Essential Phone, iPhone X czy może jeszcze coś innego. Kto to zaczął i dlaczego? W ogóle, o czym mowa? Notch- charakterystyczne wcięcie w ekranie jest teraz obecne w większości nowych telefonów. Niezależnie czy te pochodzą ze średniej, czy wysokiej półki. Na szczęście są jeszcze takie smartfony, które i bez Notcha są w stanie osiągnąć status „bezramkowego”. Przedstawicielem tej klasy jest jeden z ostatnio wypuszczonych urządzeń chińskiego giganta – Xiaomi. Dokładnie wiecie, o jakim telefonie jest mowa, teraz przyszedł czas na jego test!

Opakowanie i dołączone akcesoria

Cały zestaw przychodzi do nas w bardzo dobrze wyglądającym pudełku w kolorze czarnym ze złotymi wstawkami. Jest to duża różnica w porównaniu do standardowych pudełek na telefony Xiaomi. Po podniesieniu wieczka naszym oczom ukazuje się wciąż matowo czarna kartka z cytatem Lei Jun. Aż wreszcie przechodzimy do mięska. Telefon na chwilę obecną pominiemy, za to zajmiemy się wszystkimi dołączonymi akcesoriami. A więc tak w zestawie mamy: ładowarkę bez wsparcia dla quickcharge, kabel usb typu C, piękne matowe euti w kolorze telefonu oraz przejściówkę z USB typu c na jacka 3,5mm. Ostatnie zwiastuje, że nie wszystkie choroby udało się wyleczyć i Mi Mix 2s został jednak pozbawiony wejścia słuchawkowego.

Wygląd Mi Mix 2S

Telefon prezentuje się dosyć okazale. Składa się z dwóch tafli szkła połączonych ze sobą aluminiową ramką. Przejścia pomiędzy poszczególnymi materiałami są gładkie, chociaż wyczuwalne pod palcami. Wygląd aparatu bezpośrednio nawiązuje do Iphona X, choć w przeciwieństwie do telefonu Appla Mix 2s wyposażono go czytnik linii papilarnych. Szkoda, że nie jest to zunifikowany z ekranem, lecz lepszy rydz niż nic. To front urządzenia jest siedliskiem zmian i innowacji. To właśnie przyglądając się mu, możemy poczuć woń oryginalności, której tak bardzo brakuje w obecnych smartfonach. Dobra może trochę przesadzam, ale jestem zdania, że to właśnie w tym kierunku powinni zmierzać twórcy smartfonów. Rezygnacja ze wcięć w ekranie, na rzecz bródki, która tak, czy siak obecna jest w mniejszym, bądź większym stopniu w każdym smartfonie (specyfika procesu produkcji ekranów…). Chińczycy umieścili przednią kamerę właśnie tam, dzięki czemu całą resztę przedniego panelu zajmuje ekran (jakieś 82% powierzchni) o przekątnej 5,99″ i rozdzielczości 1080 na 2160 pikseli.

Na dolnej krawędzi znajdziemy port USB typu C, głośnik oraz mikrofon. Na lewej krawędzi znajdziemy wysuwaną tackę na kartę sim. Wspiera ona standard dual sim, lecz zabrakło możliwości rozszerzenia pamięci kartą microSD. Górna krawędź kryje w sobie jedynie diodę podczerwieni, natomiast prawa, to miejsce na standardowe przyciski. Te klikają bardzo przyjemnie i sprawiają wrażenie solidnych. Jakość wykonania całego telefonu oceniam na duży plus. Szczególnie że projektanci z Xiaomi nareszcie przypomnieli sobie o NFC. Ogółem uważam, że wersja czarna jest bardziej udana przez jeden mały szczegół. Mianowicie biała obudowa uwypukla nieświecącą część matrycy, przez co przy uruchomionym ekranie jest on oddzielony czarnym paskiem od białego frontu.

System, bateria i osiągi.

Kurde, zazwyczaj wszystkie te tematy zasługiwały na osobne akapity, ale…. Ile można pisać w kółko to samo! Mi Mix 2S jak na (prawie) flagowca przystało, wyposażony został w mocne podzespoły. Snapdragon 845 wraz z 6 GB pamięci ram to znany nam już doskonale duet sprawdzający się znakomicie nawet w ciężkich warunkach. Do tego bateria o pojemności 3400 mAh no i system Android w wersji 8.0 z nakładką Miui 9,5 (zapowiadana aktualizacja do Miui 10 i Androida P). Takie równanie wskazuje na topową półkę smartfonów. A oto kilka screenów:

Zwróćcie swoją uwagę najpierw na zrzuty dotyczące użycia ekranu. Możecie mi wierzyć lub nie – pierwszy screen(6h SOT) pochodzi z dnia, w którym to przez dobre 3 godziny zagrywałem się w Pokemony i jest to najdłuższy zarejestrowany przeze mnie czas włączonego ekranu, natomiast drugi to wyjątkowo duże zużycie baterii podczas wyłączonego ekranu. Średnio wyniki oscylowały w okolicach pięciu godzin jak dla mnie znakomicie.  Wyniki benchmarków natomiast nie są żadnym zaskoczeniem, telefon radzi sobie całkiem nieźle i bez problemu jest w stanie konkurować z całą resztą stawki.

Aparat

Aparaty to obecnie najbardziej zróżnicowany segment smartfonów. Pomimo tego, że często producenci upodabniają swoje konstrukcje do innych, to korzystają z tej samej ilości obiektywów czy chociażby stosują dokładnie te same matryce, to jednak osiągi są bardzo różne. Nie inaczej jest teraz z Mixem 2S. Chociaż  ten rzeczywiście ma się czym pochwalić! Zdjęcia wychodzą bardzo dobrze, są szczegółowe, kolory są nasycone i żywe, często podkręcane poprzez SI, lecz nie zaczynają jeszcze wyglądać tandetnie. Aparat szybko łapie ostrość i dobrze ją dobiera. Efekt bokche wygląda całkiem nieźle, chociaż czasem zdarza mu się zrobić coś dziwnego. Ogółem jednak aparat zasługuje na pochwałę. Łącznie z aplikacją, które dane wam już było ogladać nie raz.

Czy Mix 2S mógłby zostać moim nowym daily driverem?

Jak dla mnie ten telefon to prawdziwa bomba, świetnie wykonany kombajn multimedialny do kupienia już za niecałe dwa tysiące złotych. Myślę, że ten pułap cenowy jest jak najbardziej rozsądny, a sama firma Xiaomi świetnie wyceniła swój telefon. Ba – śmiem twierdzić, że Mi Mix 2S swoją obecnością „kanibalizuje” nowego flagowca chińskiego smoka, który to jest prawie identyczną kopią telefonu z logiem nadgryzionego jabłka. Swoim niebanalnym ekranem oraz świetnym aparatem podnosi poprzeczkę bardzo wysoko. Wracając znów do ekranu i tego nieszczęsnego (i nieobecnego) notcha… uważam, że rozwiązanie które zastosowali projektanci tego telefonu jest bardzo dobrym krokiem, ukrycie kamery w bródce, chociaż kontrowersyjne, wydaje mi się lepszym pomysłem niż szpecenie ekranu. Zawsze zostają jeszcze rozwiązania eksperymentalne, które zaproponował, chociażby Vivo Nex S czy też Oppo Find X, ale na to przyjdzie jeszcze czas.

Reasumując, jest to świetny wybór dla każdego, kto chciałby wymienić swój telefon na coś nowszego, nie wydając jednocześnie majątku na nowe flagowce. Polecam!

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej