Czy na horyzoncie pojawia się właśnie rewolucja branży obuwniczej, wulkanizacyjnej, elektronicznej, robotycznej… i każdej, która oferuje produkty eksploatacyjne i te, które mogą ulec zniszczeniu? Samonaprawiający się materiał jest zdecydowanie czymś, co odmieniłoby wiele segmentów na rynku i choć takie wynalazki pojawiają się od wielu lat w tworach science-fiction, to nadal nie zostały zastosowane w naszym „normalnym świecie” na masową skalę, ale wkrótce może to się zmieni?

Tak się bowiem składa, że profesor Qiming Wang wraz ze studentami z kalifornijskiego uniwersytetu wynalazł samonaprawiający się materiał, który może być wykorzystywany m.in. jako filament do drukarek 3D. W procesie powstawania tego fenomenalnego materiału wykorzystali proces fotopolimeryzacji, w której to wykorzystuje się światło do krzepnięcia ciekłej żywicy. Jednak aby uzyskać możliwość samodzielnej naprawy wydrukowanych obiektów, zespół musiał znaleźć optymalną mieszankę podczas utleniania grupy chemicznej, która umożliwia drukowanie tego rodzaju elementów 3D tak, aby oryginalna wytrzymałość i funkcja została zachowana po samonaprawieniu.

Kiedy stopniowo zwiększamy poziom utleniacza, gojenie się staje się silniejsze, ale zachowanie fotopolimeryzacji staje się słabsze – powiedział Wang. Między tymi dwoma zachowaniami istnieje konkurencja i ostatecznie znaleźliśmy stosunek, który może umożliwić zarówno samoleczenie, jak i stosunkowo szybką fotopolimeryzację.

Zespół przetestował owoc wielu miesięcy prac, drukując szereg przedmiotów (podeszwę buta, poruszającego się robota, wielofazowy kompozyt i elektroniczny czujnik), a następnie przeciął je na pół. Po około 2 godzinach w 60°C większość obiektów całkowicie się zagoiła, a sam czas można zmniejszyć, po prostu podnosząc temperaturę. Zespół bada teraz rozwój szeregu materiałów, które mogą się samoczynnie leczyć, co może prowadzić do samoleczących się części samochodowych.

Czytaj też: Pigułka badające nasz żołądek

Źródło: New Atlas

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!