WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Publicystyka

Kupujecie telefony dla innych, a nie dla siebie? Bierzcie modele gamingowe!

Chociaż z technologią jestem za pan brat, to nie rozumiem zwłaszcza jednego – częstej wymiany swoich prywatnych smartfonów z prozaicznej pobudki. O tym (i nie tylko) dziś właśnie.

Z marszu rozwijam główną myśl z tytułu. Nie obchodzą mnie smartfony. Traktuje je, jako narzędzie i czasem zdarza mi się nawet zostawić je w domu, kiedy nie wychodzę na pół dnia. Od razu zaznaczam – jestem też młody, a idąc małżeńskimi określeniami, tego roku w swoim życiu zaliczę swoiste „porcelanowe gody” stąpania po tym świecie. 

Obracam się tym samym wśród młodych dorosłych, dla których smartfony są zdecydowanie ważne. Śmiało mogę określić, że nawet bardzo i to na tyle, że zakup nowego modelu równa się z kilkudniowym chwaleniem się tym, jaki jest świetny. Kiedy jednak zadaje z czystej ciekawości pytanie, co jest w nim lepsze w porównaniu do poprzedniego, odpowiedź nigdy mnie nie satysfakcjonuje. 

smartfony, gamingowe smartfony, kupno smartfona, wymiany telefonów

Zwłaszcza pod kątem tego, żeby uzasadnić zakup i nie – wcale nie zaglądam do kieszeni innych. Po prostu lubię rozumieć decyzje innych i przerzucać je przez własny „filtr” i światopogląd, a że z kupowaniem jestem dosyć powściągliwy, traktuje to jako świetną zabawę. Muszę przy tym przyznać, że lubię te momenty, bo właśnie wtedy zawsze okazuje się, że w większości ludzie kupują smartfon nie dlatego, że warto, ale dlatego, że „wypada”. 

Widzę to zwłaszcza wtedy, kiedy na kilkanaście dni zaczynam korzystać z innego smartfona w testowej procedurze. Zwykle gros grona (poplątajcie sobie język!) moich znajomych zaczyna porównywać swoje modele do mojego, często wspominając, że „XXX jest lepsze”. Ja patrzę sobie z boku i myślę w głębi duszy, że albo obracam się wśród tajnych agentów marketingowych poszczególnych producentów, albo ktoś tutaj za poważnie traktuje rzecz, narzędzie, które ma służyć nam, a nie my jemu. 

Jak jest z Wami i Waszym otoczeniem, odpowiedzcie sobie w głębi duszy, bo rozpisałem się na ten temat tylko po to, aby teza z tytuły miała jeszcze potężniejszy wydźwięk. Serio – jeśli rozglądacie się za smartfonem, który przyciągnie do Was uwagę innych, zdecydujcie się na gamingowy model. Taki, jak np. Xiaomi Black Shark 2.

Sam korzystam z niego przez kilka ostatnich tygodni i to tylko dlatego, że wpadł w moje dłonie z redakcyjnych zasobów. Nie powiem, jest lepszy od znacznie tańszych modeli, a przejście z takiej wielkości, specyfikacji i ekranu AMOLED na coś słabszego da się zauważyć, ale to kwestia kilku godzin zabawy. 

Tak czy inaczej, odpowiedzcie sobie na pytanie, jak często widzieliście gamingowy smartfon w rękach innych. Jeśli rzadko, a może nawet w ogóle, to gwarantuje Wam, że coś pokroju Black Shark 2 przyciąga uwagę i to cholernie. Nie tylko niestandardowym wyglądem i ciężarem, ale przede wszystkim dodatkami pokroju podświetlanego kolorami tęczy loga na pleckach, czy trybowi Shark Space, którego aktywujemy przełącznikiem z boku obudowy. 

Nowszy smartfon = lepszy, ale czy warty wymiany?

Tradycyjnie z tą myślą zacznę od swojej historii i obserwacji, czy to bezpośrednich, czy pośrednich. Jestem testerem. Zdarza mi się recenzować smartfony z różnych półek cenowych, więc wiem, co otrzymujemy za daną cenę i jestem w stanie to docenić. Lepsza łączność, wykonanie, design, wyświetlacz, wydajność, dokładniejszy zestaw aparatów i wreszcie czas pracy na baterii – to coś, co po prostu muszę zauważać, aby poprawnie ocenić konkretny model smartfona. 

Co z tego, że w znakomitej większości przypadków i tak nigdy nie uda mi się wykorzystać go w pełni. I tak, nie jestem „wszystkimi”, ale za specjalnie wyjątkowego się nie uważam, więc i wśród Was są zapewne osoby, które do tych kwestii mają podobne podejście. 

Zresztą, spójrzcie tylko na smartfona powyżej. Jakiś Huawei, staroć, jakich mało, ale mimo upływu lat i niskiej półki jego bateria jest w stanie wytrzymać mi dwa, trzy dni i wcale nie jest aż tak zły pod kątem działania. Byłby tym samym moim modelem codziennym (wymagający na szczęście nie jestem), gdyby nie firmowy Black Shark 2. 

Lubimy narzekać na wielkie korporacje i producentów, że nie starają się zmieniać rynku i swoich produktów, jak dawniej, a i tak co roku wydają nowe modele z marginalnymi poprawkami. Jednak dlaczego wydają? 

nagrody za błędy apple

Odpowiedź jest prosta – bo i tak znajdą odpowiednio duże grono klientów, aby im się to opłaciło. Potrzebujemy rewolucji w świecie smartfonów! Nowego rodzaju baterii, innowacji na miarę pierwszego iPhone, a nie coraz to fikuśniejszych wykończeń i pokaźniejszych zestawów aparatów. 

Oczywiście nie przyjmuję tutaj roli jakiegoś Mesjasza, który mówi Wam, jak macie żyć. W tym artykule chciałem tylko uświadomić Was, że czasem „nowy”, choć „lepszy” niekoniecznie oznacza, że jest warty swojej ceny. Wszystko sprowadza się do tego, czy ulepszenia potrzebujecie, czy po prostu go chcecie. 

W przypadku tego drugiego zawsze warto zadać sobie pytanie, czy jest ono warte określonej ceny. Jeśli z kolei chcecie po prostu smartfonem się chwalić albo wyróżnić z tłumu, to uwierzcie mi na słowo – bierzcie coś gamingowego. Początkowe wrażenie kiczu minie szybko.