Bóg Wojny powrócił w chwale, delikatnie odmieniony, lecz brutalny jak zawsze. Wielu fanów serii God of War obawiało się, iż zmiana znanej i lubianej formy gier studia Santa Monica pogrąży Kratosa. Twórcy stanęli jednak na wysokości zadania i dostarczyli kontynuację przygód spartiaty lepszą niemal pod każdym względem od poprzedniczek. Biblioteka PlayStation 4 wzbogaciła się o kolejny tytuł, dla którego warto rozważyć zakup maszynki Sony.

Skoro Duch Sparty wyrżnął w pień większą część greckiej mitologii, jedynymi sensownymi wyjściami były definitywne zamknięcie jego historii lub podróż na północ Europy, gdzie panują bogowie nordyccy. Zdecydowano się na opcję drugą. Kratos jest widocznie starszy, niczym wiking zapuścił brodę, a zamiast ostrzy chaosu dzierży magiczny topór. Od finału greckiej sagi w God of War III w fikcyjnym świecie minęło też sporo czasu. Nasz zabijaka się ustatkował, a nawet ponownie założył rodzinę. Niestety Kratos jako postać dramatyczna lekkiego życia mieć nie może. Nowa przygoda rozpoczyna się tuż po śmierci Fey, żony spartiaty i matki jego syna — Atreusa. Ostatnią wolą zmarłej było rozrzucenie jej prochów ze szczytu najwyższej góry. Jak nietrudno się domyślić spełnienie tego życzenia jest początkowo naszym głównym celem.

God of War

Początkowo banalna misja z czasem przeradza się w wyjątkowo trudną próbę. Historia ojca i syna rozwijana niczym motyw drogi, okraszona ciągłymi niebezpieczeństwami, ukazuje zmieniającą się relację między Kratosem i Atreusem. Ogrom akcji ani na moment nie przytłacza fabuły i metamorfozy bezdusznego siepacza bogów w postać bardziej ludzką, pełną lęków ukrytych pod górą mięśni i grubą skórą. Bohaterowi w relacjach z synem nie pomaga również zatajona przeszłość. Krok w stronę nordyckiej mitologii był słusznym kierunkiem. Obszerność możliwości kreacji świata jest równie duża, a może nawet i większa niż w przypadku opowieści z antycznej Grecji. Podobnie jak w poprzednich odsłonach twórcy świetnie wplatają przedstawione wydarzenia w znane przypowieści, naginając interpretacje tak, by zmieścić w nich duet Kratosa i Atreusa. Gra została wypełniona po brzegi ciekawymi rozmowami oraz opisami wydarzeń i miejsc, dzięki czemu nowy God of War zyskuje immersji.

Fabuła i przedstawione w niej problemy to nie wszystko. Seria gier o Bogu Wojny nastawiona była zawsze na wylewające się hektolitry krwi w akompaniamencie szczęku Ostrzy Chaosu. Teraz podstawowym orężem jest magiczny topór – Lewiatan. Ilość juchy bryzgającej co chwilę trzyma poziom poprzednich odsłon. Oczywiście nie zabrakło charakterystycznej dla Kratosa gracji w masakrowaniu kolejnych przeciwników. Na początku walka sprawia wrażenie dość leniwej, z czasem jednak tempo wzrasta do stopnia znanego w przeszłości. Ostatecznie główną różnicą okazuje się umiejscowienie kamery. Rozgrywkę śledzimy dynamicznie zza pleców Kratosa, a nie jak kiedyś ze sztywno ustawionej oddalonej kamery.

