Reklama
aplikuj.pl

Marvo Niro 50 Wireless black – test myszki

Marvo Niro 50 Wireless black - test myszki

Rynek bezprzewodowych myszy w segmencie budżetowym rozwija się dziś wyjątkowo dynamicznie. Producenci coraz częściej starają się łączyć kilka trybów łączności, sensowną ergonomię oraz sensowny sensor w konstrukcjach, które nie kosztują fortuny i nie są kierowane wyłącznie do graczy esportowych. Właśnie w ten segment celuje Marvo Niro 50 – mysz uniwersalna, mająca sprawdzić się zarówno w codziennej pracy, jak i podczas okazjonalnego grania.

Na pierwszy rzut oka Niro 50 nie próbuje udawać agresywnej, typowo gamingowej konstrukcji. Zamiast tego producent postawił na klasyczny kształt, stonowaną stylistykę oraz zestaw rozwiązań, które w praktyce mają poprawić komfort użytkowania: trzy tryby łączności (przewodowy, 2.4 GHz i Bluetooth), sprawdzony sensor PixArt PAW3311 oraz wbudowany akumulator ładowany przez USB-C. Brzmi rozsądnie, ale jak te założenia wypadają w realnym użytkowaniu?

W niniejszym teście sprawdzę, jak Marvo Niro 50 radzi sobie w codziennej pracy i grach, jak prezentuje się jakość wykonania, ergonomia oraz stabilność połączeń bezprzewodowych, a także czy zastosowany sensor i oprogramowanie faktycznie spełniają oczekiwania w tej klasie cenowej. Zapraszam.

Marvo Niro 50 Wireless

Łączność2.4GHz
Bluetooth
Przewodowy USB
SensorOptyczny Pixart PAW 3311
200 – 8000 DPI
Rozdzielczość12.000 DPI
Typ przełączników (L&R)Huano Blue Shell Blue Dot
> 50 milionów kliknięć
Liczba przycisków7 (programowalne)
Częstotliwość odpytywaniado 1000 Hz (2.4 GHz i USB)
125 Hz (Bluetooth)
Zasilanieakumulator 500 mAh
Czas pracy na baterii> 140 godzin
Profilpraworęczny
Podświetlenie
Dołączone akcesoriaprzewód USB-A – USB-C w oplocie
adapter USB 2.4 GHz
instrukcja obsługi
Kolorczarny, matowy
Przewód1.6 m (USB-C → USB-A)
Wymiary120 x 60 x 39 mm
Waga63 gramy
Cena+- 70 / 80 złotych
Gwarancja24 miesiące

OPAKOWANIE / WYPOSAŻENIE

Myszka Marvo Niro 50 trafia do nas w stosunkowo niewielkim, lekkim opakowaniu kartonowym, które już na pierwszy rzut oka jasno komunikuje przynależność sprzętu do segmentu budżetowego. Nie oznacza to jednak braku estetyki czy chaosu wizualnego. Wręcz przeciwnie – pudełko utrzymano w spójnym, charakterystycznym dla marki Marvo stylu graficznym, łączącym czerń z intensywnymi akcentami kolorystycznymi (czerwień lub żółć, zależnie od wersji).

Na froncie opakowania umieszczono grafikę samej myszki, a także podstawowe informacje marketingowe, w tym deklarowaną rozdzielczość sensora DPI. Boczne ścianki zawierają hasła reklamowe w rodzaju „Born for Gaming”, natomiast tył pudełka został wypełniony konkretnymi danymi technicznymi, opisem funkcji oraz wyszczególnieniem zawartości zestawu.

Pod tym względem opakowanie spełnia swoje zadanie – klient, biorąc je do ręki na sklepowej półce, otrzymuje komplet kluczowych informacji bez konieczności sięgania po telefon.

Jeśli chodzi o samą ochronę zawartości, należy jednak zaznaczyć, że nie jest to opakowanie szczególnie odporne mechanicznie. Karton jest stosunkowo cienki i ma za zadanie przede wszystkim zabezpieczyć mysz przed podstawowymi uszkodzeniami transportowymi. Wewnątrz znajdziemy kartonowe wypełnienie oraz piankowy woreczek, w którym umieszczono samą mysz. Całość spełnia absolutne minimum bezpieczeństwa, ale trudno mówić tu o solidnym, pancernym pakowaniu.

Zawartość zestawu prezentuje się dość skromnie:

  • mysz Marvo Niro 50
  • przewód USB-A – USB-C w oplocie
  • adapter USB 2.4 GHz
  • instrukcja obsługi
  • (w niektórych wersjach) niewielka naklejka z logo serii Scorpion

Nie znajdziemy tu zapasowych ślizgaczy, gripów czy innych dodatków poprawiających ergonomię. Jest to pewne rozczarowanie, jednak należy jasno podkreślić kontekst cenowy – Marvo Niro 50 kosztuje poniżej 90 złotych. W tej klasie trudno oczekiwać bogatego wyposażenia, a zestaw ograniczony do absolutnych podstaw nie jest niczym zaskakującym.

