Lamborghini od początku swojej przygody na rynku tak uwielbiło sobie wolnossące silniki, ale od 1963 roku spod dłoni inżynierów tej włoskiej firmy wyszły dopiero cztery jednostki V12. Dziś rzucimy pobieżnie okiem na wszystkie, ale zatrzymamy się na silniku Lamborghini tak dużym, że nigdy nie trafił do samochodu drogowego. 

Pierwszą V12-tką Lamborghini była jednocześnie ta najpopularniejsza, zaprojektowana przez Giotto Bizzarriniego. Ten obrał w tym projekcie jeden cel – ta V12 musiała być mocniejsza od V12, jaką oferowała konkurencja. Finalnie 3,5-litrowa V12 była nie tylko wydajniejsza, ale też bardziej zaawansowana od propozycji Ferrari, operując nie na pojedynczym wałku rozrządu, a poczwórnym.

Przez następne dziesięciolecia ta V12 wzrosła z 3,5 do 3,9, a następnie 4,8-litrów (kolejno wersje 5.2, 5.7, 6.0 i 6.5). Swoją przygodę zakończyła jednak w 2009 roku, oferując pojemność 6,498 litrów w modelu LP 670-4 SuperVeloce. Pierwszą V12 zastąpiła nowa generacja stworzona specjalnie dla Lamborghini Aventador.

Powoli przechodzimy więc do tego najciekawszego, choć niespotykanego silnika z 12 cylindrami. Wcześniej jednak wspomnijmy o najdroższej V12 Lamborghini, która została zamówiona przez Chryslera z myślą o debiucie w Formule 1. Ta 3,5-litrowa jednostka (LE3512) została zaprojektowana przez byłego inżyniera Ferrari, Mauro Forghieri. Model zadebiutował w 1989 roku, a ostatnio został użyty do testów McLarena w 1993 roku.

Największa V12 od Lamborghini powstała w momencie, kiedy firma chciała spróbować swoich sił na rynku morskim. Wtedy to oddział Motori Marini Lamborghini wyprodukował dwa duże silniki oparte na pierwszej V12 Bizzarrini. Korzystający z gaźnika model L900 był luksusowym silnikiem do łodzi o mocy około 770 koni mechanicznych, ale to L802 był bohaterem tego wpisu, czyli ośmiolitrowym silnikiem przeznaczonym do samochodów wyścigowych o mocy „surowych” 900 koni mechanicznych. Finalnie jednak nie trafił do samochodów drogowych, ważąc całe 450 kilogramów.

Czytaj też: Posłuchaj tych V12 pod maskami Ferrari Monza SP1 i SP2

Źródło: Road and track

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!