Krux Vox – premierowy test obudowy. Kolejna zwykła konstrukcja?

Krux Vox – premierowy test obudowy. Kolejna zwykła konstrukcja?

Krux Vox to jedna z trzech nowych obudów, które właśnie dziś debiutują w ofercie tej marki. Mamy tutaj do czynienia z konstrukcją typowo budżetową — w końcu przy cenie wynoszącej 249 złotych trudno mówić o wyższym segmencie rynku. Nie oznacza to jednak automatycznie, że sprzęt musi być zły.

W tym teście sprawdzę sobie więc, jak Krux Vox wypada w praktyce — zarówno pod względem jakości wykonania, funkcjonalności, kultury pracy, jak i możliwości chłodzenia. Przyjrzę się również temu, czy producentowi udało się sensownie wykorzystać dostępny budżet i stworzyć konstrukcję realnie wartą uwagi.

To jednak dopiero początek nowości od Kruxa. W kolejnych dniach na łamach WhatNext pojawią się również testy dwóch następnych premierowych obudów producenta. Zapraszam do lektury.

Typ obudowyMiddle Tower typu mesh
Wymiary495 x 220 x 470 mm
Materiały użyte do budowystal, tworzywa sztuczne, szkło (3 mm)
Waga6.58 kg
Obsługiwane formaty płyt głównychATX
microATX
mini-ITX
Maksymalna długość karty graficznej430 mm
Maksymalna wysokość chłodzenia procesora165 mm
Maksymalna długość zasilacza200 mm (format ATX)
Miejsce na nośniki danychkoszyk w piwnicy zasilacza:
2 x 2.5 cala (SDD)
3.5 cala (HDD)
Sloty rozszerzeń7 (poziomo), montowane na stałe
Panele bocznelewy – szkło hartowane, 3 mm
prawy – stalowy, z częściową perforacją
Zainstalowane fabrycznie wentylatoryprzód: 3 x 120 mm
bok (tacka montażowa): –
góra: –
tył: 1 x 120 mm
Miejsca na wentylatoryłącznie 12 x 120 mm (lub 5 x 140 mm)

przód: 3 x 120 mm / 3 x 140 mm
góra: 3 x 120 mm / 2 x 140 mm
bok: 2 x 120 mm
piwnica zasilacza: 3 x 120 mm
tył: 1 x 120 mm
Miejsca na chłodnice AIO
(rozmiary chłodnic)
góra: 240 / 280 / 360 mm
przód: 240 / 360 mm
tacka montażowa: 240 mm
tył: 120 mm
Filtry przeciwkurzowegóra obudowy – filtr magnetyczny
dół – zwykły filtr wypustkowy
Złącza na panelu wejść / wyjść2 x USB-A (1 x 3.0, 1 x 2.0)
1 x USB-C 2.0
wyjście combo (słuchawkowe / mikrofonowe)
przycisk zasilania
przycisk reset (zamienny ze zmianą podświetlenia LED)
Kontroler (hub PWM)tak / do 8 wentylatorów naraz
Montaż zasilaczamiejsce w wydzielonej piwnicy
> 200 mm z koszykiem
> 250 mm bez koszyka na nośniki danych
Cena zakupu (sugerowana)249 złotych
(26.05.2026)
gwarancja: 2 lata

OPAKOWANIE / WYPOSAŻENIE / WYGLĄD ZEWNĘTRZNY

opakowanie / wyposażenie

Kosztująca budżetowe 249 złotych obudowa Krux Vox trafia do Nas w solidnym, dobrze zabezpieczonym kartonie, na którego powierzchni umieszczono czytelne grafiki oraz najważniejsze informacje dotyczące konstrukcji i jej funkcji. Opakowanie prezentuje się estetycznie, a zarazem praktycznie – od razu zdradza, z jakim typem obudowy mamy do czynienia.

Wewnątrz zastosowano dwa bale białego twardego styropianu, który skutecznie amortyzuje ewentualne wstrząsy i uderzenia podczas transportu. Sama obudowa owinięta jest dodatkowo w folię ochronną, zabezpieczającą przed zarysowaniami, co zwiększa pewność, że dotrze do odbiorcy w nienaruszonym stanie.

W zestawie montażowym, dostarczanym w małym woreczku, znajdziemy nader skromny zestaw montażowy niezbędny do instalacji podzespołów, oraz papierową instrukcję obsługi. Nic ponadto.

frontpanel

Krux Vox – premierowy test obudowy. Kolejna zwykła konstrukcja?

Obudowa mierzy 495 x 220 x 470 mm i waży dokładnie 6.58 kilograma, co już na starcie sugeruje konstrukcję o raczej przeciętnych gabarytach i niezbyt masywnej budowie. Producent wykorzystał tutaj typowe dla tego segmentu połączenie stalowej blachy, tworzywa sztucznego oraz panelu głównego ze szkła hartowanego. W praktyce całość przekłada się na poprawne, choć momentami wyraźnie budżetowe odczucia związane z jakością wykonania.

Front tworzy klasyczny, łatwo demontowalny panel meshowy (montowany na kołkach w zatrzaskach). Warto jednak zaznaczyć, że producent zastosował tutaj konstrukcję jednoczęściową. Oznacza to, że ramka oraz właściwy filtr (siatka) mesh stanowią jeden zintegrowany element, a nie dwa osobne moduły. Z jednej strony upraszcza to sam projekt obudowy, ale z drugiej trudno mówić tutaj o bardziej premium podejściu do wykonania.

Sama konstrukcja zachowuje wystarczającą sztywność do codziennego użytkowania, choć nie da się ukryć, że przy mocniejszym nacisku niektóre elementy — szczególnie wewnętrzny stelaż — potrafią zauważalnie pracować i delikatnie wyginać się pod dłonią. Nie sprawia to jeszcze wrażenia alarmująco słabej konstrukcji, ale jednocześnie jasno pokazuje, że producent szukał oszczędności w grubości zastosowanej blachy.

Krux Vox – premierowy test obudowy. Kolejna zwykła konstrukcja?

tył budowy

Tylny panel obudowy prezentuje się dość klasycznie pod względem projektu wentylacji. Producent zastosował trapezoidalną perforację jedynie w kluczowych miejscach — przede wszystkim nad tylnym wentylatorem oraz w okolicy slotów rozszerzeń. W praktyce przestrzeń odpowiedzialna za odprowadzanie gorącego powietrza nie należy do szczególnie rozbudowanych, ale mimo wszystko pozostaje w pełni wystarczająca dla obudowy z tej półki cenowej.

W centralnej części umieszczono siedem poziomych slotów rozszerzeń, które niestety wykonano w formie wyłamywanych zaślepek montowanych na stałe. Szczerze mówiąc, tego typu rozwiązania powinny już dawno zniknąć z rynku — szczególnie że nawet wiele podobnych cenowo (a nawet tańszych) konstrukcji od innych marek oferuje pełnoprawne śledzie przykręcane śrubkami.