WYGLĄD / JAKOŚĆ WYKONANIA

Po wyjęciu myszki z opakowania pierwsze wrażenie jest zdecydowanie pozytywne. Marvo Niro 50 sprawia wrażenie konstrukcji znacznie solidniejszej, niż sugerowałaby jej cena. Obudowa wykonana została z matowego tworzywa sztucznego, które nie ugina się pod naciskiem, nie wydaje niepożądanych dźwięków i jest bardzo dobrze spasowane. Nie występują tu luzy, trzaski ani efekt pustego plastiku, typowe dla najtańszych gryzoni.

Pod względem stylistycznym producent postawił na połączenie klasycznej, dość uniwersalnej bryły z kontrastującymi akcentami kolorystycznymi. Wersja czarna przełamana została żółtymi elementami (m.in. przycisk DPI oraz przyciski boczne), natomiast wariant biały zestawiono z czarnymi dodatkami. Zabieg ten nadaje myszce charakteru, nie popadając przy tym w przesadną agresję wizualną.

Na obudowie nie znajdziemy intensywnego podświetlenia RGB – iluminacja ogranicza się do subtelnego elementu informującego o poziomie DPI. Dla jednych będzie to wada, dla innych zaleta. W praktyce Niro 50 prezentuje się schludnie i estetycznie zarówno na stanowisku gamingowym, jak i biurowym.

Jakość wykonania całości należy ocenić bardzo wysoko, zwłaszcza biorąc pod uwagę segment cenowy. Marvo wyraźnie nie szukało oszczędności na spasowaniu elementów i ogólnej solidności konstrukcji.

przyciski (główne i boczne)

Po wyjęciu myszki z opakowania pierwsze wrażenie jest zdecydowanie pozytywne. Marvo Niro 50 sprawia wrażenie konstrukcji znacznie solidniejszej, niż sugerowałaby jej cena. Obudowa wykonana została z matowego tworzywa sztucznego, które nie ugina się pod naciskiem, nie wydaje niepożądanych dźwięków i jest bardzo dobrze spasowane. Nie występują tu luzy, trzaski ani efekt pustego plastiku, typowe dla najtańszych gryzoni.

Pod względem stylistycznym producent postawił na połączenie klasycznej, dość uniwersalnej bryły z kontrastującymi akcentami kolorystycznymi. Wersja czarna przełamana została żółtymi elementami (m.in. przycisk DPI oraz przyciski boczne), natomiast wariant biały zestawiono z czarnymi dodatkami. Zabieg ten nadaje myszce charakteru, nie popadając przy tym w przesadną agresję wizualną.

Na obudowie nie znajdziemy intensywnego podświetlenia RGB – iluminacja ogranicza się do subtelnego elementu informującego o poziomie DPI. Dla jednych będzie to wada, dla innych zaleta. W praktyce Niro 50 prezentuje się schludnie i estetycznie zarówno na stanowisku gamingowym, jak i biurowym.

Jakość wykonania całości należy ocenić bardzo wysoko, zwłaszcza biorąc pod uwagę segment cenowy. Marvo wyraźnie nie szukało oszczędności na spasowaniu elementów i ogólnej solidności konstrukcji.

rolka

Scroll jest niestety najsłabszym elementem całej konstrukcji. Choć pokryto go gumą zapewniającą dobrą przyczepność palca, sam mechanizm wypada przeciętnie. Przeskoki są mało wyraźne, a ich praca bywa nieregularna – momentami zbyt lekka, innym razem wyczuwalnie szarpana. Wpływa to negatywnie na precyzję przewijania, zwłaszcza podczas pracy czy intensywnego użytkowania.

Klik scrolla działa poprawnie i nie sprawia problemów, jednak całościowo rolka odstaje jakością od reszty bardzo udanej konstrukcji.

ŁĄCZNOŚĆ

Marvo Niro 50 oferuje trzy tryby pracy:

  • przewodowy (USB)
  • bezprzewodowy 2.4 GHz
  • Bluetooth (wersja 5.3)

Każdy z nich działa stabilnie i bez zauważalnych problemów. Połączenie radiowe 2.4 GHz zapewnia szybki czas reakcji i brak zrywów, co pozwala na komfortową rozgrywkę. Bluetooth sprawdza się znakomicie w pracy biurowej i mobilnej, oferując niskie zużycie energii oraz stabilny sygnał.

