Reklama

Marnujemy metan na potęgę. Naukowcy głowią się jak go lepiej wykorzystać

platforma wiertnicza

Wydobycie ropy i gazu odpowiada za 40% emisji metanu do atmosfery. To nieuchronny efekt uboczny procesu wydobycia tzw. czarnego złota. Do tej pory branża nie znalazła opłacalnego systemu na wychwytywanie metanu i przetwarzanie go w cenne paliwo. Być może za sprawą nowej substancji wiążącej uda się ograniczyć skalę tego zjawiska.

Metan w porównaniu do dwutlenku węgla ma blisko 90-krotnie większy potencjał ocieplania ziemskiego klimatu. Ulatniający się w procesie wydobycia ropy nie jest jednak w pełni wychwytywany – spala się go na miejscu w procesie tzw. flaringu. Każdego roku na całym świecie spala się w ten sposób około 150 miliardów m3 gazu ziemnego

Uniwersytet Nowej Południowej Walii prowadzi obecnie prace nad wydajniejszą i tańszą metodą transformacji katalitycznej. Używając modelowania komputerowego wskazali na osm, pierwiastek chemiczny z grupy żelazowców, jako potencjalny składnik wiążący. Osm ma najwyższą gęstość spośród wszystkich znanych pierwiastków chemicznych.

Zauważono, że teoretycznie obojętny metan wchodzi z nim w stabilną interakcję, a okres połowicznego rozpadu takiej kombinacji wynosi 13 godzin. Stabilność połączenia i jego czas życia daje naukowcom możliwość dogłębnej analizy formowania, struktury i reaktywności. To z kolei szansa na wypracowanie metody wykorzystania pozyskanego metanu.

Osm to jeden z najrzadszych pierwiastków występujących na Ziemi. Konieczne będzie więc znalezienie czegoś o większym potencjale do skalowania

Jednym ze sposobów konwersji metanu na płynne paliwo jest wykorzystanie katalizatora bazującego na pierwiastkach metali przejściowych. Nie ulega wątpliwości, że przechowywanie paliw w stanie ciekłym zamiast lotnego jest nie tylko wygodniejsze, ale również bezpieczniejsze i mniej kosztowne energetycznie.

Czytaj też: Możemy “zatrudnić” bakterie do produkcji paliwa o rekordowej wręcz gęstości energetycznej

Pozostaje pytanie: czy to w ogóle ma sens? Paliwa węglowodorowe nadal pozostają daleko od przyjaznych środowisku. Skoro sam sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres określa światowy system energetyczny jako zepsuty, wiele to mówi o nakładzie pracy jaka wciąż jeszcze przed nami.