Co gorsza, producent nie dorzucił do zestawu żadnych dodatkowych zaślepek wielokrotnego użytku, więc po usunięciu konkretnego śledzia użytkownik zostaje już z permanentnie otwartym slotem. Za to zdecydowanie minus.

Obudowa nie oferuje również możliwości pionowego montażu karty graficznej, ale akurat w tym segmencie cenowym trudno uznać to za poważniejszą wadę.

Tuż nad slotami rozszerzeń przewidziano miejsce dla pojedynczego wentylatora 120 mm. Fabrycznie zamontowano tam model Krux nazwany fabrycznie T0-3016 PWM, który odpowiada za wyciąganie nagrzanego powietrza z wnętrza obudowy. Te same wentylatory znajdziemy np. w modelu Krux Empero.

Cechą wspólną wszystkich zainstalowanych w obudowie wentylatorów T0-3016 PWM jest względnie cicha praca na najwyższych obrotach – 44 dB i mniej nawet.

Alternatywnie producent dopuszcza także montaż chłodnicy AIO 120 mm, choć obecnie tego typu zestawy chłodzenia cieczą spotyka się już stosunkowo rzadko. Wentylatora 140 mm niestety tu nie zamontujemy.

Na pochwałę zasługuje natomiast sam sposób przygotowania otworów montażowych wentylatora, choć uczciwie mówiąc powinno to być już standardem w praktycznie każdej współczesnej obudowie.

Zamiast klasycznych, sztywnych otworów producent zastosował podłużne szczeliny montażowe, które pozwalają regulować wysokość osadzenia wentylatora. Rozwiązanie to okazuje się przydatne chociażby podczas montażu chłodnic AIO, dopasowywania wentylatorów względem radiatorów płyty głównej czy zwyczajnie przy bardziej precyzyjnym ustawianiu całego układu chłodzenia.

panel górny

Górny panel obudowy został niemal w całości pokryty gęstą zasadniczo perforacją odpowiadającą za odprowadzanie ciepłego powietrza. Producent zabezpieczył tę sekcję klasycznym filtrem przeciw kurzowi, który trzyma się dzięki magnesom rozmieszczonym wzdłuż całej krawędzi.

W praktyce filtr dobrze przylega do konstrukcji, a jego demontaż zajmuje dosłownie chwilę, co wyraźnie ułatwia regularne czyszczenie. To nadal jedno z najbardziej praktycznych rozwiązań stosowanych w nowoczesnych obudowach komputerowych — wygodne, szybkie w obsłudze i zwyczajnie bezproblemowe podczas codziennego użytkowania.

Pod górnym panelem przewidziano miejsce dla rozbudowanego systemu chłodzenia. Obudowa konkretnie wspiera montaż:

  • albo trzech wentylatorów 120 mm (lub dwóch wentylatorów 140 mm)
  • albo chłodnic AIO w rozmiarach 120 / 240 / 280 / 360 mm

Na duży plus należy zaliczyć obecność wsparcia dla chłodnic 280 mm, ponieważ nadal nie jest to standard w wielu konkurencyjnych konstrukcjach z podobnego segmentu cenowego. Producent nie przewidział natomiast kompatybilności z chłodnicami 420 mm, choć trudno traktować to jako istotną wadę. Tego typu zestawy pozostają rozwiązaniem stosunkowo niszowym, w przypadku tańszych obudów komputerowych. A nawet sporo droższych.

W praktyce obsługa radiatorów 360 mm okaże się w pełni wystarczająca dla zdecydowanej większości użytkowników. Ograniczenia pojawiają się jednak przy samej ilości miejsca nad płytą główną. Producent pozostawił tutaj +- 56 mm przestrzeni pomiędzy stelażem montażowym a górną krawędzią laminatu. Z racji ogólnie małej przestrzeni między płytą a górnym panelem, wartości te mogą okazać się niewystarczające dla grubszych, bezkompromisowych zestawów chłodzenia cieczą.

Bardziej szczegółowy test kompatybilności z tego typu sprzętem opisuję w sekcji poświęconej wnętrzu konstrukcji. Patrząc jednak na suchą specyfikację i segment, w jakim pozycjonowany jest testowany model, trudno oczekiwać pełnej kompatybilności z najbardziej rozbudowanymi i najgrubszymi układami AIO dostępnymi na rynku.

panel wejść – wyjść

Panel I/O umieszczono przy przedniej części górnej krawędzi obudowy. Takie rozwiązanie ma swoje zalety, ale wygoda korzystania z portów będzie mocno uzależniona od miejsca ustawienia komputera. Jeśli obudowa znajdzie się po prawej stronie biurka, dostęp do złączy może okazać się mniej naturalny i zwyczajnie mało wygodny podczas codziennego użytkowania.

Sytuacja wygląda znacznie lepiej w momencie ustawienia komputera na podłodze lub niżej względem blatu. W takim scenariuszu porty pozostają łatwo dostępne, a korzystanie z nich jest po prostu bardziej intuicyjne.

Producent przygotował tutaj podstawowy, ale w praktyce całkowicie wystarczający zestaw złączy i przycisków, obejmujący:

  • dwa porty USB-A (jeden typu 3.0 – niebieski, jeden typu 2.0)
  • jeden port USB-C 2.0
  • pojedyncze złącze audio combo dla słuchawek i mikrofonu
  • przycisk Power
  • przycisk Reset

Sam przycisk zasilania, mimo niewielkich rozmiarów, wypada całkiem dobrze pod względem użytkowym. Oferuje wyraźnie wyczuwalny skok i przyjemny klik, dzięki czemu sprawia solidniejsze wrażenie, niż mogłoby się początkowo wydawać.

Przycisk Reset otrzymał natomiast dodatkową funkcję sterowania podświetleniem ARGB. Pozwala on szybko przełączać efekty świetlne oraz zmieniać kolorystykę wentylatorów bez konieczności korzystania z poziomu aplikacji czy oprogramowania płyty głównej.

panele boczne

Lewy bok obudowy wypełnia duży panel z lekko przydymionego szkła hartowanego o grubości 3 mm, który pozwala bez przeszkód wyeksponować zamontowane komponenty. Przyciemnienie nie jest przesadne, dzięki czemu wnętrze pozostaje dobrze widoczne, a całość prezentuje się nowocześnie i znacznie bardziej elegancko niż w przypadku całkowicie transparentnych tafli.

Producent zastosował tutaj beznarzędziowy system montażu oparty na zatrzaskach typu push-pin. W praktyce rozwiązanie sprawdza się bardzo dobrze — panel można zdjąć szybko i bez użycia siły, a dostęp do wnętrza komputera pozostaje wygodny nawet przy częstym demontażu.

