CD Projekt Red niedawno zaprosiło mnie na zamknięty pokaz dema gry Cyberpunk 2077, gdzie przez prawie godzinę miałem okazję podziwiać gameplay z gry, podczas którego grano kobiecą wersją V. Czy warto czekać na CP77? Zapraszam do moich wrażeń.

W związku z tym, że po pokazach na E3 wypłynęło sporo szczegółów dotyczących CyberPunk 2077 i pisaliśmy już o nich na łamach WhatNext (informacje te znajdziecie pod tym linkiem), postaram się nie powtarzać ich tutaj.

Nie chciałem pisać swoich odczuć zaraz po pokazie, wolałem się z tym przespać i ochłonąć by na trzeźwo opisać to, co widziałem. Postaram się skupić na najważniejszych elementach oraz moich wrażeniach i odbiorze gry.

Po obejrzeniu zwiastuna na konferencji Microsoft, miałem mieszane odczucia co do Cyberpunk 2077. Częściowo byłem zachwycony bo „5 lat na to czekałem” i mogłem w końcu odkurzyć koszulkę z szafy, ale też średnio podobało mi się to, że CDPR nie pokazało chociaż fragmentu gry. Wiele osób stwierdzało, że będzie to GTA w przyszłości, a innym brakowało w tym ducha i mroku znanego nam z Wiedźmina.

Zacznę od tego, że Cyberpunk 2077 „cukierkową grą” nie jest, kolorowe i ładne miasto to tylko pozory, gdy zaczniemy zagłębiać się w jego zakamarki, to bez problemu zauważymy jego ciemną stronę. Sam początek dema wita nas napisem „No future” na drzwiach windy w megabudynku, gdy idziemy uratować Vip’a z rąk „złomiarzy”, którzy porywają ludzi by sprzedać ich części na czarnym rynku.

Po ostatnim Wiedźminie zakładałem, że nowa produkcja od CDPR będzie prezentowała równie dobrą jakość grafiki i się nie zawiodłem, gra wygląda obłędnie. Zaczynając od oświetlenia czy tekstur, a kończąc na wyglądzie postaci i miasta. Co prawda pierwsze demo Wiedźmina 3 też wyglądało obłędnie podczas pierwszego pokazu na E3, a potem nastąpił znaczący downgrade. Dlatego też na ten moment podchodziłbym z pewną dozą ostrożności do jakości grafiki. Demo odpalono na:

  1. CPU: Intel i7-8700K @ 3.70 GHz
  2. MB: ASUS ROG STRIX Z370-I GAMING
  3. RAM: G.Skill Ripjaws V, 2x16GB, 3000MHz, CL15
  4. GPU: GeForce GTX 1080 Ti
  5. SSD: Samsung 960 Pro 512 GB M.2 PCIe
  6. PSU: Corsair SF600 600W

Fizyka zniszczeń w pomieszczeniach jest na wysokim poziomie, jednakże nie liczcie, że uda Wam się zniszczyć prawie wszystko jak w serii Battlefield.

Walka z przeciwnikiem ewidentnie nie należy do najłatwiejszych. Wiadomo, że z dobrą bronią łatwiej będzie nam zlikwidować podstawowego wroga. Jednak strzałem w głowę z pistoletu problemu nie rozwiążecie, tutaj musicie władować w niego przynajmniej połowę magazynku. Broni jest na szczęście sporo i każdy znajdzie coś dla siebie, zaczynając od ulepszonego shotgun’a, a kończąc na należących do służb megakorporacji karabinach z opcją kierowania kul w danego wroga. Oprócz tego mamy mnóstwo ulepszeń ciała, drony, egzoszkielety itp. Ciekawą kombinacją podczas gry było zhakowanie obezwładnionego przeciwnika, by uzyskać kody dostępu do broni jego pozostałych kompanów. Później przejście po ścianie przy wykorzystaniu opcji Mantis (ostrza w przedramieniu jak w pierwszym zwiastunie CP77), by przy użyciu ulepszonego oka zablokować jednemu broń a drugiego zabić z powietrza.

 

Nie zauważyłem, by brakowało tutaj jakiejkolwiek dynamiki lub by gra była za szybka. Możemy klasycznie wejść i strzelać do wszystkiego co popadnie, ale też możemy wykorzystać w pewnym momencie np. zdolność spowolnienia gry aby przez chwilę skupić cały ogień na danym przeciwniku. Jedynie w trakcie jazdy samochodem wydawało mi się, że jedzie za szybko i ogrywający miał na zakrętach problem z zapanowaniem nad nim. Jednakże może to dotyczyć tylko tego modelu auta. Albo kierowcy…

W przypadku RPG, standardowo podczas rozmowy mamy kilka opcji dialogowych, które wpływają na rozwój naszego bohatera, do tego  mogą pojawić się również dodatkowe opcje np. gdy ktoś do nas celuje, oprócz podstawowych odpowiedzi możemy wyrwać tej osobie broń i spróbować ją obezwładnić. Zadanie można wykonać na kilka sposobów, np. zaatakować gang i zabrać drona, którego maja u siebie lub go po prostu kupić. Odnoszę jednak wrażenie, że świat gry swoim zaawansowaniem może skutecznie odciągać uwagę gracza od  pełnej eksploracji możliwości gry RPG. Jeśli zaś chodzi o misje poboczne i wielkość świata, to obawiam się przytłoczenia gracza poprzez nagromadzenie zbyt wielu opcji i NPCów w jednym miejscu np. megabudnyku.

Odnosząc się zaś do powtarzanych w sieci komentarzy porównujących Cyberpunk 2077  do GTA, to wg mnie równie dobrze można by powiedzieć, ze Wiedźmin 3 jest jak Red Dead Redemption. Zupełnie nietrafione porównanie. To są dwie zupełnie odmienne gry, które można jedynie stawiać obok siebie gdy porównujemy ich zwiastuny, bo są zrobione w podobnym stylu.

Oglądając gameplay kilka razy pomyślałem sobie „skądś to znam” jak np. megabudynek mieszkalny przypominający ten z filmu Dredd, ostrza „Mantis” wbudowane w przedramieniu, wyglądające trochę jak ostrze z Deus Ex , karabin podobny do broni z Halo. W żaden sposób mi to nie przeszkadzało. Wrażenia wizualne są fantastyczne. Wiadomo, że twórcy gier często inspirują się innymi tytułami, tutaj zespół odpowiedzialny za CP77 odrobił zadanie domowe i idealnie zbudował świat roku 2077.

 

Osobiście uważam, że CD Projekt Red pokazało grę, która nas nie zawiedzie i oczekiwania większości graczy zostaną spełnione z nawiązką. Jest dobrze.

    Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!