Jeszcze niedawno, bo przy premierze Google Glass, zarówno zagraniczne jak i polskie portale zapowiadały koniec ery Post-Mobile i nadejście ery AR. Jak już zapewne widzicie przed oczami – tak się nie stało i wcale się temu nie dziwię.

Na AR jest za wcześnie

Mam tą przyjemność, że dostęp do Microsoft HoloLens mam w zasadzie w każdym momencie. To urządzenie ze wszech miar rewolucyjne co jednocześnie szalenie ograniczone. Nie bez znaczenia jest tutaj czas pracy na akumulatorze sięgający maksymalnie 2 godziny co również same gabaryty. Chociaż każdy z nas oglądał jako dziecko Jetsonów tak w rzeczywistym świecie spotkać kogoś, noszący taki hełm na głowie byłoby zapewne doznaniem dziwnym oraz podejrzliwym. Zupełnie w innym kierunku poszły Google Glass. Te znacznie ograniczone były – w miarę – eleganckie oraz dyskretne. Projekt jednak zarzucono.

AR nie rozwija się dziś w takim tempie, w jakim wszyscy byśmy sobie tego życzyli. Co jakiś czas do masowej świadomości przedostaje się większy projekt (Pokemony!) a fani tego typu rozwiązań znajdą pełno aplikacji w App Store czy Google Play. Sęk jednak w tym, że to cały czas branżowe ciekawostki, które w bardzo niewielkim stopniu sprawiają, że użytkownik w ogóle chce z nich korzystać.

Mobile próbowano ugryźć zatem z zupełnie innej strony – tak, tak. Mam tutaj na myśli Smartwatche, których rozwój ewidentnie zatrzymał się w miejscu i można odnieść wrażenie, że nawet producenci nie wierzą w tę kategorię urządzeń.

post-mobile

Czy zatem jesteśmy skazani na Mobile?

W krótkiej perspektywie na pewno, ale patrząc w przyszłość – to ślepy zaułek. Telefony większe być już nie mogą, mimo ograniczenia w znaczący sposób ramek telefonu. Trudno również tutaj o jakiś większy przełom. Możemy przyjmować, że Nokia lada dzień wypuści telefon z 5 obiektywami na pleckach, więc zapewne Huawei odpowie 7. Ktoś inny wypuści 6 rdzeni i 16GB Ram i tak dalej i tak dalej. To jednak cały czas mnożenie obecnych rozwiązań nie będących de facto żadnym przełomem technologicznym. Według mnie najbliższym przystankiem ewolucyjnym są elastyczne urządzenia, które połączą ideę wearable i mobile.

Czekamy na świętego Graala

Niestety, trochę frustrujące i monotonne jest to, że rynek zainteresuje się AR dopiero po wejściu na niego solidnego gracza. Możemy długo dyskutować nad tym czy Apple jest tutaj oczywistym wyborem czy nie, ale stoi za nimi kilka znaczących argumentów. Przede wszystkim ani Microsoft ani Google w momencie prezentacji swoich rozwiązań nie byli znani z produkcji modnych sprzętów. Wszak korporacja z Redmond na swoim koncie miała wówczas tylko konsolę (edycja One, z którą i tak miała masę problemów tamtym okresie) jak i raczkujący biznes Surface. Do tego ludzie mieli ich serdecznie dość po wtopie, jaką było przejęcie Nokii. Google zaś cały czas bardziej kojarzy się ludziom z wyszukiwarką, mapami i mailem niż dostawcą sprzętu. Ich Pixele są tylko rynkową ciekawostką a wskazany pierwszy lepszy przechodzeń stwierdziłby, że nie słyszał o takich telefonach a i nawet nie ma pojęcia, kto wyprodukował Androida.

Z Applem jest inaczej. Apple to religia, ikona stylu i mody. Mają wiernych fanów, którzy bez większego problemu wchodzą coraz głębiej i głębiej w ekosystem. I gdy Google próbowało sprzedać swoją wizję świata pełnego AR, to bary, restauracje czy inne obiekty kultury w odezwie od razu zaczęły tworzyć regulaminy pełne zakazów takich urządzeń. Apple ma siłę by zburzyć ten etyczny mur pełną siłą.

post mobile, hololens, post-mobile,

Problem z AR jest jeszcze jeden

Tak naprawdę, nie potrzebujemy go. Nikt na dziś nie umie nam odpowiedzieć, do czego on ma nam się w zasadzie przydać. Jakie problemy rozwiązać. Czy zaoszczędzimy dzięki temu jakikolwiek czas?

Hololens świetnie sobie radzą w przemyśle, gdzie takie gogle rzeczywiście przydają się w codziennej pracy: wojsko, medycyna, architektura czy nawet salony samochodowe. W życiu codziennym AR ma znacznie więcej barier do pokonania niż tylko technologia. To także przyzwyczajenie społeczeństwa do pewnych zachowań. Czy kierowca, któremu będą przed oczami wyskakiwać powiadomienia z Facebooka, Gmaila czy SMSów będzie prowadził auto bezpiecznie? Co z naszą prywatnością, gdy każdy będzie mógł nas zeskanować i dowiedzieć się podstawowych informacji? Jak będą wyglądały rozmowy przy rodzinnym stole, gdy każdy może udawać, że słucha a w tym czasie przegląda sobie najświeższe wiadomości? Przejście w pełni na AR to wyzwania stojące właśnie nie tylko przed technologią ale społecznym zachowaniem, kulturą, przepisami prawa czy choćby etyką.

Dzisiaj firmy technologiczne odpowiadają sobie na pytanie, czy w ten obszar warto inwestować miliardy dolarów nie mając pewności, czy to się społecznie przyjmie a my powinniśmy zadać sobie pytanie, czy tak naprawdę potrzebujemy tak znaczącej transformacji.

    Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!