WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Czy szczepionki na COVID-19 są bezpieczne?

Czy szczepionki na COVID-19 są bezpieczne?

Od kiedy pierwsze szczepionki na COVID-19 pojawiły się w obiegu, wśród społeczeństwa przewija się ciągle to samo pytanie. Skoro powstały tak szybko, jak można mieć pewność, że są bezpieczne? Czy szczepionki na COVID-19 są bezpieczne?

Szczepionki chroniące przed SARS-CoV-2 powstają w niespotykanym tempie. W historii ludzkości żadna inna szczepionka nie została opracowana tak szybko, jak preparaty Pfizer/BioNTech, Moderny czy AstraZeneca. To niestety potęguje lęk i nieufność w ludziach, zwłaszcza tych, którzy nie śledzą na bieżąco wiadomości naukowych. Ale przecież organy sprawdzające – zarówno Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), jak i Europejska Agencja Leków (EMA) – szczepionki zatwierdziły. Nie byłoby to możliwe, gdyby preparaty nie były sprawdzone.

Kiedy szczepionka staje się bezpieczna?

Aby uznać szczepionkę za bezpieczną, konieczne są dane z III fazy badań klinicznych obejmujące okres co najmniej sześciu miesięcy. Są to rygorystyczne badania, ściśle monitorowane pod kątem bezpieczeństwa i skuteczności – naukowcy upewniają się, że działania niepożądane szczepionki są niewielkie i przemijają, oraz że szczepionka faktycznie zapobiega rozwojowi COVID-19. Mierzą one również siłę i czas trwania odpowiedzi immunologicznej w dużej, randomizowanej grupie ochotników.

Szczepionki Pfizer/BioNTech i Moderna uzyskały warunkowe pozwolenie do stosowania u konkretnych grup pacjentów na podstawie wyników uzyskanych z III fazy badań klinicznych. Oczywiście, szczepionki nie przeszły „pełnego cyklu”, ale lekarze ekstrapolują, że faktycznie są skuteczne. Ich zatwierdzenie to bynajmniej nie kwestia kredytu zaufania, a specjalnego protokołu w niezwykłych czasach pandemii COVID-19.

Każda szczepionka przechodzi rygorystyczny zestaw testów zanim trafi do obiegu

Ważne jest także, że szczepionki zostały przetestowane na szerokiej grupie odbiorczej – nie tylko wśród zdrowych 20-latków. To oznacza, że są one skuteczne także u osób o obniżonej odporności i u tych z chorobami współistniejącymi.

Najbardziej „problematyczną” grupą stanowią osoby starsze – mimo iż szczepionki Pfizer/BioNTech i Moderna zostały przetestowane na osobach po 60. roku życia i mogą być im podawane, w przypadku AstraZeneca dane te są niekompletne. To właśnie dlatego, szczepionki AstraZeneca, która dopiero co została zatwierdzona do użytku, nie zaleca się osobom starszym. Nie oznacza to bynajmniej, że wywołuje ona w tej grupie jakieś nieprzyjemne objawy. Po prostu jeszcze tego nie sprawdzono. Oczekuje się, że szczepionka AstraZeneca zostanie dopuszczona do użytku u osób powyżej 60. roku życia – prędzej niż później.

Twarde prawo Europy

Szczepionki wyprodukowane w Chinach i Rosji zostały zostały przetestowane na wybranych populacjach lokalnych. Nie wiadomo, czy zadziałałyby wśród Europejczyków, a ze względu na brak publikacji naukowych potwierdzających ich skuteczność, nie ma prawnej możliwości ich zatwierdzenia na Starym Kontynencie. Nie oznacza to, że nie są skuteczne. Wręcz przeciwnie – wielu niezależnych ekspertów przypuszcza, że szczepionka Sputnik V (rosyjska) może być „najlepszą” ze wszystkich dotychczas opracowanych. Ale nie mamy się o tym jak przekonać.

Idealna szczepionka na COVID-19 powinna realizować trzy cele: zapobiegać zakażeniu, zmniejszać ryzyko wystąpienia ciężkiej postaci choroby, a także przerywać łańcuch przenoszenia wirusa. Jest mało prawdopodobne, by jedna szczepionka spełniła wszystkie te trzy funkcje. Możliwe jest, że różne technologie szczepionek mogą zaoferować różne korzyści w odniesieniu do różnych celów.

Równomierna dystrybucja szczepionek na całym świecie będzie miała ogromne znaczenie dla zakończenia pandemii SARS-CoV-2. Nawet jeżeli uda się opanować epidemie w Polsce, Francji czy Wielkiej Brytanii, a SARS-CoV-2 nadal będzie istniał choćby w Turkmenistanie, wojny z koronawirusem nie będziemy mogli uznać za zakończoną.

WHO opracowała odpowiednie protokoły, które mają pozwolić na dotarcie szczepionek do najbiedniejszych rejonów świata. Jednak podanie co najmniej 70% ludzkości dwóch dawek szczepionki (tyle trzeba, by uzyskać tzw. odporność stadną), będzie ogromnym wyzwaniem.

„Każdy” chce się zaszczepić

Żadna szczepionka nie wywołuje choroby przed którą ma chronić. Zamiast tego uczy układ odpornościowy rozpoznawania i zwalczania infekcji. U niektórych osób po szczepieniu występują łagodne objawy grypopodobne. Mimo iż objawy w niektórych przypadkach mogą przypominać COVID-19, jest to naturalna reakcja organizmu.

Do najczęstszych skutków ubocznych szczepionek na COVID-19 występujących maksymalnie u jednej na 10 osób i zazwyczaj ustępujących w ciągu kilku dni należą: ból ramienia, ból głowy, dreszcze, zmęczenie, stany podgorączkowe, zawroty głowy, osłabienie.

Im więcej szczepionek, tym lepiej

Warto wspomnieć jeszcze o jednej możliwości – reakcji alergicznej na szczepionkę. Niestety, nie da się tego przewidzieć w badaniach klinicznych, bo każdy organizm reaguje w nieco inny sposób. W przypadku każdej szczepionki zatwierdzonej przez WHO, FDA czy EMA, wszystkie jej składniki są wyszczególnione. U bardzo małej liczby osób, którym podano szczepionkę Pfizer/BioNTech wystąpiły poważne, ale wyleczalne reakcje alergiczne.

Dlatego właśnie po każdym zastrzyku pacjent jest obserwowany w obecności lekarza przez co najmniej 15 minut, by mieć pewność, że reakcja anafilaktyczna u niego nie wystąpi. Gdy kwadrans minie bez komplikacji, może udać się do domu.

To wszystko sprawia, że szczepionki na COVID-19, które podaje się obecnie w krajach Unii Europejskiej są całkowicie bezpieczne. Taka deklaracja może nie wystarczyć zwolennikom teorii spiskowych, ale osoby o zdrowym rozsądku mogą spać spokojnie.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News