Sezon świąteczny w pełni. Łapiecie promocje jak oszalali, karta kredytowa grzeje się od kupna kolejnych upominków? Pozostał Wam ostatni etap – wysyłka tego wszystkiego do domu. Wiemy co czyjecie, gdy trzeba zdecydować się na jedną z opcji a nie ma pewności, która najlepsza. Czy wszystko dojedzie całe? Czy będzie na czas? A może niektórych nigdy nie zobaczycie na oczy? Odpowiadamy na to pytanie poprzez nasz test kurierów. Oto 12 paczek, które wszystkie zostały nadane tego samego dnia. Kto zdał egzamin a kto oblał? Zapraszamy!

 

W naszym teście przyszykowaliśmy 12 paczek o wymiarach 300 mm x 200 mm x 150 mm. Zapakowaliśmy do nich po jednej szklance z Pepco. Sposób zapakowania i wykorzystane rzeczy możecie zobaczyć na zdjęciach poniżej.

Szklanki zostały owinięte folią bąbelkową, a wolne miejsce w kartonie zostało wypełnione poduszkami powietrznymi. Powinno to zapewnić bezpieczeństwo podczas podróży.

Kurierzy zostali zamówieni 6 grudnia 2018 roku o godzinie około 16:00. Wykorzystaliśmy do zamawiania takie platformy jak SendIt, Furgonetka czy Zlapkuriera. Skorzystaliśmy z nich, ponieważ od razu widać cenę oraz porównanie z innymi kurierami. Także jest to bardzo wygodny sposób na wybór i zamówienie odbioru paczki. Tego samego dnia zostały nadane paczki w punktach nadawczych. Przesyłki wysyłane były z Wrocławia do Warszawy.

Wysyłki

Zacznijmy od cen. Najtańsze okazują się wysyłki z nadaniem w punkcie. Jednakże często różnica nie jest jakaś duża. Najtańszy jest kurier Poczty Polskiej 48. Od stawki odstają ceny UPS, TNT czy Patron Service. Dwie ostatnie były zamawiane przez portal Zlapkuriera. Szybki rzut oka na stronę Patron Service i widać, że można paczkę nadać znacznie taniej. Jeśli interesuje Was tekst na temat ceny kurierów i gdzie ich najtaniej zamówić to dajcie znać w komentarzach.

Kolejna kwestia to godziny odbioru. W większości przypadków można wybrać dogodny termin i kurier się w nim zjawi. Oczywiście może być lekkie spóźnienie, ale wszystko jest w rozsądnych granicach. Zazwyczaj jest to możliwość wybrania dwóch dni, czasami więcej. Najwygodniejsze są jednak nadania w punkcie – o ile na Poczcie Polskiej nie traficie na duże kolejki. Tutaj wygrywa paczkomat, gdzie nadanie paczki jest bezproblemowe. Jedyna firma, która skontaktowała się ze mną przed obiorem to UPS. Jest to duży, bowiem można ustalić z kurierem dogodne godziny dla obu stron.

W przypadku prawie każdego z kurierów należało samemu wydrukować i przykleić list przewozowy. Jedynie Geis miał go ze sobą. Jest to fajna opcja, ale rodzi problemy przy wysyłaniu kilku paczek – można się pogubić.

Prawie wszystkie paczki zostały odebrane przez kurierów dzień po zamówieniu. Jedynie Patron Service do momentu pisania tekstu nie odebrał przesyłki. Mimo kontaktu z infolinią i wysłaniu przez nich ponaglenia (co ciekawe, było to do firmy Inpost – czyżby Patron Service zamawiał kurierów z innych firm?) w ciągu 3 dni roboczych paczka dalej leżała u mnie. Po tym czasie anulowałem zlecenie – ile można czekać? Tutaj zdecydowanie nie polecamy zamawiania przez tę firmę. Szkoda Waszego czasu.

Jeśli chodzi o protokół odbioru to jedynie kurier UPS nie podpisał potwierdzenia odbioru. Potwierdzenia generowane są przez portale więc możecie śmiało uzyskać gwarancję, że Wasza paczka została odebrana.

Na koniec ciekawa kwestia – po anulowaniu zlecenia w Zlapkuriera należy napisać do nich maila z prośbą o zwrócenie pieniędzy. Odpowiedź jest błyskawiczna, ale są one zwracane na konto w serwisie. Na pytanie, jak mogę dostać pieniądze na konto otrzymałem maila:

Pieniądze za dane zamówienie wróciły na saldo konta w naszym serwisie, aby zwrot był na rachunek bankowy, potrzebujemy oświadczenia podpisanego i wysłanego do nas drogą pocztową na adres:

Zlapkuriera.pl
al. Grunwaldzka 77C/3A
82-300 Elbląg

W oświadczeniu proszę wskazać nr klienta, kwotę oraz numer rachunku bankowego.

