WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Rozrywka

Bardziej ludzki, mniej mroczny. Recenzja 3 sezonu serialu Detektyw

3 sezon Detektywa był zagadką dla wszystkich fanów kryminału HBO. Po fantastycznej, pierwszej odsłonie i drugiej, o wiele słabszej, właściwie nikt nie wiedział, czego się spodziewać. Na szczęście Nic Pizzolatto wrócił do formy, a my mogliśmy znów zanurzyć się w świat mrocznych przestępstw, zawiłych śledztw i niejednoznacznych bohaterów. 

10-letnia Julie i 12-letni Will Purcell są oczkami w głowie ojca, nieco nieporadnego i zgorzkniałego alkoholika. Lucy, matka dzieci, całe dnie spędza poza domem, za nic mając przysięgę wierności małżeńskiej. Nic dziwnego, że dzieciaki wolały bawić się na dworze. Niestety, pewnego, ciepłego wieczoru nie wracają do domu o wyznaczonej porze. Zgłoszenie o zaginięciu odbiera dwójka policjantów – Wayne Hays (Mahershala Ali) i Roland West (Stephen Dorff). Od tego momentu śledzimy śledztwo, trwające kilka dekad.  

Obyczajowy kryminał

Nic Pizzolatto prowadzi nas przez historię, budując trzy osie czasowe. Jedna skupia się wokół pierwszego śledztwa prowadzonego jeszcze w latach 80. Druga opowiada o powrocie do sprawy po ponad dziesięcioletniej przerwie. Trzecia zaś umiejscowiona jest w czasie rzeczywistym, gdy detektywi są już od dawna na emeryturze, mierząc się ze starością i uciekającym czasem. Fabuła kręci się wokół postaci Wayne’a – obserwujemy, jak wszystkie aspekty jego życia przeplatają się nieustannie ze sprawą Purcelli.  

3 sezonu detektywa, 3 sezonie detektywa, detektyw, serialu Detektyw, serial Detektyw, recenzja, HBO
Warrick Page/HBO

I to jest głównym atutem serialu. Owszem, 3 sezon Detektywa może pochwalić się ciekawą historią. Jednak trudno o zaskoczenie, mając w pamięci fabularny geniusz pierwszego sezonu. Dobrze, zaraz ktoś zakrzyknie: “Chwila, chwila! A co z fatalnym drugim sezonem?”. Cóż, nie do końca się zgodzę – drugi sezon nie był zły, tylko zbyt zawiły. Mnogość wątków upakowana w 8 odcinkach przerosła zarówno odbiorców, jak i twórców. A w sezonie trzecim widać, że twórcy przemyśleli swoje błędy. Detektyw ma wystarczająco zagadek, ale nie rzuca ich na każdym kroku. W zamian oferuje wgląd w życie ludzi i ich relacje. Mamy zatem styczność z obyczajówką, podkręconą kryminalną atmosferą niż ze zbrodnią samą w sobie. 

Szczegóły i relacje

Sprawa Purcelii pochłonęła wiele ofiar – i to nie tyle w sensie dosłownym, co metaforycznym. Właściwie każdy bohater, który zanurzył się w historię zaginionego rodzeństwa, nie mógł wypłynąć na powierzchnię. Śledztwo przygniatało, odbierało oddech, angażowało do granic wytrzymałości. Niektórym odebrało miłość, innym spokój ducha, kolejnym: rozum. Trzeci sezon detektywa nie skupia się na budowaniu portretu psychologicznego kryminalistów, tylko osób znajdujących się po jasnej stronie mocy. Pizzolatto postawił na odświeżenie formuły, co było strzałem w dziesiątkę. Przyznajmy – ileż można zastanawiać się, czy zbrodniarz jest socjopatą, czy może bardziej schizofrenikiem? Tym razem myślimy, kim tak naprawdę jest Wayne, co znaczy dla niego żona Amelia (Carmen Ejogo), jak traktuje swojego policyjnego partnera Rolanda? Akcent postawiony na relacje bohaterów był jak najbardziej uzasadniony i potrzebny.  

