Najdroższe samochody elektryczne na świecie – Top 5

Najdroższe samochody elektryczne na świecie, Najdroższe samochody elektryczne,

Nowości są zwykle drogie, ale razem z szerszą dostępnością i okazalszą powszechnością stają się coraz tańsze. Na to w przypadku EV musimy jeszcze poczekać, więc czas ten umilmy sobie rankingiem . Oto Najdroższe samochody elektryczne.

Zanim zaczniemy, warto zaznaczyć, że wszelkie podane wartości są przeliczone z obcej waluty i zaokrąglone, dlatego wahania kursu mogą zmienić konkretne wartości, ale z pewnością nie do takiego stopnia, że lista ulegnie zmianie. No, chyba że do gry wejdzie jakiś nowy gracz z nowym elektrycznym hipersamochodem.

NIO EP9 – 5,6 mln złotych

Zestawienie otwiera chińskie dzieło firmy NIO, które w dniu premiery dało zresztą początek samej firmie, będąc w produkcji nadal od 2016 roku. Jako sportowy samochód NIO EP9 oferuje dwa miejsca na swoim pokładzie, a jego projekt i wersja produkcyjna zajęły firmie zaledwie 18 miesięcy pracy.

Najdroższe samochody elektryczne na świecie - Top 5

EP9, to skrót od Electric Performance 9 (z ang. Elektryczna Wydajność 9) i możemy nawet uznać to określenie za szczególnie trafne, jako że to nadal jeden z najszybszych elektrycznych samochodów na świecie. Należy do niego kilka rekordów, w których to działał w trybie autonomicznym na torach wyścigowych, ciesząc się dociskiem rzędu nawet 24019 N.

Za napęd NIO EP9 odpowiadają łącznie cztery silniki elektryczne chłodzone cieczą, które trafiły prosto do kół. Każdy z nich zapewnia 335 koni mechanicznych mocy, czerpiąc moc z nieznanego akumulatora litowo-jonowego o zasięgu do 427 km, co łącznie przekłada się na 1360 koni mechanicznych.

Wyjątkowość napędu tego BEV sprowadza się jednak do tego, że każde koło jest napędzane niezależnie, co razem z zaawansowanym systemem wektorowania momentu obrotowego zapewnia jeszcze lepsze przenoszenie napędu. Potwierdza to sprint do setki w 2,7 sekundy i maksymalna prędkość 350 km/h, co jak na coupe o wadze 1735 kg jest imponujące.

Najdroższe samochody elektryczne na świecie - Top 5

Co do samej ceny i dostępności, początkowo miało powstać tylko sześć EP9, ale z czasem firma postanowiła rozszerzyć ten plan o kolejne 10 egzemplarzy na rynek światowy. Każdy z nich kosztuje przynajmniej około 5,6 miliona złotych.

Rimac Concept_Two – 6,7-7,4 mln złotych

Firma Rimac chce nie tyle się dorobić, co tak jak Tesla, pomagać innym w imię czystego, przyjaznego dla środowiska elektrycznego transportu. Concept_Two jednak nie dokona tego na większą skalę, bo z produkcją 150 egzemplarzy w cenie do 2 miliona dolarów jest to zwyczajnie niemożliwe. Pozwoli jednak firmie rozwinąć swoje technologie i rozwiązania.

Najdroższe samochody elektryczne na świecie - Top 5

Rimac w swoim C_Two stawia na nadwozie samonośne, charakterystyczny obły kształt dwudrzwiowego coupe, czy aktywny system aerodynamiczny, który pozwolił firmie osiągnąć współczynnik oporu powietrza rzędu 0,28. Po stronie napędu za przejechanie do 550 kilometrów na jednym ładowaniu odpowiada 120 kWh zestaw akumulatorów chłodzonych cieczą, które zapewniają moc czterem silnikom elektrycznym o łącznej mocy 1914 koni mechanicznych i 2300 Nm momentu obrotowego. 

Najdroższe samochody elektryczne na świecie - Top 5

Każdy z nich jest bezpośrednio związany z jednym kołem i co ciekawe, te na przodzie współpracują z jednobiegowymi skrzyniami biegów, podczas gdy ten na tyle wykorzystują już dwubiegowe. To ponoć pozwala uwolnić z ważącego 1950 kg C_Two jeszcze większą bestię, która do 100 km/h rozpędzi się w 1,85 sekundy… choć po delikatnym, bo 30-centymetrowym „rozpędzie”. Maksymalnie z kolei Rimac C_Two dobije do 415 km/h. 

Lotus Evija – 7,8 mln złotych

W chwili oficjalnego ujawnienia tego elektrycznego modelu firma Lotus twierdziła, że Evija będzie najmocniejszym samochodem produkowanym seryjnie na świecie. Łączna moc, która ma w nim drzemać, sięga aż 2000 koni mechanicznych, co w połączeniu z napędem na wszystkie koła ma zapewniać temu hipersamochodowi sprint do setki poniżej trzech sekund i prędkość maksymalną powyżej 320 km/h.