W walce często kluczową jest obecność Atreusa. Syn Kratosa na żądanie odwraca uwagę przeciwników, szyjąc z łuku. Z czasem chłopak samodzielnie pomaga nam w potyczkach. Zmianie uległ również system zdobywania nowych umiejętności i doświadczenia. Na poziom siły naszego bohatera mają wpływ nie tylko nowe ataki, lecz także wyekwipowany pancerz, naniesione na przedmioty runy, czy ulepszenie samej broni. Dobór samych run to już zabawa, gdyż niektóre stwory są na nie odporne. Odczuć można delikatną inspirację gatunkiem RPG, który został rewelacyjnie wpleciony w przygodowego slashera, jakim jest seria God of War. Rozgrywka podobnie jak w poprzedniczkach to nie tylko nieustanna sieczka oponentów. Ilość elementów platformowych została zmniejszona. Na ich miejscu pojawiło się więcej łamigłówek, często przestrzennych. Zagadki trzymają dobry poziom, nie są nad wyraz wymagające, nie są też banalne. Jednak przede wszystkim są różnorodne. Ustawianie płyt i platform na czas, czy rozbijanie run toporem to tylko czubek góry lodowej.

God of War

Nie zabrakło misji pobocznych, które mimo powtarzalności są dobrym dopełnieniem głównych zadań. Przy okazji jeszcze bardziej rozwijają szczegóły dotyczące przedstawionego i równoległych światów. Taka zawartość rozszerza główny wątek niemal o drugie dwadzieścia godzin. Na szczęście mapa nie została zasypana kolejnymi ikonkami. Zadania opcjonalne nie blokują nachalnie postępu w grze, dzięki czemu naturalnie dostosujemy tempo poznawania tej opowieści. Co więcej, rozgrywka nie została umieszczona w liniowych korytarzach, dzięki czemu możemy wrócić do odwiedzonych wcześniej lokacji praktycznie w dowolnym momencie. W trakcie zabawy znajdziemy przedmioty i umiejętności, dzięki którym otworzymy tajne przejścia na znanych już poziomach, choćby do areny Surtura, na której możemy zmierzyć się z nieskończonymi hordami wrogów. Niektóre miejsca i sekrety często odblokujemy wraz z fabułą, inne wymagają eksploracji otoczenia.

Pod względem graficznym mogę śmiało nazwać najnowszego God of Wara najładniejszą produkcją, która wylądowała na PlayStation 4. Projekty lokacji i postaci zostały zaprojektowane, a później zrealizowane po mistrzowsku. Trudy podróży podkreśla także idealnie skomponowana i dobrana ścieżka dźwiękowa. Brzmienia oddają klimat legend wikingów oraz budują odpowiednie napięcie. Gdzieniegdzie przebijają się też smaczki nawiązujące do przeszłości Kratosa. Wartka akcja towarzyszy nam niemal od uruchomienia gry, aż po samo zakończenie. Odpowiednie napięcie budowane jest już od pierwszych minut. Przedstawiona historia to przede wszystkim budowanie relacji między Kratosem i Atreusem okraszone jednakowo nagłymi walkami oraz poruszającymi serce, emocjonalnymi scenami. Można pokusić się o porównanie do Ellie i Joela z The Last of Us, jednak God of War nie skupia się na kreowaniu bliskości między bohaterami. Twórcy przedstawiają problem braku wspólnego języka i przepaść między pokoleniami, a także twardy charakter ojca wykuty na stracie, ciągłym gniewie i chęci zemsty.

God of War powrócił, nie do końca taki jakiego znaliśmy do tej pory. Odpowiednie wyważenie ilości narracji i akcji bardzo pozytywnie wpłynęło na Ducha Sparty. Odkrywana historia, a zarazem przewodni motyw produkcji, czyli budowa więzi między ojcem i synem to coś zupełnie nowego w tym uniwersum. Możemy poznać zupełnie inne oblicze Kratosa, trudy związane z wychowaniem syna, a także chęć wyrzeczenia się własnej przeszłości. Były bóg wojny wydoroślał, żałuje i wstydzi się swoich czynów, chce na powrót stać się zwykłym człowiekiem – jako ojciec i mąż wypełniający ostatnią wolę ukochanej żony.

Za udostępnienie do recenzji gry God of War dziękujemy dystrybutorowi PlayStation Polska.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!