Prawa strona konstrukcji została wykonana już w bardziej klasyczny sposób. Znajdziemy tutaj stalowy panel z częściowo perforowaną sekcją odpowiadającą za dopływ powietrza do bocznych wentylatorów. Szkoda jednak, że producent nie zdecydował się na dodanie dodatkowego filtra przeciwkurzowego typu mesh. Przy takiej konstrukcji byłby to bardzo mile widziany element wyposażenia.

Sam panel sprawia całkiem solidne wrażenie, choć jego sztywność nie jest idealna. Obrzeża wykonano z wyraźnie grubszej stali, natomiast centralna część pozostaje zauważalnie cieńsza, przez co konstrukcja potrafi mocniej pracować pod mocniejszym naciskiem dłoni.

Na plus należy zaliczyć również sposób montażu prawego panelu. Producent ponownie wykorzystał system zatrzaskowy, całkowicie rezygnując z klasycznych śrub montażowych. Dzięki temu zdejmowanie osłony przebiega szybko i wygodnie.

Oba panele korzystają dodatkowo z metalowych bolców oraz podłużnych zaczepów umieszczonych przy dolnej krawędzi konstrukcji. Rozwiązanie wyraźnie ułatwia poprawne osadzenie paneli podczas montażu, choć jednocześnie przy mniej ostrożnym obchodzeniu się z obudową może prowadzić do drobnych zarysowań lakieru w okolicach otworów montażowych.

Po wielokrotnym zdejmowaniu i ponownym zakładaniu paneli mogę jednak stwierdzić, że sam mechanizm zatrzaskowy działa pewnie i nie sprawia wrażenia przesadnie delikatnego. Elementy dobrze trzymają się konstrukcji, nie pojawiają się luzy ani niepokojące odgłosy, a ryzyko przypadkowego wypięcia podczas normalnego użytkowania pozostaje praktycznie zerowe.

spód obudowy

Obudowa została osadzona na czterech dużych plastikowych nóżkach wyposażonych od spodu w gumowe podkładki poprawiające stabilność oraz przyczepność do podłoża. W praktyce konstrukcja stoi bardzo pewnie i nie ma tendencji do przypadkowego przesuwania się podczas podłączania przewodów, wciskania przycisków na panelu I/O czy zwyczajnego użytkowania komputera.

Spód konstrukcji pod względem wentylacji prezentuje się natomiast dość skromnie. Producent ograniczył perforację praktycznie wyłącznie do strefy zasilacza, więc trudno mówić tutaj o szczególnie przewiewnym projekcie dolnej części obudowy. W miejscu montażu PSU przygotowano oczywiście odpowiednie wycięcie wentylacyjne zabezpieczone prostym filtrem przeciwkurzowym wsuwanym w prowadnice.

Sam filtr wykonano z elastycznej siatki, dzięki czemu jego wyjęcie nie sprawia większych problemów. Gorzej wygląda jednak kwestia ponownego montażu. W praktyce ponowne osadzenie filtra okazuje się zwyczajnie mało wygodne i momentami potrafi irytować bardziej, niż powinno.

Największym problemem pozostaje jednak sam sposób dostępu do filtra. Aby go wyjąć, konieczne jest przynajmniej częściowe przechylenie obudowy lub całkowite położenie jej na boku — inaczej demontaż jest praktycznie niemożliwy. Niezależnie więc od tego, czy komputer stoi na biurku, czy pod nim, szybkie wyczyszczenie filtra okazuje się niepotrzebnie utrudnione.

Szczerze mówiąc, producent mógł rozwiązać to znacznie lepiej. Nawet prosty filtr magnetyczny wysuwany od tyłu byłby rozwiązaniem wyraźnie wygodniejszym podczas codziennego użytkowania. A nie mówiąc już o filtrze w plastikowej ramce.

filtry przeciwkurzowe

Wyżej opisałem już dokładnie gdzie każdy filtr umieszczono, także nie ma sensu tutaj rozpisywać się o tym ponownie. Mogę jedynie dodać wady.

No więc za minus uznaję brak dodatkowego filtra w bocznym perforowanym panelu znajdującym się na wysokości wentylatorów. W praktyce oznacza to, że właśnie tamtędy (no oprócz przodu jeszcze) do wnętrza obudowy będzie przedostawać się spora ilość kurzu — szczególnie w konfiguracjach nastawionych na wysoki przepływ powietrza.

Szkoda, bo zastosowanie nawet prostego filtra mesh opartego na ramce magnetycznej nie powinno znacząco wpłynąć na koszt całej konstrukcji.

WNĘTRZE OBUDOWY

Krux Vox – premierowy test obudowy. Kolejna zwykła konstrukcja?
Obsługiwane formaty płyt głównychATX / microATX / mini-ITX
Maksymalna długość karty graficznej430 mm
Maksymalna wysokość chłodzenia CPU165 mm
Maksymalna długość zestawów AIO240 / 280 / 360 mm
Maksymalna długość zasilacza ATX200 mm
Miejsce na nośniki danych1 x 2.5 cala (SSD)
1 x 3.5 cala (HDD)

tacka montażowa / serwisowa

przód

Obudowa wspiera montaż płyt głównych w standardach ATX, micro-ATX oraz mini-ITX, więc pod względem kompatybilności mamy tu do czynienia z absolutnym standardem dla współczesnych konstrukcji tego typu. Niestety nie uświadczymy tutaj wsparcia dla płyt z odwróconymi złączami. Ale czy to źle? niekoniecznie, bowiem to przecież obudowa z gatunku tych tanich. Aczkolwiek z redakcyjnego obowiązku aczkolwiek muszę Wam o tym wspomnieć.

Ogólnie wnętrze prezentuje się poprawnie – tak, to jest właściwe określenie. Nie sprawia na szczęście wrażenia przesadnie uproszczonego, choć od początku widać, że producent musiał pilnować kosztów całej konstrukcji. Grubość zastosowanej blachy wynosi od 0.6 do 0.9 mm, co przy masie całej obudowy na poziomie sześciu i pół kilograma trudno uznać za zaskoczenie.

Nie jest to oczywiście poziom bardziej masywnych konstrukcji, ale jednocześnie trudno mówić tutaj o powodach do narzekania. W praktyce grubość blachy pozostaje całkiem rozsądną wartością dla obudowy z tego segmentu cenowego i przy normalnym użytkowaniu konstrukcja zachowuje wystarczającą sztywność.

Na plus, mimo wszystko, zasługuje również samo wykończenie wnętrza. Podczas montażu podzespołów nie natrafiłem na ostre krawędzie blachy ani źle obrobione elementy, które mogłyby łatwo poranić dłonie. To detal, ale nadal warto go docenić, szczególnie w tańszych obudowach, gdzie producenci czasami oszczędzają właśnie na jakości wykończenia.

Wnętrze obudowy od razu pokazuje, że konstrukcja została zaprojektowana z myślą o prostym montażu i możliwie sprawnym prowadzeniu okablowania. Po zdjęciu panelu bocznego ukazuje się przestronna komora z wyraźnie wydzieloną strefą na płytę główną oraz sekcją serwisową po prawej stronie. Całość sprawia wrażenie przemyślanej, a duża liczba otworów montażowych i przepustów sugeruje, że producent chciał ułatwić zarówno składanie zestawu, jak i późniejsze uporządkowanie przewodów.