Evija sama w sobie będzie ważyć 1678 kilogramów, czyli całkiem sporo, z czego większość wagi i tak zapewne stanowi układ napędowy. Ten został opracowany we współpracy z Williams Advanced Engineering w Wielkiej Brytanii i sprowadza się do zamontowanego w podłodze zestawu akumulatorów litowo-jonowych oraz 500-konnego elektrycznego silnika z jednobiegową przekładnią przy każdym kole. Łączny moment obrotowy wynosi z kolei całe 1700 Nm.

W kwestii baterii postawiono na 70 kWh system, który powinien wystarczać na przejechanie do 402 kilometrów. Za ładowanie całości będzie odpowiadał ultraszybki tryb, obsługujący moc do 800 kW, ale już przy ładowarce o mocy 350 kW akumulatory Eviji naładują się do setki w ciągu 18 minut.

Ich temperaturę będzie trzymać w ryzach zestaw czterech rozbudowanych systemów odprowadzania ciepła, dzięki którym samochód będzie mógł działać w najszybszym trybie przez siedem minut, zanim o swoje nie upomni się wysoka temperatura układu napędowego. 

Najdroższe samochody elektryczne na świecie - Top 5

Firma twierdzi również, że Evija będzie miała szybsze przyspieszenie niż hipersamochody z tradycyjnymi silnikami. Nic dziwnego, kiedy podaje, że Evija rozpędzi się do maksymalnie 322 km/h, a jej przyspieszenie do 300 km/h będzie trwało poniżej 9 sekund. Swoje trzy grosze dorzuca do tego idealnie dopracowana kwestia profilu aerodynamicznego z opływowym kształtem, tunelami Venturiego, czy ogromnych wlotów powietrza dla hamulców. 

Lotus ma w planach skonstruowanie tylko 130 egzemplarzy Evija, a potencjalni nabywcy mogli już przed rokiem zgłaszać depozyt w wysokości 310000$, aby finalnie zapłacić 2,1 miliona dolców i to przed naliczeniem podatków oraz dodatkowych opłat.

Automobili Pininfarina Battista Anniversario – 10,8 mln złotych

Prawie dwa lata temu na targach motoryzacyjnych w Genewie Pininfarina ujawniła swój luksusowy elektryczny hipersamochód Battista, który powstanie w nakładzie 150 egzemplarzy. Jego platforma została stworzona z włókna węglowego, a na przodzie i tyle znalazły się specjalne aluminiowe amortyzatory zderzeniowe.

W kwestii karoserii również postawiono na włókno węglowe, a rozmieszczenie pakietów 120 kWh baterii (pozwalają na podróż do 450 km) przypomina literę „T”, która znalazła się w środkowym tunelu i za przednimi siedzeniami. Na nadwoziu mogło też zabraknąć splitterów, dyfuzorów, subtelnych listew bocznych i głębokich wlotów powietrza, które poprawiają przyczepność. 

Amortyzację rozwiązano za pomocą regulowanego elektronicznie zawieszenia, a hamulce dopięto na ostatni guzik, stosując 390 mm tarcze węglowo-ceramiczne z przodu i tyłu, nad którymi pieczę stanowią sześciotłokowe zaciski. Całość systemu hamowania uzupełnia dodatkowo hamulec pneumatyczny.

Przechodząc do napędu, we wnętrzu Battista skrywa topowy układ napędowy firmy Rimac, podobny, ale nie wyjęty prosto z Rimaca C_Two. Dzięki niemu model chwali się mocą rzędu 1903 koni mechanicznych i 2300 Nm momentu obrotowego, generowanych przez cztery niezależne silniki.

Taka specyfikacja i tak zapewne spotyka się ze sporym ograniczeniem, a mianowicie przyczepnością opon do podłoża. O nią spróbuje zadbać guma Pirelli P Zero na 21-calowych felgach. W kwestii osiągów producent wspominał o sprincie do setki w 1,9 sekundy i rozpędzeniu się do maksymalnie 350 km/h w 10 sekund.

Cena? 2,2 miliona dolarów, ale wśród planowanych 150 egzemplarzy powstanie pięć modeli w wydaniu Anniversario, podbijających cenę do 2,9 miliona dolarów.

Aspark Owl – 13 mln złotych

Prosto z Japonii tuż przed końcem 2019 roku dotarły do nas konkretne wieści od firmy Aspark, która zapowiadała swój elektryczny hipersamochód Owl przez lata.

W dniu debiutu był określany nie tylko najniższym elektrycznym hipersamochodem na świecie (przez swoje 99 cm wysokości), ale też najmocniejszy za sprawą czterech silników elektrycznych o łącznej mocy 2012 koni mechanicznych oraz 2000 Nm momentu obrotowego. Te silniki współpracują z ponoć fenomenalnym zestawem 64 kWh akumulatorów o zasięgu 450 kilometrów według testów NEDC. 

Zaklęty w projekcie „kobiecy wygląd” modelu Owl przez obłe, atrakcyjne kształty, sprowadza się do nadwozia samonośnego z włókna węglowego o wadze 120 kilogramów, które może znaleźć się zaledwie 3,15 cala od drogi. Wszystko to składa się razem na sprint do 96,5 km/h w 1,69 sekundy i maksymalną prędkość 400 km/h. 

Aspark ma w planach wyprodukowanie 50 egzemplarzy elektrycznego hipersamochodu Owl w cenie 2,9 miliona euro, czyli wspomnianych 13 milionów złotych.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News