Po dwóch latach od śmiertelnej katastrofy marynarka wojenna USA postanowiła uderzyć się w pierś i zrezygnować z digitalizacji systemów sterowania w swoich niszczycielach. To właśnie te miały być jedną z przyczyn wypadku, w którym zginęło 10 osób i 48 zostało rannych. Teraz niszczyciele klasy Arleigh Burke, które doczekały się modernizacji, powrócą na stare manualne sterowanie.

Czytaj też: Bojowy dron Hunter z Rosji odbył swój lot

Wczesnym rankiem 21 sierpnia 2017 roku okręt USS John S. McCain i komercyjny tankowiec Alnic MC podróżowali równolegle u wybrzeży Singapuru. McCain nagle zwrócił się przed MC Alnic i tym samym sprawił, że tankowiec uderzył w jego burtę, powodując ponad 100 milionów dolarów strat dla wojska i 225000$ strat dla prywatnej firmy.

Po miesiącach sprawą zajęły się stosowne instytucje (m.in. National Transport Safety Board), które w raportach wskazywały jasno – to nowe cyfrowe sterowanie było problemem na niszczycielu. Oczywiście to nie technologia zawiniła, a przesadzone skomplikowanie oraz nieodpowiednie szkolenie marynarzy, którzy obsługiwali USS McCain na nowym zintegrowanym systemie mostu i nawigacji (IBNS). Ten zastąpił ręczne, ręczne sterowanie przepustnicą komputerową stacją roboczą z elementami sterującymi z ekranem dotykowym. IBNS pozwolił żeglarzom kontrolować sterowanie niszczycielem i przepustnicą dla każdej z dwóch turbin.

Dlatego też marynarka wojenna USA robi właśnie krok w tył i stawia na manualne sterowanie w okrętach klasy Burke. Zajmie to maksymalnie dwóch lat, aby modernizację przeszły wszystkie niszczyciele.

Czytaj też: Jeśli GEOINT Singularity wejdzie w życie, będziemy mogli podglądać cały świat

Źródło: Popular Mechanics

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej