WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Kia XCeed – ciekawa alternatywa dla hatchbacków

Kia XCeed – ciekawa alternatywa dla hatchbacków

Wiele osób szukając auta miejskiego decyduje się na wybór crossovera, który wygląda zazwyczaj znacznie ciekawiej, a przy okazji zyskuje nieco na praktyczności – głównie za sprawą podwyższonego nadwozia. Jednym z takich samochodów jest Kia XCeed, czyli zmodyfikowany kompakt tego producenta.

Już na wstępie muszę się przyznać do tego, że osobiście, jeśli miałbym zakupić SUV-a, to zacznijmy od tego, że nie brałbym pod uwagę żadnych crossoverów, a tym bardziej tych miejskich. Jedyną słuszną opcją byłby dla mnie samochód wielkości BMW X5, Volvo XC90 czy Mercedesa GLE. Oczywiście im większy SUV, tym lepiej. Rzecz jasna nie unikam testów aut z innym typem nadwozia, jednak dla mnie małe crossovery nie do końca mają sens. Zdarzają się jednak małe wyjątki, tak jak bohater tego artykułu, czyli Kia XCeed.

Kia XCeed – po co powstało to auto?

Nie wiem czy macie rozeznanie w ilości dostępnych Ceed’ów w ofercie marki Kia. Nie mam rzecz jasna na myśli konkretnej ilości sztuk. Chodzi mi o odmiany tego modelu. Przede wszystkim zacznijmy od kompaktu, jakim jest Ceed. Następnie możemy kupić odmianę shooting brake, czyli Ceed GT, bądź praktyczny Ceed kombi. Kolejny w kolejce jest ProCeed, a na końcu mamy auto, które dziś dla was prezentuję, a więc XCeed. Po drodze można jeszcze spotkać odmiany PHEV (hybrydy plug-in) Ceed’a kombi oraz XCeed’a. Sporo tego. Nasuwa się więc pytanie, po co? Odpowiedź nasuwa się sama: skoro klienci są zainteresowani danym produktem, to producent czym prędzej go tworzy. Warto zauważyć, że Kia XCeed jest świetnym uzupełnieniem w gamie. Wypełnia lukę pomiędzy Ceed’em, czyli typowym kompaktem, a dużym crossoverem, jakim jest Kia Sportage. Przyznam szczerze, że gdybym miał wybierać pomiędzy Ceed’em, którego cena startuje od 65 tysięcy, a XCeedem wycenionym na minimum 79 tysięcy… wolałbym dopłacić do tego drugiego. Wydaje mi się, że wielu klientów postąpi tak samo, ponieważ sylwetka tego samochodu jest tak atrakcyjna, że nie sposób przejść obok niego obojętnie. 

Wygląd zewnętrzny

Kia XCeed to jeden z najładniejszych miejskich crossoverów, przynajmniej według mnie. Wyróżniające się pod kątem projektu reflektory przednie (wykonane w technice LED). Do tego bardzo masywny zderzak z ogromnymi wlotami powietrza i licznymi przetłoczeniami. Boczna linia również wygląda interesująco. Łagodnie opadająca linia dachu tworzy z tego miejskiego crossovera auto w stylu coupe. Oczywiście, jak na samochód tego typu przystało, znajdziemy plastikowe nakładki na nadkola, a także dość dużą dokładkę progową. Z tyłu również ciekawie wyglądający zderzak, w który wkomponowano końcówki wydechu. Tuż nad tylną szybą umieszczono mały spojler nadający autu charakteru. Bardzo podobają mi się reflektory dość mocno zachodzące na boczną linię. Ich projekt jest świetny i rzuca się w oczy, szczególnie wtedy, gdy zapadnie zmrok. Nie oszukujmy się więc. Idąc do salonu wybierzesz tradycyjny kompakt, czy odmianę crossover? Tak też myślałem. 

Kia XCeed – wnętrze

Kokpit w samochodach marki Kia nie zmienia się już od jakiegoś czasu. W sumie dobrze, bo… po co zmieniać coś, co jest dobre? W przypadku modelu XCeed mamy możliwość zmiany klasycznych zegarów na cyfrowe (czego akurat testowane auto nie miało). Kolejną nowością jest duży, 10,25-calowy ekran umieszczony w centralnym miejscu. Wkomponował się w całość idealnie. Nie muszę dodawać, że wyświetlanie informacji (na przykład map Google, ponieważ Android Auto i Apple CarPlay rzecz jasna posiada) na tak dużym wyświetlaczu to czysta przyjemność.

Tuż pod nim umieszczono panel klimatyzacji dwustrefowej – na szczęście są to fizyczne przyciski. Jeszcze niżej umieszczono panel do uruchamiania podgrzewanych foteli, podgrzewanej szyby (najlepsza funkcja jaka tylko mogła powstać!) oraz… tak, podgrzewania, ale tym razem kierownicy. Ta akurat według mnie grzeje wieniec za mocno, przez co po pewnym czasie funkcja przestaje być komfortowa, a wręcz będzie uciążliwa. Plus natomiast za jakość materiałów – przede wszystkim wiele z nich jest miłych w dotyku, oraz za ich spasowanie. Oczywiście producent nie zapomniał o umieszczeniu wielu schowków, co znacznie przyda się podczas podróżowania. Niestety, pasażerowie tylnej kanapy mogą narzekać na brak gniazda 12V i portu USB. Na szczęście tunel z kratkami wentylacyjnymi został umieszczony. 

Przy okazji należy wspomnieć o bagażniku, który mieści 426 litrów. Tylna kanapa dzielona jest w stosunku 40/20/40. Niestety po złożeniu foteli możemy zauważyć spory uskok, który może przeszkadzać podczas transportu długich towarów. Otwór bagażnika ma w miarę regularne kształty, jednak próg załadunkowy jest nieco za wysoki.

Jak jeździ się Kią XCeed?

Kia XCeed oferuje optymalną, jak na rozmiary tego typu samochodów, ilość miejsca w kabinie. Fotele przednie oferują dobre trzymanie boczne, siedzisko jest w miarę długie. Tylna kanapa nie jest już tak wygodna, jak siedziska w pierwszym rzędzie, ale raczej podróżujący średniego wzrostu nie będą mieli na co narzekać. Plusem jest dobre wyciszenie kabiny. Szum nie przeszkadza nawet przy prędkościach autostradowych. Plusem jest bardzo dobrze zestrojone zawieszenie, które dobrze wybiera nierówności, a przy okazji twardość amortyzatorów jest na tyle odpowiednia, że auto nie wychyla się na zakrętach. Krótko mówiąc: Kia XCeed prowadzi się pewnie. Producent osiągnął złoty środek pomiędzy komfortem, a “sportowym” prowadzeniem.

Oczywiście Kierowca ma do dyspozycji szereg systemów wspomagających jazdę. Mowa tutaj o aktywnym tempomacie, asystencie pasa ruchu, czy systemach ostrzegania przed kolizją. Jedynie można przyczepić się do długości snopu światła, jaki oferują nam reflektory LED. Światło jest za słabe, dlatego gdy tylko nadarza się okazja, będziecie korzystali z opcji świateł drogowych. Niestety, LED niskiej mocy ma to do siebie, że nie jest idealny. Szkoda, bo gdybyśmy mieli do dyspozycji reflektory dynamiczne, byłoby wręcz idealnie.

Silnik i skrzynia

W przypadku testowanego XCeeda miałem do dyspozycji połączenie silnika benzynowego 1.4 T-GDI, który generuje 140 KM i 242 Nm momentu obrotowego, z 7-biegową skrzynią automatyczną. Jest to jednostka przeznaczona dla kierowców, którzy preferują spokojną jazdę, bowiem przyspieszenie do setki wynosi 9,4 sekundy, a prędkość maksymalna 200 km/h. Fani sportowych wrażeń mogą zakupić motor o pojemności 1.6, który generuje 204 KM. Z kolei w moim przekonaniu należy unikać 1.0 o mocy 120 KM, który do tego auta wcale nie pasuje i uwierzcie, nie będzie on palił mniej od tego silnika, który był na wyposażeniu testowanego samochodu. Przede wszystkim, jeśli będziecie jeździli spokojnie, na drogach krajowych bez problemu osiągniecie spalanie na poziomie 6,5 litra na setkę. W mieście należy liczyć się z wynikiem rzędu 8 – 9 litrów, aczkolwiek wszystko zależy od tego, czy “utkniecie” w korkach itd. Rozwijając prędkość autostradową spalanie będzie sięgało 9, a nawet 11 litrów. Tak czy inaczej, wydaje mi się, że nie jest źle i ta skrzynia z tym konkretnym motorem idealnie pasują do XCeeda. Oczywiście, jak to w crossoverach bywa, napęd na przód, zero jakichkolwiek asystentów offroadowych. W końcu jedyna dżungla, z którą spotka się Kia XCeed to ta… miejska. 

Podsumowanie

Świetny wygląd, nie tylko za sprawą ciekawie narysowanej linii nadwozia, lecz także dodatków, takich jak na przykład 18-calowe felgi aluminiowe. Do tego bardzo dobry układ kierowniczy, fajny projekt kabiny i odpowiedni, jak na crossovery komfort podróżowania. Czyżby Kia tworząc XCeeda “dała” nam auto idealne do miasta? Coś w tym jest, bowiem naprawdę jest to jeden z niewielu samochodów, w których ciężko mi jest się do czegoś przyczepić. Również cenowo nie jest tak źle, bowiem cennik zaczyna się od 79000 zł. Testowane auto posiadało wyposażenie BusinessLine oraz zawierało kilka dodatków. Cena ostateczna? 116 tysięcy złotych. Z jednej strony sporo, z drugiej, wydaje mi się, że jeśli ktoś zdecyduje się na ten samochód, spędzi z nim kilka lat, ponieważ to naprawdę udany model.