Crunch w branży gier jest zjawiskiem, które istnieje od dawna. Najnowsza odsłona Halo Infinite ma jednak dać przykład, jak się tworzy gry wideo.

Czym jest crunch? Takie pytanie padało już tysiące razy i każdy podaje inną definicję tego słowa. W dużym uproszczeniu mówimy tutaj o sytuacji, w której zespół deweloperski nagle musi przystąpić do zdecydowanie cięższej i szybszej pracy. Czasem wyznaczone przez wydawcę terminy sprawiają, że pracownicy muszą zostawać po godzinach lub (w najgorszych przypadkach) spać w biurach. Jason Schreier w swojej książce Krew, Pot i Piksele przedstawił sporo sytuacji, w których zarówno pracownicy dużych jak i małych zespołów musieli na ostatniej prostej, przed wydaniem gry, pracować w ciężkich warunkach.

Co jednak powoduje, że crunch jest tak powszechny? Tutaj odpowiedzi jest wiele. Zdarza się, że gra ma mieć premierę za kilka miesięcy, a testy, które miały dać znać autorom, że wszystko jest „OK” informują, iż od trzech lat powstaje crap. Wtedy zaczynają się szybkie zmiany i połowa gry powstaje w pół roku. Dlaczego deweloperzy stojący za Halo 4 i Halo 5 musieli crunchować? Tutaj zawinił silnik produkcji, który okazał się tak skomplikowany, iż tworzenie w nim gry okazało się katorgą. Pracownicy zamiast robić to, co kochają męczyli się z fatalnym narzędziem.

Czytaj też: Rozwój Crackdown 3 – nad czym pracują twórcy?

W zeszłym roku głośno było o produkcji Red Dead Redemption 2. Mogłoby się wydawać, że czasu na stworzenie gry Rockstar miał, aż nadto. Okazało się jednak, że wielu pracowników narzekało na to, iż stale muszą zostawać po godzinach. Rockstar bronił się, że wszystkie nadgodziny były opcyjne, a za cały dodatkowy czas poświęcony przy grze, każdy dostał zapłatę. Nie wszystkim się to jednak i tak podoba. Wielu twórców gier wolałoby, aby ich praca odbywała się tylko w wyznaczonych godzinach i nie musieli oni myśleć „czy powinienem zostać po godzinach?”.

Co jednak z zeszłoroczną grą roku? Takie dzieło jak God of War wygląda jakby pracownicy nie mieli żadnych problemów z produkcją. Wszystko się w niej zgadza i sprawia wrażenie doszlifowanego do granic. Cóż… tak się tylko wydaje. Jak pracę nad grami podsumował główny producent ostatniego God of War? Ano tak:

Jak wygląda to w polskiej branży? Tutaj można odnieść się do słów Tomasza Gopa, autora m.in. Lords of the Fallen. W swoim podcaście Przegrani podczas prowadzenia krótkich wywiadów z deweloperami gier podkreślił on, aby młode pokolenie deweloperów bardziej szanowało swój czas. Czas zatem pokaże, czy młoda krew wchodząca do branży wymusi pewne zmiany, a crunch będzie przeszłością.

Wróćmy jednak do serii Halo. Najnowsza odsłona ma nosić tytuł Halo Infinite. O samej grze nie wiemy zbyt dużo, ale ostatnio dowiedzieliśmy, że powstaje ona w spokojnych warunkach. Deweloperzy mają dość crunchowania i tym razem gra będzie wydana jak autorzy spokojnie skończą nad nią prace. Trzymamy kciuki. Za to, żeby Halo otrzymało kolejną znakomitą odsłonę i aby Ci, którzy narzekają na crunch, nie musieli go doświadczyć.

Czytaj też: Konkurencja czyni cuda – World War Z tańsze na Epic Games Store

 

Źródło: usgamer.net

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!