Amerykańska Marynarka Wojenna planuje zorganizować oficjalny system, w ramach którego będą zbierane i śledzone dosyć specyficzne raporty żołnierzy. Dlaczego ”specyficzne”? No cóż, z prostego względu, bo mowa o tych doniesieniach, które w dotyczą niezidentyfikowanych obiektów latających, czyli UFO.

Czytaj też: Wydrukowano sztuczny organ imitujący płuca

Nie są to jednak jakieś plotki, czy teorie zwyczajnie zbyt dużo wolnego czasu ludzi. Jak powiedział Joe Gradisher, rzecznik Biura Zastępcy Szefa Operacji Morskich:

Organizacje bezpieczeństwa lotnictwa wojskowego zawsze zgłaszają zagrożenia lotnictwu, jako uprzywilejowane informacje w celu zachowania swobodnego ustalania priorytetów i dyskusji na temat bezpieczeństwa wśród załóg lotniczych.

Ta nowa procedura zostanie wdrożona z pewnym powiązaniem z innymi wiadomościami dotyczącymi UFO i rządu USA. Pod koniec 2017 roku wyszło na jaw, że Pentagon miał tajne biuro, zajmujące się tymi sprawami, które wydało 22 miliony dolarów w ciągu pięciu lat na badanie dziwnych i groźnych wydarzeń lotniczych. Chociaż finansowanie przedsięwzięcia, zwanego Zaawansowanym Programem Identyfikacji Zagrożeń Aerospace (AATIP), zakończyło się w 2012 roku, ten program nie zatrzymał się całkowicie (według raportów).

Jednak wojsko USA nie zamierza upubliczniać zebranych danych, powołując się na uprzywilejowane i niejawne informacje, które zazwyczaj zawierają te raporty. Nie myślcie jednak, że Marynarka Wojenna rzeczywiście wierzy w latających Klingonów, czy innych ludków z innych planet w naszej atmosferze. Wiele amerykańskich głosów słusznie punktuje, że taki program ma po prostu nadać formalności badaniom, które dotyczą nie pozaziemskich statków, a z całą pewnością różnego rodzaju samolotów rozpoznawczych innych krajów.

Czytaj też: Dziedzictwo Hubble’a jest najbardziej szczegółowym zdjęciem wszechświata

Źródło: Livescience

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!