Tacka montażowa płyty głównej ma sporo wycięć, które ułatwiają nie tylko montaż chłodzenia i samej płyty, ale też przeciąganie kabli oraz dostęp do punktów mocowania. W centralnej części widać również sporo wolnej przestrzeni, co pozytywnie wpływa na ergonomię pracy podczas składania komputera.

Od strony serwisowej również widać, że producent postawił na wygodny dostęp do okablowania. Prawa część obudowy jest wyraźnie odseparowana od głównej komory, a liczne otwory i pionowe prowadnice pozwalają na sprawne ukrycie przewodów za tacką.

Wszystkie te otwory zostały starannie wyprofilowane — ich krawędzie są odpowiednio zaoblone i pozbawione ostrych zakończeń, dzięki czemu podczas montażu praktycznie nie występuje ryzyko uszkodzenia przewodów czy przecięcia oplotów. To dobry znak pod kątem estetyki i późniejszego serwisowania, bo nadmiar kabli można schować bez większego kombinowania.

Wnętrze obudowy oferuje szeroką kompatybilność z podzespołami, umożliwiając montaż:

  • chłodzenia powietrznego procesora o wysokości do 165 mm
  • kart graficznych o długości do 430 mm
  • zasilacza o długości do 200 mm
  • chłodnic AIO 240 / 360 mm na froncie
  • chłodnic AIO 240 / 280 / 360 mm na górze
  • chłodnic AIO 240 mm na bocznym stelażu

Jak więc widać, mamy do czynienia z konstrukcją oferującą w pełni wystarczającą ilość miejsca nawet dla bardziej rozbudowanych konfiguracji komputerowych. Montaż klasycznych zestawów chłodzenia cieczą AIO, czyli standardowych chłodnic o grubości 27 mm wraz z wentylatorami, nie powoduje problemów z kompatybilnością względem pamięci RAM czy rozbudowanych radiatorów sekcji zasilania płyty głównej. Nieco gorzej wygląda natomiast sytuacja w przypadku wyjątkowo grubych zestawów chłodzenia cieczą pokroju Arctic Liquid Freezer II lub Liquid Freezer III.

Producent pozostawił +- 56 mm wolnej przestrzeni pomiędzy górną krawędzią płyty głównej a stelażem montażowym, co w praktyce okazuje się wartością jednak niewystarczającą. Sprawdziłem to na przykładzie własnego Arctic Liquid Freezer III Pro 360 — choćbym chciał, to zestaw po prostu się nie zmieścił. Jednakże nie traktowałbym jednak tego jako ogromnej wady, bo zdecydowana większość standardowych AiO dostępnych na rynku nadal korzysta z wyraźnie cieńszych radiatorów.

(patrz wyżej) wystarczyłoby dosłownie 6 mm więcej w miejscu nad płytą główną, a „grube” AIO typu Arctic Liquid Freezer II / III spokojnie by weszło.

Przechodząc dalej, z tyłu obudowy znajdziemy siedem zamontowanych na stałe (sic!) slotów rozszerzeń zabezpieczonych klasycznymi śrubkami. Obudowa według producenta nie umożliwia pionowego montażu karty graficznej, ale nie należy uznawać tego za minus w tym przedziale cenowym.

(patrz wyżej) wystarczyło poszerzyć ten otwór tak do okolicy 61 – 62 mm maksymalnie, a „grube” AIO typu Arctic Liquid Freezer II / III spokojnie weszło by na przód obudowy.

Skoro już jesteśmy przy temacie GPU, warto wspomnieć również o tym, że producent nie dorzuca ani nie montuje ogólnie żadnej podpórki pod kartę graficzną. Trochę szkoda, bo przy dzisiejszych, coraz cięższych konstrukcjach nawet prosty wspornik byłby bardzo mile widzianym dodatkiem.


tył tacki

Po zdjęciu prawego panelu roboczego od razu widać jeden z większych atutów tej konstrukcji. Producent zaoferował tu naprawdę sporą przestrzeń na prowadzenie wiązek zasilających i sygnałowych, co wyraźnie ułatwia utrzymanie porządku. Głębokość zaplecza pomiędzy tacką płyty głównej a boczną ścianką wynosi od 34 do 36 mm.

To kapitalna wartość, która spokojnie wystarczy nawet do aranżacji grubszych przewodów zasilacza czy rozbudowanych wiązek ARGB. W efekcie panel boczny domyka się bez jakichkolwiek problemów.

Niestety, w parze ze sporą ilością miejsca nie poszło równie dopracowane wykończenie detali ergonomicznych. Największym rozczarowaniem i mankamentem w kwestii aranżacji okablowania jest całkowity brak gumowych przepustów (grommetów) oraz rzepów. Wszystkie otwory prowadzące do głównej komory – zarówno te przy płycie głównej, jak i na piwnicy zasilacza – pozostają całkowicie „gołe”.

Przez to widoczne przewody mocniej rzucają się w oczy, co psuje estetykę skądinąd ładnego wnętrza. Szkoda, bo nawet dwie lub trzy gumowe osłony znacząco podniosłyby ogólny odbiór jakości wykonania.

Co gorsza, na zapleczu nie znajdziemy ani jednego fabrycznego paska na rzep. Zamiast wygodnych, wielorazowych organizerów musimy polegać wyłącznie na klasycznych plastikowych opaskach zaciskowych (trytytkach).

W praktyce oznacza to więcej pracy przy pierwszym składaniu komputera oraz mniejszą elastyczność podczas późniejszych modyfikacji sprzętu. I nie jest to wyłącznie kwestia niskiej ceny obudowy, ponieważ na rynku bez problemu znajdziemy konstrukcje w podobnym budżecie, które takie udogodnienia posiadają na wyposażeniu.

Samo przesunięcie i ukośne umieszczenie przepustów na kable obok płyty głównej ma jednak głęboki sens konstrukcyjny. Pozwala na głębsze osadzenie tacki wewnątrz głównej komory, co bezpośrednio przekłada się na wspomnianą, potężną przestrzeń na okablowanie z tyłu.

Odbywa się to co prawda kosztem maksymalnej wysokości wieżowych chłodzeń procesora, ale w zamian zyskujemy unikalną możliwość montażu dodatkowych wentylatorów lub chłodnicy z boku obudowy.

montaż nośników danych

Producent zadbał o podstawową elastyczność w kwestii montażu magazynu danych. We wnętrzu znajdziemy dedykowane miejsce w koszyku zarówno dla nośników 2.5 cala (w liczbie dwóch), jak i jednego klasycznego dysku 3.5 cala (HDD).

montaż zasilacza

Zasilacz o maksymalnej długości 200 mm (lub nawet do 250 mm bez koszyka na nośniki danych) montujemy w wydzielonej, w większości zabudowanej piwnicy. Komora ta została wyposażona w dwie długie gumowe podkładki tłumiące drgania. Dostępna tutaj przestrzeń nie należy do przesadnie dużych na tle rosnących rozmiarów nowoczesnych jednostek ATX 3.1, ale jest w pełni wystarczająca. Większość zbędnych przewodów bez problemu udało mi się ukryć obok zasilacza, bez konieczności nadmiernego upychania ich na siłę.

