Google stworzyło prototypową wersję przeglądarki na zamówienie Chin. Okazuje się, że Dragonfly jest mocno ocenzurowana i ułatwia rządowi śledzenie swoich obywateli.

Przeglądarka jest przeznaczona na urządzenia z systemem Android. Niedawno wyszło na jaw, że została ona ocenzurowana i uniemożliwia wyszukiwanie treści dotyczących wolności słowa czy demokracji. Takie wartości są oczywiście nie w smak rządzącej partii komunistycznej. Dragonfly blokuje m.in. frazy „protest studentów”, „prawa człowieka”, „nagroda Nobla”. Ujawnione informacje wzbudziły poruszenie wśród organizacji broniących praw człowieka, które skrytykowały działalność Google.

Negatywne emocje wzbudziła nie tylko cenzura, ale też łączenie aplikacji z konkretnymi jej użytkownikami. Dragonfly namierza numery telefonów, co może ułatwić chińskim władzom namierzanie niewygodnych dla nich obywateli. Każdy, kto wyszukuje informacje krytyczne dla rządzących musi liczyć się z ryzykiem aresztowania a nawet skazania na karę więzienia.

Czytaj też: Mapy Google obliczą ślad węglowy miasta

Dragnofly jest obsługiwana na zasadzie partnerstwa typu joint venture. Osoby pracujące dla chińskiej strony posiadają możliwość dodawania nowych fraz na tzw. czarną listę wyszukiwań. Oznacza to, że cenzura może postępować. Aby jeszcze bardziej zafałszować rzeczywistość, władze podmieniają dane dotyczące pogody oraz stopnia zanieczyszczenia powietrza. W ten sposób obywatele otrzymują nieprawdziwe informacje związane ze szkodliwym, toksycznym powietrzem.

Google kompletnie zignorowało temat i odmówiło komentarza w tej sprawie. Na temat firmy pojawiło się wiele negatywnych opinii a 16 amerykańskich prawodawców wyraziło „poważne obawy” dotyczące sprawy. Co więcej, pojawiła się grupa byłych pracowników Google, którzy zrezygnowali z pracy na skutek oburzenia projektem Dragonfly.

[Źródło: theintercept.com; grafika: supchina.com]

Google zapłaciło Mastercard za udostępnienie danych klientów?

 

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej