Reklama

Morskie farmy wiatrowe 125-krotnie lepsze dla od gazu i ropy. Jak to obliczono?

Pierwsze morskie elektrownie wiatrowe Australii, morskie elektrownie wiatrowe

Najnowsza analiza Center for American Progress wskazała, że dla przeciętnego podatnika w USA morskie farmy wiatrowe są 125-krotnie lepsze dla od gazu i ropy. Dlaczego? Bo programy publiczne nie emitują pieniędzy poza granice kraju, a kierują je z powrotem do kieszeni zwykłych ludzi, czyli amerykańskich „Johnów Smithów”.

Ogromne różnice, a będą tylko większe, czyli jak morskie farmy wiatrowe opłacają się Amerykanom

Wykorzystywane przez morskie farmy wiatrowe obszary, to skrawki wód będące własnością publiczną, które są wynajmowane na potrzeby produkcji energii przez Bureau of Ocean Energy Management w USA. Proces ten jest zapisem w National Environmental Policy Act (NEPA), a pieniądze zarobione na dzierżawach są deponowane w Departamencie Skarbu USA. Oznacza to, że dokładnie te pieniądze są przeznaczane na programy publiczne rządu USA, co sprawia, że trafiają z powrotem do kieszeni podatników.

Czytaj też: Takich wynalazków potrzebujemy. Oto inspirowany sowami energooszczędny system lokalizacji

Oczywiście taki sam schemat podlega pod ewentualne morskie dzierżawy obiektów z myślą o ropie lub gazie, ale wedle raportu CAP w latach 2019-2021 średnia zwycięska oferta na dzierżawę morskiej ropy i gazu wyniosła 47 dolarów za akr. Z kolei średnia zwycięska oferta na morską farmę wiatrową wynosiła 900 dolarów za akr, czyli aż 125 razy więcej, a to będzie tylko rosło, zważywszy na dopiero co rozkręcający się przemysł OZE.