Sam proces montażu zasilacza pozostaje całkowicie standardowy. Producent pozostawił wystarczającą ilość miejsca roboczego, dzięki czemu instalacja jednostki oraz późniejszy dostęp serwisowy (co ważne przy zasilaczach modularnych) przebiega wygodnie.

Górna osłona zasilacza, w przeciwieństwie do bocznej ścianki, jest mocno perforowana, co poprawia przepływ powietrza, ale jednocześnie zauważalnie osłabia sztywność tego elementu – przy mocniejszym nacisku dłonią blacha wyraźnie pracuje.

Na spory plus zasługuje natomiast dedykowane wycięcie na kabel zasilający kartę graficzną, umiejscowione w osłonie tuż pod panelem szklanym. To bardzo przydatny i przemyślany detal, który pozwala estetycznie i najkrótszą drogą wyprowadzić przewód PCI-E bezpośrednio do GPU.

okablowanie

Niestety, podobnie jak miało to miejsce w przypadku wcześniej testowanych przeze mnie obudów Kruxa (takich jak Palum czy Exo), tu też zabrakło pełnej konsekwencji w kwestii estetyki przewodów. Kabel HD Audio nadal nie został w całości osłonięty czarną izolacją, przez co widoczny fragment kolorowych przewodów kłóci się z resztą ciemnych komponentów i obniża ogólne wrażenie dopracowania. Podobna uwaga dotyczy przewodu USB, który także pozostaje częściowo odsłonięty. Dla osób zwracających szczególną uwagę na estetykę cable managementu będzie to zauważalny mankament.

Producent zrehabilitował się jednak w innym aspekcie. Na plus zasługuje w pełni zintegrowana kostka front panelu (odpowiedzialna za podłączenie przewodów Power SW, Reset SW czy Power LED). To świetne rozwiązanie, które eliminuje uciążliwe wpinanie pojedynczych, miniaturowych pinów do płyty głównej i wyraźnie przyspiesza proces składania komputera.

ZAINSTALOWANE WENTYLATORY

Obudowa Krux Vox już na starcie oferuje bardzo solidne zaplecze chłodzące. Producent fabrycznie wyposaża konstrukcję w cztery wentylatoryT0-3016 PWM – trzy z nich umieszczono na przodzie, a jeden klasycznie na tylnym panelu. Cała skrzynka pozwala na montaż maksymalnie aż do 12 wentylatorów 120 mm (lub 5 w rozmiarze 140 mm), co na papierze daje ogromne pole do popisu dla entuzjastów niskich temperatur.

Nie są mi znane zastosowane łożyska w tych wentylatorach, więc tutaj nic więcej nie napiszę. Według specyfikacji oferują one nieco inny, realny, zakres pracy w zależności od umiejscowienia: przednie jednostki wtłaczające pracują w przedziale 500 – 1200 RPM, a tylny: 700 – 1600 RPM.

Śmigła nie wspierają trybu Zero RPM, dlatego nie da się ich całkowicie wyzerować.

Dokładne możliwości konfiguracji radiatorów oraz dodatkowych jednostek w obudowie prezentują się następująco:

  • panel przedni: miejsce na trzy wentylatory 120 mm lub trzy wentylatory 140 mm, a także chłodnice AIO w rozmiarach 120 / 240 / 360 mm
  • panel górny: miejsce na trzy wentylatory 120 mm lub dwa wentylatory 140 mm, oraz na chłodnice AIO o rozmiarach 120 / 240 / 280 oraz 360 mm
  • sekcja boczna (obok płyty głównej): pomieści dwa śmigła 120 mm lub chłodzenie AIO w rozmiarze 240 mm (i według producenta – także 360 mm)
  • piwnica zasilacza: przewidziano tu punkty montażowe dla trzech jednostek 120 mm, które kierują strumień powietrza bezpośrednio na kartę graficzną (montaż większych śmigieł 140 mm nie jest tutaj możliwy ze względu na szerokość piwnicy)
  • tył: standardowe, pojedyncze stanowisko na wentylator 120 mm (niestety mamy tu brak kompatybilności z wersją 140 mm)

zakres obrotów wentylatorów (według HWiNFO)

kontroler obrotów

Zintegrowany hub RGB pozwala na kompleksowe zarządzanie iluminacją zestawu na dwa sposoby. Kontroler oferuje łącznie osiem kanałów, z czego cztery są fabrycznie zajęte przez dołączone wentylatory. Pozostawia to cztery wolne złącza na opcjonalne paski LED czy podświetlenie chłodzenia AIO.

Fizyczną kontrolę nad efektami powierzono przedniemu panelowi I/O. Przewód od przycisku Reset jest już fabrycznie wpięty do huba, dzięki czemu klawisz ten przejmuje funkcję kontrolera LED. Za jego pomocą możemy wygodnie przełączać się między wieloma wbudowanymi kolorami podświetlenia.

Alternatywnie, hub można podpiąć bezpośrednio do 3-pinowego złącza 5V ARGB na płycie głównej, zyskując pełną synchronizację z oprogramowaniem producentów (takim jak MSI Mystic Light, ASUS Aura Sync czy Gigabyte RGB Fusion).

MONTAŻ / ARANŻACJA PODZESPOŁÓW W OBUDOWIE

Teoria i sucha specyfikacja w materiałach reklamowych producenta to jedno, ale prawdziwy sprawdzian następuje w momencie próby zamknięcia w obudowie kompletnego zestawu komputerowego. Jak w praktyce przebiega proces składania PC w modelu Krux Vox? Doświadczenie to doskonale obnaża budżetowy rodowód konstrukcji — choć miejsca nam nie zabraknie, to oszczędności księgowych czuć tutaj niemal na każdym kroku.

Instalacja standardowej płyty głównej formatu ATX przebiega poprawnie, ale to w zasadzie plan minimum, jakiego należy oczekiwać od obudowy tej wielkości. Na plus trzeba uczciwie zaliczyć zastosowanie zintegrowanej kostki front panelu (Power SW, Reset SW, Power LED). Zamiast uciążliwego wpinania pojedynczych, miniaturowych pinów, dostajemy jedno zbiorcze złącze, co faktycznie skraca czas montażu.