Przełączanie trybów odbywa się za pomocą fizycznego przełącznika umieszczonego na spodzie myszki. Proces jest szybki i intuicyjny, a adapter USB posiada dedykowane miejsce w obudowie, co minimalizuje ryzyko jego zgubienia.

BATERIA

Wbudowany akumulator o pojemności 500 mAh to jeden z najmocniejszych argumentów przemawiających za Niro 50. W trybie Bluetooth myszka potrafi pracować nawet ponad 120–140 godzin na jednym ładowaniu, co w tej półce cenowej jest wynikiem znakomitym. W trybie 2.4 GHz czas pracy jest krótszy, ale nadal bardzo dobry – kilkadziesiąt godzin intensywnego użytkowania nie stanowi problemu.

Ładowanie odbywa się przez port USB-C, a nawet kilkanaście minut podpięcia do kabla pozwala odzyskać kilka godzin pracy, co w praktyce znacząco poprawia komfort użytkowania.

SENSOR

Sercem Marvo Niro 50 jest sensor PixArt PAW3311. To jednostka często spotykana w budżetowych myszkach gamingowych, oferująca rozdzielczość do 12.000 DPI oraz częstotliwość próbkowania do 1000 Hz.

W praktyce sensor zapewnia stabilne i przewidywalne śledzenie ruchu, niski LOD oraz bardzo dobrą kompatybilność z różnymi podkładkami. W codziennym użytkowaniu i grach singleplayer sensor działał bez zarzutu. Jednakże w dynamicznych grach FPS zauważałem minimalne opóźnienia przy bardzo szybkich ruchach aczkolwiek w tej klasie cenowej jest to kompromis całkowicie akceptowalny.

PAW3311 nie jest sensorem e-sportowym, ale w pełni wystarczającym dla zdecydowanej większości użytkowników.

testy praktyczne

W codziennym użytkowaniu Marvo Niro 50 wypada bardzo dobrze. Ergonomia konstrukcji, waga na poziomie 63 gram oraz dobrze rozłożony środek ciężkości sprawiają, że myszka prowadzi się naturalnie i nie męczy dłoni nawet po wielu godzinach pracy lub grania.

Najlepiej sprawdzi się przy chwytach claw i relaxed claw, choć użytkownicy fingertipa również znajdą tu coś dla siebie.

Jedynym drobnym mankamentem pozostaje sposób wybudzania myszki z trybu uśpienia – czasami wymaga on wyraźniejszego ruchu lub kliknięcia, co może prowadzić do przypadkowych akcji.

PODSUMOWANIE

Sumarycznie Marvo Niro 50 to udana mysz w segmencie budżetowym. Oferuje solidną jakość wykonania, świetne przyciski boczne, dobre przełączniki główne, długi czas pracy na baterii oraz uniwersalną, wygodną bryłę. Jej słabsze strony – przeciętny scroll, średniej jakości ślizgacze i brak dodatków w zestawie – są w pełni zrozumiałe przy cenie poniżej 90 złotych.

To sprzęt, który nie próbuje udawać e-sportowego potwora, ale konsekwentnie realizuje swoją rolę: jest wygodny, funkcjonalny i niezawodny w codziennym użytkowaniu. Dla osób szukających taniej, bezprzewodowej myszki do pracy i grania Marvo Niro 50 jest propozycją wartą rozważenia.

plusy

  • solidna jakość wykonania jak na segment budżetowy
  • bardzo dobre spasowanie elementów obudowy
  • wygodny, uniwersalny kształt sprzyjający chwytom claw i relaxed claw
  • świetnie działające przyciski boczne o wyraźnym, ale lekkim kliku
  • dobre przełączniki główne huano blue shell blue dot
  • trzy tryby łączności: przewodowy, 2.4 GHz oraz Bluetooth
  • stabilna i bezproblemowa praca połączeń bezprzewodowych
  • bardzo długi czas pracy na baterii, szczególnie w trybie bluetooth
  • port USB-C i szybkie doładowywanie
  • sensor Pixart PAW3311 wystarczający do codziennego grania i pracy
  • niski LOD i dobra współpraca z różnymi podkładkami
  • proste, lekkie i stabilnie działające oprogramowanie
  • atrakcyjna cena w stosunku do oferowanych możliwości

minusy

  • przeciętna jakość scrolla i nieregularne przeskoki
  • średniej klasy ślizgacze podatne na rysy i o umiarkowanej płynności
  • brak zapasowych ślizgaczy i dodatkowych akcesoriów w zestawie
  • sensor nieprzeznaczony do bardzo dynamicznego grania esportowego
  • maksymalna częstotliwość próbkowania ograniczona do 1000 Hz
  • proces wybudzania z trybu uśpienia mógłby być bardziej płynny
  • brak polskiej wersji językowej oprogramowania
  • osobna aplikacja dla każdego urządzenia Marvo