W przypadku Sendit nigdy nie było z tym problemów – pieniądze wracają na konto bankowe. Zlapkuriera dość mocno utrudnia zwrot pieniędzy na konto – pisanie listu jest całkowicie bezsensowne i rzadko komu chce to się robić, do tego nie mamy pewności czy list dotrze.

Odbiór

O ile wysłanie paczek (poza jednym przypadkiem) nie było specjalnie utrudnione, tak bardzo obawialiśmy się ich odbioru. Trudno jest przeprowadzić test w samym środku świątecznej gorączki, ale początek grudnia to jednak okres, gdzie panuje już wzmożony ruch w sortowniach. Zresztą, wystarczy wyjść na ulicę miasta by zobaczyć krążące furgonetki co popularniejszych firm kurierskich. W mojej okolicy jedna z bocznych uliczek zawsze robi za miejsce parkingowe dla ich aut. Tam kurierzy zatrzymują się na paręnaście minut by zweryfikować adresy i trasy. I tak przechodziłem sobie obok stojącej furgonetki DHLu i UPS gdzie dwóch kurierów wesoło gawędziło: I jak? – pyta pierwszy. No masakra dzisiaj – odpowiada drugi – wszyscy w domach, muszę biegać.

Wbrew naszym obawom, okazało się, że wszyscy kurierzy dostarczali paczki na czas. Najszybsze okazały się… paczkomaty. Paczka z Krakowa do Warszawy została dostarczona w niecałe 24h! A dokładniej, na miejsce odbiorcy dotarła o 13:04 dnia następnego. Szczerze? Jesteśmy zaskoczeni, tym bardziej, że nie trudno natknąć się na negatywne opinie w sieci.

Na drugim miejscu znalazło się DPD. Tutaj zaskoczenie, bo paczka została dostarczona w sobotę, co zwykle się raczej nie zdarza. Pudełko w stanie perfekcyjnym jak gdyby zostało przekazane z ręki do ręki. Raptem godzinę później przed drzwiami stawił się kurier InPostu. Tutaj niestety szybkość nie poszła w parze z jakością. Opakowanie wyglądało, jakby zostało przygniecione przez jakąś paletę bądź solidny towar znajdujący się na pace auta. Gdyby nie solidna ochrona szklanki – zapewne otrzymalibyśmy szklane kawałki.

W poniedziałek, przez całe 12 godzin (licząc od 8 rano do godziny 20) przybywali kolejno: Geis, DHL, TNT, FedEx, Kurier 24, Kurier 48 oraz paczka listem poleconym. Każda z nich nie nosiła żadnego śladu zniszczeń, obić czy jakiegokolwiek naruszenia.

To co warte podkreślenia to komunikacja. Firmy UPS, GLS oraz InPost wysyłały powiadomienia SMSowe, przy czym najlepiej tutaj wypadał GLS i Pocztex, podając bezpośredni numer telefonu do swojego pracownika. Ten pierwszy sam wykazał się również troskliwością i zwyczajnie zadzwonił do odbiorcy przed przybyciem upewniając się czy ktoś jest w domu. W przypadku firmy FedEx oraz DPD regularnie otrzymywaliśmy powiadomienia mailowe. To co warte odnotowania, to fakt, iż podane przedziały czasowe zostały zachowane. Zatem jeśli np. FedEx poinformował nas, że próba doręczenia nastąpi między 9 a 11, faktycznie o tej porze pojawiał się pracownik pod drzwiami.

W zasadzie każda forma doręczenia umożliwiała łatwe przekierowanie paczki bądź też zarządzaniem dostawą w postaci linka w wiadomości email lub informacji SMSowej.

Wnioski

Wygląda na to, że poza Patron Service, firmy kurierskie są przygotowane logistycznie na zbliżającą się falę zamówień świątecznych. Czy ten test jednoznacznie wskazuje zwycięzcę? Cóż, wyjątkowo tym razem mamy solidne remisy. Różnica w dostawach wynosiła dosłownie godziny, chociaż najszybszy był InPost w przypadku paczkomatów. Jeżeli zależy nam na solidności – nie wybieralibyśmy od nich z kolei usług kurierskich, no chyba, że wysyłamy akurat miękkie, elastyczne przedmioty.

Z drugiej strony najgorzej prezentuje się Patron Service, który przez kilka dni nie potrafił odebrać paczki od nadawcy oraz… Poczta Polska w przypadku paczek niepriorytetowych. W tym samym dniu, w którym rozpoczęliśmy test, zupełnie z innego sklepu zamówiliśmy towar tą drogą i niestety, ale paczka idzie po dziś dzień.

Warto pamiętać, że test odbył się dwa tygodnie przed świętami, dlatego też w największym okresie zawirowań te dane mogą być wypaczone, co mieliśmy już okazję odczuć na własnej skórze. Dlatego jak mawia stare porzekadło (i najstarsi Indianie): lepiej nie czekać z wysyłką na ostatnią chwilę!

 

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!