WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Jak to jest z tym rynkiem kart graficznych?

Analitycy z serwisu Jon Peddie Research opublikowali szczegółowy raport o sytuacji na rynku kart graficznych. W teorii zainteresowanie GPU w zastosowaniach kryptograficznych maleje, ale nadal odciska na cenach swoje piętno.

Zanim rzucimy okiem na szczegółowe informacje co do statystyk powiązanych z górnikami i kryptowalutami przejdźmy przez główne kwestie. W ciągu roku szacuje się, że dostawy wszystkich kart graficznych wzrosły o całe 3,4%, ale w porównaniu do poprzedniego kwartału spadły o 10,4%. W przypadku GPU do komputerów stacjonarnych całościowy wzrost podaży w skali roku wynosi 14,5%. Tym samym nie mogą się pochwalić mobilne wersje, ponieważ ich ogólne dostawy zmalały o 3,5%, na które składa się głównie spadek dedykowanych kart (-15,2%). Po stronie rynkowego udziału AMD zyskało 1,8% względem roku 2017, Nvidia 2,6%, a Intel zaliczył spadek z 71,1% do 66,6%.

Najciekawsze dane dotyczą jednak sprzedanych jednostek przeznaczonych do kopania kryptowalut. Chodzi głównie o specjalne wersje „miningowe„, a nie typowe, konsumenckie GPU! To ważny szczegół, o którym wiele serwisów informacyjnych zdaje się zapominać. Według wspomnianego raportu w 2017 roku górnicy zakupili ponad 3 miliony układów o wartości 776 milionów dolarów, a w pierwszym kwartale bieżącego roku mniej, bo jedynie 1,7 milionów egzemplarzy (warto zauważyć, że porównujemy praktycznie 2 kwartały do jednego). Nie oznacza to, że ich wpływ na sytuację na rynku staje się nieistotny. Maleje – to oczywiste, ale nie w tak dużym stopniu, jak nam się wydaje.

Problem w tym, że większość kopaczy realizujących swój pomysł na biznes nie inwestuje w specjalnie okrojone modele, a w konsumenckie. Powód jest prosty – te można potem bez większego problemu odsprzedać. Oznacza to tyle, że rynek kryptowalut ciągle przeczesuje magazyny GPU na całym świecie, co widać choćby na banalnym przykładzie powiązanym z AMD. Ich udział na rynku rośnie, podczas gdy najnowsza seria RX Vega kosztuje krocie… ale dobrze „kopie„.

Źródło: jonpeddie.com