WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Nauka

Pandemie a protesty. Jak wyglądało to w przeszłości?

Śmierć George’a Floyda wywołała protesty dodatkowo podsycane przez sytuację ekonomiczną Stanów Zjednoczonych spowodowaną pandemią. Historia pokazuje jednak, że tego typu sytuacje zdarzały się dość często.

W średniowiecznej Anglii dochodziło do buntów chłopów, które były podsycane uciskem najniższych warstw społecznych. Wtedy też większość bogactwa znajdowała się w posiadaniu elit, które stanowiły około 1% ówczesnej populacji. Kiedy epidemie i pandemia zaczynały się rozprzestrzeniać, najbardziej cierpieli przez to najbiedniejsi. A władze niekoniecznie starały się im pomóc. W efekcie chłopi rozpoczynali bunty.

Czytaj też: Plaże Hong Kongu są zalewane maseczkami przeciwko koronawirusowi

Ogromna liczba ofiar śmiertelnych pandemii dżumy z XIV wieku spowodowała ogromny niedobór siły roboczej. Dokumenty z Anglii opisują niezagospodarowane pola, puste wioski i opuszczone zwierzęta gospodarskie. Chłopi domagali się wyższych zarobków, ale król Edward III zrobił coś zupełnie odwrotnego. Utrzymał pensje na poziomie sprzed epidemii i nakazał zatrzymanie każdego robotnika, który porzucił pracę bez powodu.

Działania króla nie zmieniły się, a kiedy Anglia zmagała się z kolejnymi epidemiami dżumy, robotnicy zaczęli domagać się kolejnych zmian. W czerwcu 1381 roku do Londynu wtargnęło 30 000 rolników, którzy domagali się wizyty u króla. Ich działania były dość widoczne, dlatego następca Edwarda, 14-letni Ryszard II, przedstawił chłopom zapieczętowany statut, w którym oświadczył, że wszyscy ludzie i ich spadkobiercy będą „w stanie wolnym”, co oznaczało, że zostaną zniesione więzy feudalne.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News

Problem w tym, że 29 września 1381 r. Ryszard II i parlament ogłosili nieważność karty uwalniającej chłopów. Przepaść między najniższymi i najwyższymi warstwami społeczeństwa nadal istniała. Niektórzy obawiają się, że podobna zależność może dotyczyć obecnych czasów.