Niestety, estetyczny optymizm szybko znika przy podłączaniu kabli HD Audio oraz USB 2.0. Krux po raz kolejny poskąpił na pełnej, czarnej izolacji i zostawił końcówki z widocznymi, kolorowymi przewodami. Efekt? Tuż przy dolnej krawędzi płyty głównej straszą czerwone, żółte i niebieskie nitki, co wygląda po prostu tanio i niechlujnie w obudowie z dużym oknem z hartowanego szkła.

O ile montaż standardowego chłodzenia powietrznego czy klasycznego, smukłego AIO nie sprawi niespodzianek, o tyle zapewnienia producenta o bezproblemowej kompatybilności z radiatorami 360 mm na górze trzeba traktować z dużym dystansem.

Podczas próby instalacji zestawu Arctic Liquid Freezer III Pro 360 szybko odbiłem się od ściany. Margines przestrzeni między stelażem a górną krawędzią płyty wynosi około 56 mm. W przypadku bezkompromisowych, grubych chłodnic od Arctica to za mało – zestaw fizycznie zablokował się o radiatory sekcji zasilania płyty głównej i jego montaż w tym miejscu był niemożliwy. Jeśli planujecie zakup tej konkretnej obudowy i grubego AiO, jesteście skazani na montaż chłodnicy na przodzie, co z kolei ograniczy przestrzeń na kartę graficzną.

Montaż zasilacza przebiega standardowo, a jednostka spoczywa na gumowych podkładkach antywibracyjnych. Przestrzeń w tunelu zasilacza nie grzeszy wielkością, ale wystarczy na upchnięcie zbędnych kabli w przypadku modeli niemodularnych. Na osłonie piwnicy znajdziemy też wycięcie na kabel PCI-E do karty graficznej — to przydatny i logiczny detal, pozwalający wyprowadzić przewód możliwie najkrótszą drogą do karty graficznej.

Krux Vox – premierowy test obudowy. Kolejna zwykła konstrukcja?

I na tym dobre wieści się kończą, ponieważ sama osłona zasilacza jest wykonana z zasadniczo dość cienkiej blachy. Przy mocniejszym nacisku dłonią element ten wyraźnie pracuje i wygina się, przypominając o niskiej cenie produktu. Zawodzi także brak jakiejkolwiek, nawet najprostszej podpórki pod kartę graficzną w zestawie. Przy dzisiejszych gabarytach i wadze nowoczesnych układów GPU, oszczędzanie na kawałku plastiku to sporawy minusik.

Gdy przychodzi czas na spięcie wszystkich przewodów z tyłu, Krux Vox serwuje użytkownikowi festiwal skrajności. Pod kątem czystej przestrzeni roboczej jest dobrze – głębokość zaplecza wynosi od 34 do 36 mm, co wynika z głębszego osadzenia tacki w głównej komorze. Nawet grube, sztywne wiązki zasilające 24-pin mieszczą się tu bez konieczności siłowego ugniatania i dopychania prawego panelu.

Co z tego jednak, skoro producent dał nam przestrzeń, ale całkowicie odebrał narzędzia do jej ergonomicznego okiełznania? Całkowity brak gumowych przepustów (grommetów) oraz fabrycznych rzepów to duża wada. Przewody przechodzą przez „gołe” otwory w metalu, przez co patrząc na komputer z przodu, przez wielkie dziury widzimy cały bałagan na zapleczu.

Co gorsza, brak organizerów na rzepy skazuje użytkownika wyłącznie na klasyczne plastikowe opaski zaciskowe (trytytki). Każda późniejsza modyfikacja sprzętu, dołożenie dysku czy wymiana komponentu będzie wiązała się z uciążliwym rozcinaniem plastiku i układaniem wszystkiego od nowa.

Podsumowując. Składanie komputera w Krux Vox nie jest może drogą przez mękę, ale wymaga od użytkownika pójścia na spore kompromisy estetyczne i techniczne. Obudowa daje sporo surowej przestrzeni, ale odbiera wygodę przez cięcia kosztów na detalach — gumowych osłonach czy rzepach. To typowy reprezentant budżetowej półki cenowej: dostajesz dokładnie to, za co płacisz, a oszczędności producenta na etapie fabrycznym oznaczają po prostu więcej pracy i frustracji dla Ciebie podczas montażu.

podświetlenie RGB

PLATFORMA / METODYKA TESTOWA

ProcesorIntel Core i5-8600K @ 4.9 GHz 1.35v
Chłodzenie procesoraValkyrie Vind DL125
Pasta termoprzewodzącaCooler Master CryoFuze 7
Płyta głównaGigabyte Z370-HD3
Pamięć RAMGoodRAM DDR4 8 GB 2666MHz CL19
Nośnik danychSanDisk SSD X600 256 GB TLC SATA III M.2
Karta graficznaMSI GeForce GTX 1060 Gaming X 6G
ZasilaczDeepCool N850M
MonitorAOC U27B3CF
Obudowa
KlawiaturaMSI Strike 600
MyszkaRedragon M917 ST4R PRO
SystemWindows 11 Home 24H2

Dobór scenariuszy testowych / jak przeprowadzane są testy

Procesor Intel Core i5-8600K wykorzystany w platformie testowej został ustawiony po podkręceniu na stałe na taktowanie 4.9 GHz przy napięciu maksymalnym rzędu 1.35 V. W takiej konfiguracji jednostka generuje wyraźnie podwyższony pobór energii względem zegarów bazowych, co pozwoli uzyskać jeszcze bardziej wymagające warunki do testów obudów.

Uprzedzając. Tak, mogą znaleźć się głosy, że jest to już 'wiekowy’ procesor, ale taki akurat miałem „pod ręką”, a nie jakoś widzę potrzeby inwestowania w platformę testową dla obudów w coś znacznie mocniejszego, czytaj droższego, bowiem wszystkie tego typu wydatki robię we własnym zakresie finansowym. Nikt mi tego nie sponsoruje. No ok, ewentualnie wykorzystuje tylko jakieś sample potestowe co najwyżej, ale to tyle. Procesorów czy kart graficznych akurat nie dostaję na własność ;) Na tę chwilę przynajmniej.


Lećmy dalej. Oba wentylatory na chłodzeniu powietrznym procesora Valkyrie VIND DL125 zostały ustawione w programie Fan Control na stałe 60% prędkości obrotowej, co przekłada się na około 1464 RPM maksymalnie (według odczytu w UEFI).

Takie podejście pozwala (tak uważam) ograniczyć wpływ samego chłodzenia CPU na wyniki i skupić się przede wszystkim na wydajności wentylatorów obudowy oraz jej konstrukcji.

Testy temperatur procesora przeprowadziłem z wykorzystaniem programu OCCT (ustawienia pokazuję na screenie poniżej), który to zapewnia pełne, stałe obciążenie jednostki na poziomie 100%. Test trwał 10 minut.

Po tym czasie zanotowałem do wykresu tę najwyższą osiągniętą temperaturę wśród ogólnie wszystkich rdzeni procesora i5-8600K.

