenia turystów taki obrót spraw powoduje co najmniej jeden problem. Wiąże się on z przeliczaniem cen, bowiem 1CZK to około 17 groszy. Z kolei 1PLN jest wart niecałych 6 koron. O ile w teorii nie wydaje się to skomplikowane, tak w rzeczywistości można się pogubić.

Szczególnie, jeśli znajdziemy się w miejscu, w którym ceny mogą być zawyżone. Trudno bowiem ocenić, czy to nasz wewnętrzny przelicznik szwankuje, czy może sprzedawca chce na nas nie do końca uczciwie zarobić. I nie myślcie, że to kwestia mojego ksenofobicznego podejścia. Nie jest bowiem tajemnicą, że w Pradze czyha się na portfele turystów. Może nie dosłownie (tak jak np. w Rzymie bądź Barcelonie), ale zdecydowanie trzeba uważać – szczególnie w kantorach.

Internet jest pełen informacji o negatywnych aspektach wymiany środków w stolicy Czech. W przypadku bardziej powszechnych walut, takich jak euro, łatwo wyłapać potencjalne próby oszustwa. Z niezbyt znaną koroną czeską jest wręcz przeciwnie. Sam byłem świadkiem sytuacji, w której pracownik kantoru próbował sprzedać korony po cenie o ponad 1/3 wyższej niż powszechnie akceptowalna. Oczywiście trudno tu mówić o oszustwie w świetle prawa, jednak tego typu praktyki to w Pradze norma, co może negatywnie rzutować na ocenę tego miasta.

Wcale nie lepiej jest w przypadku bankomatów, które nierzadko narzucają ogromne opłaty związane z wypłacaniem środków. Najskuteczniejszym sposobem wydaje się korzystanie z karty Revolut, która umożliwia regularny podgląd naszych transakcji oraz oferuje zadowalający kurs wymiany walut. Pod względem transakcji bezgotówkowych Czechy można porównać do Polski, dlatego opieranie się na karcie nie powinno stanowić większego problemu. Warto, rzecz jasna, mieć pewną ilość gotówki, bo ta zawsze może się przydać.

Cyberpunk? Nie, to tylko roboty w roli barmanów!

Biorąc pod uwagę moje słowa o detronizacji Budapesztu jako najciekawszej stolicy, to rozpoczęcie od hejtu na Pragę może się wydać dziwne, nieprawdaż? Ale spokojnie, od teraz będzie już tylko lepiej. Zacznijmy od tego, że jeśli już nauczymy się wystrzegać wszelkiej maści oszustów, to Praga nie zrujnuje naszych finansów. Sam dojazd do Czech jest ułatwiony, ponieważ od grudnia ubiegłego roku kursy na trasie Wrocław-Praga rozpoczął regionalny LeoExpress. Bilety kosztują średnio od 30 do 60 złotych, a podróż jest bezproblemowa i stosunkowo szybka.

Na miejscu czeka też rozbudowana sieć hoteli oraz hosteli, a nocleg w dość komfortowych warunkach wiąże się z wydatkiem rzędu trzydziestu złotych za dobę. Kwatery w pobliżu Rynku są oczywiście droższe, lecz przemieszanie się po Pradze jest na tyle łatwe i tanie, że niekoniecznie trzeba szukać lokalizacji w samym sercu miasta. W Pradze, poza tramwajami, działa również metro. My jednak nie korzystaliśmy ani z jednej ani z drugiej formy transportu. Gwoli ścisłości, 30-minutowy bilet na przejazd metrem bądź tramwajem to koszt 24 koron, co w przeliczeniu daje ok. 4 złotych.

Widok na Zamek na Hradczanach

Dlaczego moja wiedza o komunikacji miejskiej w Pradze ogranicza się do teorii? Ano dlatego, że stolica Czech jest tak urokliwa, iż piesze poruszanie się po jej ulicach sprawia niesamowitą przyjemność. To właśnie niesamowity architektoniczny urok jest największą zaletą tego miasta. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest fakt, że podczas drugiej wojny światowej Praga skapitulowała przed Niemcami bez walki. Nie mam zamiaru oceniać tego zachowania z perspektywy historii – trzeba jednak przyznać, że to właśnie dzięki temu Praga obecnie wygląda znacznie lepiej niż np. Warszawa.

Wąskie, brukowane uliczki, otoczone przepięknie odrestaurowanymi kamienicami. A do tego wszelkiej maści lokale, w których przesiadują tłumy turystów. Zabudowa przywodzi na myśl francuskie miasteczka, podczas gdy przejeżdżające co jakiś czas tramwaje budzą skojarzenia z Lizboną czy Porto. Z kolei sama topografia Pragi zdecydowanie kojarzy się z Budapesztem. Tak jak tam Dunaj dzieli miasto na Budę i Peszt, tak tutaj podobną rolę pełni Wełtawa, dzieląca Pragę na dwie części. Mosty, na czele ze słynnym Mostem Karola, robią niesamowite wrażenie, szczególnie jeśli obserwujemy je ze wzgórz rozciągających się nad miastem (mamy więc kolejną analogię do stolicy Węgier i jej wzgórza Gelerta).

Punkt obowiązkowy – piwo nad Wełtawą

Warto pamiętać, że Praga, jak i całe Czechy, to nie tylko architektura i zabytki. Równie ważne jest zwiedzanie… lokali gastronomicznych! Tych jest cała masa, dlatego nie powinniście mieć problemu ze znalezieniem odpowiedniego. Kuchnia naszych południowych sąsiadów jest stosunkowo podobna do polskiej – są jednak takie dania, które u nas spotyka się radziej. Polecam więc klasyczny Smažený sýr oraz Knedliki, a wszystko to, rzecz jasna, zapijane piwem. Ten złocisty trunek jest u Czechów niezwykle popularny, a przy tym tani. Dlatego nie powinno Was zdziwić, kiedy w restauracji zobaczycie, że niemal wszyscy goście mają przy talerzach kufle wypełnione piwem.

Cenowo Czechy wypadają korzystnie – znajdziemy tam takie produkty, które są tańsze niż w naszym kraju, ale również sporo droższych. W kwestii gastronomii rzekłbym, że trudno ferować wyroki. Z pewnością jest jednak taniej niż „na zachodzie”, bowiem koszt obiadu z napojem w niezłej restauracji to wydatek ok. 50 złotych. Jeśli chodzi o zakupy, to triumfy święci popularna czekolada Studentska, ze znalezieniem której możecie mieć niemałe problemy. My w kilku sklepach natrafiliśmy jedynie na puste półki, choć ostatecznie znaleźliśmy tego złotego Graala. Udało mi się wreszcie, po wielu wizytach na terenie Czech, spróbować słynnej Kofoli. Szału nie było, ale uznałem, że skoro tyle się o niej mówi, to warto samemu się przekonać co do smaku.

Jak podsumuję wizytę w Pradze? Z całą pewnością pozytywnie. Stolica Czech to przede wszystkim piękne miasto z całą masą zabytków i atrakcji turystycznych. Jeśli dodamy do tego malownicze położenie w pobliżu Wełtawy, niesamowite uliczki, a przy tym całkiem spokojną okolicę, to można Czechom wybaczyć te drobne próby naciągania turystów. Jest to idealna destynacja zarówno dla fanów gastronomii czy barów, jak i architektury oraz muzeów. Przy okazji odwiedziny u naszych południowych sąsiadów pozwalają stwierdzić, jak bardzo różne mogą być społeczeństwa graniczących ze sobą krajów.