Kiedy jeden gracz zaczyna łamać przepisy, to taka reakcja ze strony innego mocarstwa jest raczej niezaskakująca. Pentagon, czyli Departament Obrony Stanów Zjednoczonych wkrótce zacznie produkcję zakazanych na mocy traktatu INF (Układu o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych pośredniego zasięgu) pocisków, czego „pozwolenie” czerpie z dwóch względów.

Czytaj też: JLTV nie takim idealnym zastępcą dla Humvee w armii USA

Na początku warto wyjaśnić wspomniany traktat z 1987 roku, bo ten zakazał tworzenia i używania rakiet lądowych średniego zasięgu (od 310 do 3240 mil). W następstwie tony pocisków samosterujących, balistycznych i tych konwencjonalnych po prostu wylądowały na stertach złomu, a sam traktat poniekąd zakazał też wykorzystywania broni nuklearnej… zakazując pocisków zdolnych do ich przenoszenia.

Jako że traktat INF wygaśnie w sierpniu tego roku, a USA ma podstawy do sądzenia, że i tak został już złamany przez Rosję rozmieszczeniem 9M729 (tamtejszy rząd oczywiście temu przeczy), to Pentagon zdecydował na wznowienie produkcji wspomnianych rakiet. Jakich? Tego nie wiadomo, choć USA czeka ciężki orzech do zgryzienia, ponieważ ponowne wprowadzenie GLCM do produkcji będzie wymagać nowych pojazdów-wyrzutni (w przeszłości ich rolę odgrywał pojazdy Gryphon).

Eksperci uważają, że na rakiety nada się idealnie miniaturowy Raytheon AGM-160, pneumatyczny Raytheon AGM-109 Tomahawk i Lockheed Martin AGM-158.

Czytaj też: Dron-pomocnik XQ-58A Valkyrie przetestowany przez lotnictwo USA

Źródło: Popularmechanics

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!