Corsair Frame 3200D RS ARGB Black - premierowy test obudowy
be quiet! Light Base 500 XL - test obudowy

Wentylatory zamontowane w obudowie pracowały w dwóch scenariuszach testowych (utworzonych w programie Fan Control), co pozwala ocenić ich wydajność w różnych warunkach:

  1. maksymalne obroty (100% RPM) – pełna wydajność chłodzenia obudowy
  2. stałe obroty ustawione na poziomie +- 1200 RPM (w zależności od wentylatorów jest to różny procent RPM) – ujednolicony punkt odniesienia, umożliwiający bezpośrednie porównanie wyników pomiędzy różnymi testowanymi obudowami

Tak przyjęta metodologia pozwala w sposób możliwie obiektywny ocenić możliwości wentylacji obudowy przy tej samej platformie testowej.


Wentylatory na karcie graficznej Radeon R9 270X 4 GB (w wersji Gigabyte Windforce 3X OC) pracowały w trybie automatycznym. Testy temperatur przeprowadzane były z wykorzystaniem benchmarku MSI Kombustor (rozdzielczość 1280 x 720).


Kolejnym etapem testów (notabene nowo dodanym testem, zastosowanym pierwszy raz w teście obudowy Corsair Frame 3200D RS ARGB) jest weryfikacja wydajności wentylatorów zastosowanych w obudowie. Ma ona na celu określenie prędkości strumienia powietrza wytwarzanego przez pojedynczy wentylator (m/s).

W tym scenariuszu jeden z wentylatorów zostaje zdemontowany (najprościej wyjąć jest ten tylny – jeśli istnieje) i umieszczony poza obudową, aby wyeliminować wpływ jej konstrukcji na wynik pomiaru. Następnie, z odległości 5 cm, wykonywany jest pomiar prędkości powietrza przy użyciu anemometru. Jeśli nie ma tylnego, testuję ten umieszczony na przodzie obudowy.


Testy głośności przeprowadzałem z wykorzystaniem decybelomierza Benetech GM1351 o zakresie pomiarowym 30–130 dB(A). Minimalny poziom hałasu w pomieszczeniu testowym wynosi nie mniej niż 39 dB(A), co stanowi tło akustyczne.

W praktyce oznacza to, że wartości na tym poziomie należy traktować jako granicę pomiarową – jeśli na wykresie pojawia się wynik 39 dB(A), wentylatory (szczególnie przy niskich obrotach) były w rzeczywistości praktycznie niesłyszalne.

Ze względu na reset bazy wyników i przejście na nową (choć „starą” konstrukcyjnie) platformę testową, wprowadziłem zmiany w metodologii pomiaru hałasu.

Obecnie test obejmuje trzy scenariusze pomiarowe, które pozwalają lepiej odwzorować rzeczywiste warunki użytkowania przy maksymalnym poziomie RPM i +- 1200 RPM:

  1. pomiar główny – głośność wentylatorów zamontowanych w obudowie mierzona jest z odległości 50 cm od środka lewego, szklanego panelu bocznego („na wprost szyby”) z poziomu podłogi. Czasy pomiaru trwają minimum 60 sekund lub do momentu ustabilizowania się wyniku
  2. pomiar górny – pomiar wykonywany z tej samej odległości (50 cm), jednak nad obudową, bezpośrednio nad panelem górnym
  3. pomiar pod kątem – również z odległości 50 cm (na wysokości podłogi), przy ustawieniu miernika skośnie, pomiędzy frontem a lewym panelem bocznym, co pozwala uchwycić emisję dźwięku w bardziej „realnym” kierunku względem użytkownika (np. siedzącego przy komputerze przy biurku gdzie obudowa stoi na dywanie – wtedy słyszymy ją od góry po skosie właśnie)

Na czas pomiarów prędkość obrotowa chłodzenia procesora oraz karty graficznej zostaje zredukowana do 10% RPM w aplikacji FanControl, tak aby ograniczyć ich wpływ na końcowy wynik i skupić się wyłącznie na pracy wentylatorów obudowy.

TESTY PRAKTYCZNE – WYNIKI TEMPERATUR

Po zmianie procedur testowych od teraz na wykresach prezentowane są maksymalne wartości temperatur C. osiągnięte podczas testów a nie ich Delta.

temperatury procesora (OCCT)

temperatury karty graficznej (MSI Kombustor)

auto

GPU: stałe 60% RPM, wentylatory w obudowie: max RPM

temperatura dysku M.2 (AS-SSD benchmark)

WYDAJNOŚĆ ZAINSTALOWANYCH WENTYLATORÓW (M/S)

TESTY GŁOŚNOŚCI WENTYLATORÓW

PODSUMOWANIE

Krux Vox to obudowa, która od samego początku jasno pokazuje, do jakiego segmentu została stworzona – mówimy tu bowiem o kwocie rzędu 249 złotych. Nie próbuje więc nawet udawać konstrukcji średniopółkowej nawet, nie oferuje przesadnie rozbudowanych dodatków ani „luksusowego” wykończenia, ale jednocześnie zapewni dla sporej rzeszy ludzi dokładnie to, czego większość może oczekiwać od współczesnej skrzynki w rozsądnym budżecie.

Producent postawił tutaj przede wszystkim na przewiewność, sporą kompatybilność z chłodzeniem oraz nowoczesny wygląd oparty o szkło hartowane i mocno wentylowany front. I trzeba uczciwie przyznać — pod wieloma względami konstrukcja rzeczywiście broni się całkiem dobrze.

Na plus bez wątpienia zasługuje bardzo dobra kompatybilność z chłodzeniem. Możliwość montażu chłodnic 360 mm na górze i przodzie obudowy, wsparcie dla radiatorów 280 mm na górze czy miejsce na naprawdę dużą liczbę wentylatorów (do 12 typu 120 mm) sprawiają, że nawet te wydajniejsze konfiguracje gamingowe nie powinny mieć tutaj problemów z nadmiernie wysokimi temperaturami. Fabryczny zestaw czterech wentylatorów ARGB również należy zaliczyć na korzyść, szczególnie że producent nie oszczędził całkowicie na kulturze pracy i podstawowej funkcjonalności ARGB.

Co istotne, sama kultura pracy wypada po prostu dobrze. Podczas pomiarów wykonywanych nad obudową, pod kątem z odległości 50 cm oraz bezpośrednio na wprost panelu szklanego z tej samej odległości, cała konstrukcja generowała od 43 do 44 dB. W praktyce oznacza to, że Krux Vox nie należy do przesadnie głośnych obudów, nawet pod większym obciążeniem. Fabryczne wentylatory nie wyróżniają się może absolutnie topową kulturą pracy, ale też nie generują nieprzyjemnego hałasu czy irytujących tonów. Jak na tę półkę cenową — jest po prostu solidnie.

Równie dobrze wypada sama wydajność chłodzenia GPU. Karta graficzna pracująca na automatycznych obrotach wentylatorów osiągała 61 stopni Celsjusza, co, na tę chwilę, przekłada się na jeden z lepszych wyników w całym zestawieniu testowanych przeze mnie obudów. Widać więc wyraźnie, że mocno wentylowany front oraz możliwość rozbudowy układu wentylacji realnie przekładają się na sprawne odprowadzanie ciepła z okolic karty graficznej.

Mniej imponująco, ale nie tragicznie, wygląda natomiast sytuacja procesora. Maksymalnie 76 stopni nie jest absolutnie wartością niebezpieczną ani szczególnie alarmującą (lider wykresów na tę chwilę bowiem jest chłodniejszy o „całe” 2-3 stopnie, zatem nie mówimy tu o jakiś rażących odstępstwach), więc tak po prawdzie trudno mówić tutaj o jakiejś wybitnie słabej wydajności chłodzenia sekcji procesora. Po prostu w praktyce bardziej widać, że konstrukcja wyraźnie bardziej sprzyja schładzaniu GPU niż budowaniu bardzo wydajnego obiegu powietrza wokół chłodzenia procesora.

Całkiem dobrze wypada także ergonomia codziennego użytkowania. Magnetyczny filtr na topie, całkowicie beznarzędziowe oba panele boczne, spora ilość miejsca na okablowanie czy wygodny dostęp do wnętrza realnie poprawiają komfort składania i późniejszego serwisowania komputera. Na pochwałę zasługuje również obecność portu USB-C (choć niestety typu 2.0) oraz zintegrowanego huba ARGB (do 8 wentylatorów maksymalnie) umożliwiającego sterowanie podświetleniem bez potrzeby instalowania dodatkowego oprogramowania. Niestety, równolegle bardzo wyraźnie widać miejsca, w których producent szukał oszczędności.

Najbardziej rzuca się w oczy jakość części elementów konstrukcyjnych. Sama obudowa nie jest dramatycznie źle wykonana, ale dość cienka blacha, pracujące elementy wnętrza czy stosunkowo przeciętna sztywność całej konstrukcji przypominają praktycznie na każdym kroku, że mamy do czynienia z modelem stricte budżetowym. Do tego dochodzi brak gumowych przepustów, brak rzepów do organizacji okablowania, uproszczony filtr przeciw kurzowi pod zasilaczem czy miejscami dość przeciętne dopracowanie detali. Po prostu Widać, że projektanci musieli dokonać kilku wyborów konstrukcyjnych, żeby w tej cenie upchnąć funkcje typu hub ARGB czy USB-C.

Nie najlepiej wypada również kwestia filtracji powietrza. O ile górny filtr magnetyczny jest wygodny i praktyczny, tak brak dodatkowego zabezpieczenia bocznej perforacji (mimo wszystko) oraz bardzo mało wygodny (wkładany w wypustki) filtr pod zasilaczem będą mogły w przyszłości zwyczajnie irytować podczas codziennego użytkowania.

Szkoda również permanentnie wyłamywanych śledzi PCIe, które w 2026 roku wyglądają już po prostu archaicznie — szczególnie że konkurencja coraz częściej oferuje pełne zaślepki przykręcane nawet w podobnym budżecie. Albo po prostu dodaje je do zestawu jako element zastępczy.

Warto też pamiętać, że mimo teoretycznie bardzo dobrej kompatybilności z chłodzeniem cieczą, obudowa nie radzi sobie najlepiej z najgrubszymi zestawami AIO pokroju Arctic Liquid Freezer III. Standardowe chłodnice mieszczą się bez problemu, ale bardziej rozbudowane konstrukcje mogą już kolidować z płytą główną lub radiatorami VRM. Jednakże nie jest to dyskwalifikująca wada. Po prostu wspominam o tym z redakcyjnego obowiązku jeśli komuś taki pomysł wpadł by czasem do głowy.

Podsumowując. Finalnie Krux Vox okazuje się po prostu nic więcej jak poprawną, w miarę nowoczesną oraz sensownie wycenioną obudową dla osób, które szukają przede wszystkim przewiewnej konstrukcji z dużą ilością miejsca na chłodzenie i efektownym wyglądem. Nie jest to jednak model wolny od kompromisów i momentami bardzo mocno widać, gdzie producent próbował ograniczać koszty. Widać jasno, że projektanci skupili się na funkcjonalności i wykorzystaniu przestrzeni, co przy tej cenie wymusiło narzucenie pewnych rygorów projektowych.

Jeżeli priorytetem pozostaje funkcjonalność, dobra wentylacja, bardzo sensowne temperatury GPU oraz przyjemna kultura pracy przy rozsądnej cenie — Krux Vox spełni swoje zadanie bez większego problemu. Jeśli jednak ktoś oczekuje lepszego wykonania, bardziej dopracowanych detali, bardziej rozbudowanej filtracji przeciw kurzowi, musi liczyć się z tym, że budżetowy rodowód tej konstrukcji pozostaje widoczny praktycznie na każdym kroku.

plusy

  • atrakcyjny wygląd konstrukcji
  • przewiewny front panel
  • beznarzędziowy montaż paneli bocznych
  • dobra kultura pracy fabrycznych wentylatorów
  • bardzo dobre temperatury karty graficznej
  • cztery wentylatory PWM ARGB w zestawie
  • wysoka kompatybilność z chłodnicami AIO
  • obsługa radiatorów 280 mm na górze obudowy
  • możliwość montażu dużej liczby wentylatorów (do 12 typu 120 mm)
  • sporo miejsca na aranżację okablowania
  • port USB typu C na panelu I/O
  • zintegrowany kontroler ARGB (do 8 wentylatorów)
  • magnetyczny filtr przeciwkurzowy na topie
  • dobrze wyprofilowane otwory do prowadzenia przewodów
  • brak ostrych krawędzi we wnętrzu
  • gumowe podkładki w piwnicy pod montaż zasilacza

minusy

  • przeciętna sztywność konstrukcji
  • brak gumowych przepustów na okablowanie
  • brak fabrycznych rzepów do organizacji przewodów
  • brak filtra przeciwkurzowego przy bocznej perforacji
  • na upartego – brak osobnego filtra na meshowym fronpanelu
  • mało wygodny demontaż dolnego filtra pod zasilaczem
  • wyłamywane śledzie PCIe
  • brak podpórki pod GPU na wyposażeniu
  • ograniczone miejsce montażowe dla dysków 2.5′ i 3.5 cala
  • brak dodatkowych śledzi wielokrotnego użytku w zestawie
  • ograniczona kompatybilność z grubymi zestawami AIO
  • brak wsparcia dla wentylatora 140 mm z tyłu i na boku obudowy
  • oszczędności w jakości wykończenia
  • częściowo odsłonięte przewody HD Audio i USB 2.0
  • brak wsparcia dla formatu płyt z odwróconymi złączami (w podobnej cenie są bowiem na rynku obudowy które już to wspierają)
Krux Vox – premierowy test obudowy. Kolejna zwykła konstrukcja?