To prawdziwie smutny dzień dla całej motoryzacji, a także wszystkich tych, którzy popijają benzynę rano do śniadania zamiast kawy. Po niemal ćwierć wieku produkcji 31 marca 2017 roku z linii produkcyjnej zjedzie ostatni Dodge Viper.

Informację o zakończeniu produkcji tej legendarnej amerykańskiej marki potwierdził Ralph Gilles – człowiek blisko związany z zespołem odpowiedzialnym za Żmiję. Ponadto podano do wiadomości, iż wszystkie modele na rok 2017 zostały już wyprzedane. Stronę producenta możecie odwiedzić pod tym linkiem.

Dlaczego?

Faktem jest, iż Dodge Viper nie był najlepiej sprzedającym się autem w koncernie Chrysler. W roku poprzednim ostatni model podobno znalazł w całej Ameryce poniżej 500 nabywców. Jednakże to nie niska sprzedaż, czy nieustanna ofensywa nowych modeli europejskich konkurentów przybliżyła nas do końca żywota Vipera. Winę za ten stan rzeczy ponosi globalizacja, a żeby być dokładnym – uzgodnienia poczynione podczas wykupu Chryslera przez koncern FIAT.

Wedle postanowień amerykańska firma zobowiązana była – w myśl szerszej restrukturyzacji – zamknąć ostatnią fabrykę znajdującą się w mieście Detroit. Wielka metropolia do dziś kojarzona jest, jako dom amerykańskiej motoryzacji. To tu powstał m.in. słynny Ford GT, a także Mustang. Podobnie jak na początku wprowadzania pierwszej generacji Vipera, tak dziś przy produkcji tego auta pracował zespół zaledwie 85 ludzi. Wszystkie egzemplarze składano ręcznie, począwszy od najdrobniejszej śrubki. Nabywca miał pełną dowolność w doborze wielu komponentów. Określenie „auto krojone na miarę” pasuje tu idealnie.

Narodziny legendy

W lutym 1988 roku dyrektor Chryslera Bob Lutz przedstawił pomysł Tomowi Gale’owi z Chrysler Design na stworzenie nowoczesnej interpretacji AC Cobry. Pierwsze maszyny powstały dzięki zespołowi, którego członków dobierał Roy Sjoberg – nadworny inżynier Chryslera. Zanim jednak auto trafiło do sprzedaży przeszło wiele zmian. Przykładowo prototyp wyposażono w silnik V8, jednostkę 356-T6 z rodziny LA, o pojemności 5,9 litra.

Dodge Viper RT/10 Concept 1989.

Ostateczna wersja z docelową widlastą dziesiątką była gotowa do produkcji w lutym 1990 roku. W roku następnym Viper został zaprezentowany szerszej publice, zyskując szeroki aplauz i uznanie. Co ciekawe, przy projekcie ślinika pomagali również inżynierowie z zespołu Lamborghini, należącego wtenczas do amerykańskiego potentata. Sprzedaż pierwszej generacji wystartowała w 1992. Auto szybko zawędrowało również do Europy jako Chrysler Viper.

Pierwsze modele Vipera to spartańscy brutale. Auta o ogromnej mocy, bez udogodnień w postaci kontroli trakcji, ABS, czy wspomagania kierownicy potrafiły dosłownie urwać głowę. Kierowca zostaje sam na sam z potężnym silnikiem V10 i wiernymi kompanami w postaci pedału gazu, sprzęgła i ręczną skrzynią biegów. Niemniej w rękach sprawnego kierowcy samochód potrafił wiele. Laicy po jednym dniu zabawy potrafili np. spalić sprzęgło, czego wymiana potrafiła mocno zaboleć w portfel.

W 1996 roku do produkcji trafił Viper SR Phase II. Wersja ta posiadała wiele usprawnień, i poza komercyjnym, a także aktorskim sukcesem, Viper doczekał się licznych nagród również w świecie sportu motoryzacyjnego. Wszystkie rozwiązania, jakie stosowano w tym aucie pierwotnie testowano na światowych torach, jednocześnie bijąc wszelkie rekordy. Przykładowo wersja fabryczna modelu SRT niejednokrotnie przebijała najlepszy wynik okrążenia na torze Nurburgring, dla seryjnie produkowanego auta.

Zabójca koni i byków, pogromca niemieckiej precyzji

Bezpośrednim odpowiednikiem Vipera na rynku amerykańskim jest Corvette, a także Ford GT, oczekujący obecnie na swoją kolejną reinkarnację. Ideą przyświecającą Żmii było dostarczenie auta dającego ekscytację z jazdy, ale będącym w finansowym zasięgu amerykańskiej klasy średniej. To, co wcześniej gwarantowały wyłącznie włoskie maszyny z stajni Ferrari i Lamborghini, czyli niezrównane osiągi, teraz oferował również Viper za znacznie mniejsze pieniądze.

Oczywiście niska cena niosła ze sobą różne kompromisy. Wykonanie wnętrza pozostawiało czasem wiele do życzenia, a niektóre komponenty podwozia i nadwozia pochodziły z tanich aut produkowanych w murach koncernu Chrysler. Zespół pracujący nad projektem przez 25 lat uczył się jednak w zastraszającym tempie, goniąc europejską precyzję. Odsłona z 2013, która m.in. trafiła na okładkę gry Forza Horizon, to już niemal wyrafinowane narzędzie na tor i drogę. Poza naprawdę imponującymi osiągami, charakteryzuje się wysokimi właściwościami jezdnymi, a także ogólne wykonanie detali zaskakuje pozytywnie. Jednak mimo tego wciąż pozostaje wierny swoim korzeniom – nieco spartański, wymagający jeśli chcemy skorzystać z całego potencjału, nadal z nutką szaleństwa w oczach.

https://youtu.be/9qWYJQClIyY

Ostatnim rozdziałem w opowieści o tym aucie jest Dodge Viper ACR z 2016 roku. ACR oznacza American Club Racing, czyli pakiet usprawnień sprawiających, iż wojownik zmienia się w prawdziwego drapieżnika gotowego rozszarpać każdego europejskiego konkurenta. Ogromny zapas mocy idzie w parze z wręcz chirurgiczną precyzją pracy zawieszenia.

Wraz z odejściem marki Viper kończy się pewna era w świecie motoryzacji. Żmija u swoich korzeni to prawdziwie amerykańskie auto. Boska moc zarezerwowana wcześniej wyłącznie dla wybrańców, zstąpiła do świata śmiertelników. Obecnie producenci stosują wiele sztuczek, aby uzyskać więcej mocy, natomiast zespół Chrysler postawił na centymetry sześcienne współpracujące z ręczną skrzynią biegów, gdzie prym wiąż wiedzie mechanika ponad elektroniką. 8,4l pojemności silnika nieustannie zapewnia tytuł największego litrażu wśród seryjnie produkowanych aut.

Czy w ten finezyjny sposób FIAT pozbył się konkurencji dla swoich „pod-marek”, czyli Ferrari i Alpha Romeo? Możemy się jedynie domyślać, i snuć teorie spiskowe. Faktem jest, iż bez Vipera świat motoryzacji nie będzie już taki sam.

Źródło: autokult.pl, roadandtrack.com

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej