Reklama

Interstellar Probe opuści Układ Słoneczny. Co wiemy o sondzie, która pójdzie w ślady misji Voyager?

Interstellar Probe miałaby zostać wyniesiona z użyciem ciężkiej rakiety nośnej SLS (Space Launch System) w połowie następnej dekady. Wtedy też rozpocznie się misja, którą można namaścić mianem następczyni legendarnych sond Voyager.

I choć Voyager 1 i 2 nieprzerwanie przemierzają przestrzeń kosmiczną, to wygląda na to, że do końca ich działania jest już niestety bliżej niż dalej. Eksperci odpowiedzialni za Interstellar Probe celują jednak całkiem wysoko. Sonda miałaby pokonać odległość około 380 jednostek astronomicznych w ciągu 50 lat. Jedna taka jednostka oznacza dystans dzielący Ziemię od naszej gwiazdy.

Czytaj też: Sonda Voyager wykryła sygnał w „pustej” przestrzeni międzygwiezdnej

Oczywiście pokonanie miliardów kilometrów w stosunkowo krótkim czasie będzie wymagało osiągania zawrotnych prędkości. Mowa o wartościach rzędu 60 000 kilometrów na godzinę w czasie opuszczania układu Ziemia-Księżyc. Prędkość ta byłaby wyższa niż w przypadku misji New Horizons rozpoczętej w 2006 roku.

Interstellar Probe powinna wystartować w połowie następnej dekady

Głównym celem misji ma być zrozumienie procesów kształtujących heliosferę w stosunku do lokalnego środowiska międzygwiazdowego. Naukowcy chcą określić ilościowo właściwości gazu i pyłu krążących wokół Słońca. Chcą również zmierzyć łukową falę uderzenia powstającą podczas ruchu Układu Słonecznego przez ośrodek międzygwiezdny. Sondy Voyager znalazły się w tym obszarze, jednak nie dostarczyły zbyt wielu odpowiedzi, dlatego nowa misja ma być wyposażona w odpowiednie instrumenty do przeprowadzenia pomiarów. W grę wchodzą analizy zjonizowanej plazmy, pyłu, neutralnych atomów, cząstek energetycznych i promieni kosmicznych.

Interstellar Probe ma również dostarczyć informacji na temat obecnej pozycji Układu Słonecznego wśród kilku lokalnych obłoków międzygwiazdowych. Regiony te zawierają nieco więcej pyłu i gazu, choć i tak są niezwykle rozrzedzone, gdyby porównać je na przykład do ziemskich okolic. Sonda wykorzysta cztery anteny radiowe do pomiaru gęstości elektronowej plazmy, dzięki czemu lepiej poznamy nasze rozmieszczenie. Zrozumienie wpływu tych obłoków na strumień promieni kosmicznych będzie kluczowe dla zrozumienia ich wpływu na ewolucję życia na Ziemi.

Czytaj też: Japońska sonda poleci na Fobosa. Poznaliśmy datę dostarczenia próbek

Innym, bardziej pobocznym założeniem misji, ma być przeprowadzenie obserwacji, które można wykonać jedynie poza Układem Słonecznym. W tym przypadku chodzi między innymi o rocesy dotyczące formowania się galaktyk i gwiazd za sprawą tzw. pozagalaktycznego światła tła. To rozproszone światło pochodzące od nieznanych gwiazd i galaktyk może być widziane jedynie z dużej odległości od Słońca, tak jak to miało miejsce w przypadku wspomnianej sondy New Horizons.