Co wiemy o rosyjskiej szczepionce na koronawirusa?

pandemia

Władimir Putin ogłosił wczoraj, że Rosja jest gotowa do wprowadzenia do powszechnego użytku pierwszej na świecie szczepionki przeciwko SARS-CoV-2. Jednymi z pierwszych zaszczepionych osób mają być pracownicy sektora edukacji oraz zdrowia.

Środek zyskał nazwę Sputnik-V, a jedną z największych związanych z nim kontrowersja jest brak odpowiednich testów. Nie sprawdzono, czy szczepionka faktycznie w pełni działa, ani czy jest bezpieczna dla jej użytkowników. Rosyjskie ministerstwo zdrowia zaaprobowało jednak środek, a Putin zapewnia, że szczepionka zapewnia odporność.

Zazwyczaj stosuje się trzyetapowe testy – w przypadku dwóch pierwszych zaszczepiona zostaje niewielka grupa ludzi. W trzecim w grę wchodzi znacznie większa liczba ochotników, liczona w tysiącach. Rosjanie nawet nie doszli do tej trzeciej fazy. W otwartym liście zaadresowanym do ministra zdrowia Moskiewskie Stowarzyszenie Organizacji Badań Klinicznych wezwało rząd do opóźnienia zatwierdzenia szczepionki do czasu, gdy pojawią się dane z III fazy.

Reklama

Czytaj też: Pojawiły się powody do radości w kwestii szczepionki na koronawirusa

Z tego co wiadomo, szczepionka opiera się na adenowirusie 5 i adenowirusie 26, które mają aktywować układ odpornościowy w celu zwalczania białka kolczastego SARS-CoV-2. Podobną zasadę wykorzystują środki opracowane w Wielkiej Brytanii oraz Chinach – pozytywnie one przeszły również pierwsze testy i nie wywołały niepożądanych efektów ubocznych. Rosjanie prawdopodobnie zaszczepili 38 osób, którym najpierw zaaplikowano zmodyfikowany składnik adenowirusa 26. Trzy tygodnie później ci sami ludzie otrzymali zastrzyki oparte na adenowirusie 5.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News

Jednocześnie wiceminister obrony Rusłan Całykow stwierdził, że w lipcu rosyjscy żołnierze przeszli drugą fazę testów, a zaszczepiona została m.in. córka prezydenta. Problem w tym, że niektóre efekty uboczne pojawiają się np. u 1 na 1000 osób, a do oceny efektywności środka potrzeba tysięcy szczepień. W przypadku szczepionki na świńską grypę niektóre niepożądane skutki pojawiły się dopiero po miesiącach od wprowadzenia jej na rynek.