3 sezonu detektywa, 3 sezonie detektywa, detektyw, serialu Detektyw, serial Detektyw, recenzja, HBO
Warrick Page/HBO

Inna sprawa, że tempo wyraźnie zwolniło. Myślę jednak, że zyski są nadal wyższe niż koszta. Akcja toczy się powoli na rzecz szczegółowego obrazowania powiązań między postaciami. Szczególnie interesujący jest wątek przyjaźni Rolanda z Waynem. Zażyła i trwała znajomość detektywów narodziła się w okrutnych okolicznościach zaginięcia dzieci. To skłania do wniosku, że gdyby historia potoczyła się inaczej, ich przyjaźń nie byłaby tak silna. Okrucieństwo świata na zawsze połączyło dwa umysły pogrążone w długoletnim analizowaniu każdego, najmniejszego szczególiku śledztwa w nadziei, że rozwiązanie jest blisko. I rzeczywiście, było blisko. Rozczarowująco blisko.  

Finał, na jaki zasłużył Detektyw

Czas na jeden, często podnoszony zarzut. Jeśli ktokolwiek oczekuje zaskakującego finału, mocnych wrażeń, plot-twista nie z tej ziemi – niechybnie się rozczaruje. Ostatni odcinek 3 sezonu Detektywa w pierwszym momencie wydaje się być żartem, pomyłką. Jak to, taki banał w Detektywie? Jak to, osiem wciągających odcinków i tak marne wyjaśnienie? Dopiero, gdy spojrzy się z perspektywy całości i weźmie pod uwagę wyraźną przewagę ukazywanych relacji nad kryminalną historią, rozwiązanie staje się jedynym możliwym. Co więcej: słusznym. Uważam, że twórcy chcieli stworzyć spójny obraz całości. I tylko biorąc pod uwagę spójność, jesteśmy w stanie zrozumieć zakończenie. Przyznam: też liczyłam na fajerwerki. Ale nie mogłabym stwierdzić, że cokolwiek byłoby lepsze od takiego wyjaśnienia.  

3 sezonu detektywa, 3 sezonie detektywa, detektyw, serialu Detektyw, serial Detektyw, recenzja, HBO
Warrick Page/HBO

Klimat od początku do końca

W 3 sezonie Detektywa mroku jest zdecydowanie mniej. Za to duszność utrzymała się na podobnym poziomie. Jest to duszność inna, duszność relacji, duszność nieugaszonej intuicji i ciągłych, złych przeczuć. Wyczuwamy napięcia pomiędzy bohaterami, nadchodzące kłótnie, podświadome wyrzuty. Wraz z postaciami czujemy się przytłoczeni, zmęczeni, nieusatysfakcjonowani z efektów śledztwa.  Klimat potęguje miejsce akcji – hrabstwo Ozark w stanie Arkansas wydaje się zamykać świat w ramach własnej, ciasnej rzeczywistości. Muzyka jak zwykle dodaje smaczku, w odpowiednich momentach wzbudzając poczucie strachu, w innych rozluźniając nas dla nie pozoru. O wysokim poziomie zdjęć nie muszę chyba wspominać.  

3 sezonu detektywa, 3 sezonie detektywa, detektyw, serialu Detektyw, serial Detektyw, recenzja, HBO
Warrick Page/HBO

Aktorsko trzeci sezon wypada równie dobrze, co dwa poprzednie. Mahershala Ali kreuje postać intrygującą, niejednoznaczną, w efekcie skupiając na sobie uwagę widzów. Kroku dotrzymuje mu Carmen Ejogo w roli Amelii – swoją bystrością, ostrością sądów i bezpośredniością może słusznie zachwycać serialomanów. Przyznam szczere, że kompletnie nie rozumiem zarzutów w stronę Stephena Durffa. Moim zdaniem postać Rolanda Westa jest zbudowana w konsekwentny sposób. Jego cechy charakteru z biegiem lat stają się podkręcone, wyrazistsze, lecz nie są nieprawdopodobne, jak w przypadku niektórych postaci. Dzięki temu Roland West jest według mnie najbardziej wiarygodnym bohaterem. I co więcej: skradł moje serce swoim ciepłem i wrażliwością.  

Każdy różny, wszystkie dobre

3 sezon Detektywa wypadł bardzo dobrze. Nie mogę powiedzieć, że jest lepszy czy gorszy od swoich poprzedników. Każdy, rozsądny człowiek widzi, jak bardzo różnią się od siebie wszystkie trzy sezony. Nie da się ich z czystym sercem porównywać. Każda ma swój klimat, własną historię, innych bohaterów, wreszcie: różne cele zakładane przez twórców. I uważam, że cele trzeciego sezonu detektywa zostały zrealizowane. Bez żadnych wyrzutów sumienia mogę go polecać. Na (jeszcze) chłodne, weekendowe wieczory nadaje się jak ulał.