WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Rozrywka

Recenzja gry planszowej Megaland

Znacie Górą i Dołem? Albo nie wydane jeszcze w Polsce Near and Far? Ja jedynie ze słyszenia, ale słyszałem bardzo pochlebne opinie. Dlatego też zdecydowałem się na zakup innej gry tych samych autorów w bardzo promocyjnej cenie – Megaland.

Zawartość

Jak na te ciężkie hajsy, jakie wydałem na tytuł zawartość jest mega wypasiona. Megaland zajmuje dość spore (choć niestety w większości puste) pudło z organizerem (!). Znajdziemy tu dużo kart, znaczniki oraz standee i planszetkę dla każdego gracza. Wszystko naprawdę dobre jakości i z ładnymi grafikami…

Megaland pudło

…z tym że kolorystycznie Megaland jest dla mnie męczący. Rozumiem pomysł na „serię” gier, w której każda ma swój kolor. Megaland jest…hmm… czerwony (przepraszam znawców kolorów), przez co elementy nie wyglądają aż tak dobrze, jakby mogły na innym tle.

O co chodzi? (skrót)

Megaland to gra oparta na mechanice push your luck – im więcej ryzykujesz, tym więcej zyskasz… ale możesz stracić wszystko. Naszym celem jest zebranie jak największych łupów podczas przemierzania kolejnych plansz w grze wideo. Łupy możemy później wymieniać na wspomagające nas budynki lub wzmocnienie naszej postaci. Wygrywa osoba, która najszybciej zbierze 20 monet (które dostajemy za wybudowanie budynków).

Megaland zawartość

Co mnie grzeje – prostota zasad

Umówmy się, Megaland to dziecinnie prosta gra. Gdyby nie pewna zależność językowa na kartach to moglibyśmy grać nawet z bardzo młodymi pociechami. Podstawowe zasady są banalnie proste – ryzykujesz przejście na następny poziom czy zabierasz to, co masz? Nie jest to skomplikowane, a potrafi dostarczyć emocji. Faza zakupu również jest banalnie prosta w obsłudze… a są to jedyne rzeczy, które robimy w Megaland.

Megaland karty

Co mnie grzeje – różnorodność budynków i ulepszenia

Mimo swojej banalności w Megaland pozostawia pewną swobodę doboru taktyki. Dodatkowe serduszka bardzo pomagają podczas pierwszej fazy przechodzenia poziomów, jednak nie dają nam żadnych punktów.

Megaland postacie

Budynki natomiast możemy fajnie połączyć w sprawnie działające kombosy. Do tego niektóre z nich dają nam punkty co rundę. Musimy więc zastanowić się co warto kupić wcześniej, a co później. Miło również, że wybór budynków jest całkiem spory – nie wykorzystujemy wszystkich podczas pojedynczej rozgrywki, więc regrywalność Megaland nieco wzrasta.

Megaland plansza

Co mnie ziębi – push your luck kontrolowany

Boli mnie dość mocno liczba kart poziomów w Megaland. Jest ich tylko 10, więc po kilku ruchach nawet świeży gracz zauważy, że w pewnym momencie nie warto dalej ryzykować, bo np. pozostaną jedynie dwie karty, z których obie zadają obrażenia. Normalnie nie jestem fanem losowości kontrolującej grę, ale jeśli opieramy tytuł na mechanice bazującej na losowości to powinniśmy nieco mocniej ograniczyć przewidywalność. Moja radość z gry spadła drastycznie w momencie, w którym zauważyłem możliwość „wyliczenia” dalszych ruchów.

Skalowanie i czas trwania gry

Nie ma większego znaczenia w ile osób będziemy grać – w każdym składzie osobowym (2-4) Megaland działa bardzo dobrze. Rozgrywka zwykle trwa około 30 minut, tury są bardzo szybkie i raczej nie będzie tu większych przestojów.

Podsumowanie

Megaland z pewnością był wart swojej promocyjnej ceny w wysokości 1,5kg piersi z kurczaka, ale nie mogę powiedzieć o nim „dobra gra”. Miło, że dodano więcej budynków, jednak tak naprawdę gra nudziła się bardzo szybko. Dla graczy brakuje tu czegoś głębszego, moim zdaniem jest to tytuł zdecydowanie za lekki.

Megaland pieniądze

Natomiast dzieciaki w wieku wczesnoszkolnym zagrywały się w Megaland przez ponad 2h non stop. Potrzebowały wprawdzie pomocy z tłumaczeniem budynków, ale po 2 rozgrywkach łoiły w Megaland bez problemów.

Megaland znaczniki

Podsumowując, dla mnie mocna średniawka, jednak nie jestem targetem tej gry. Do rozgrywki z pociechami będzie jak znalazł. O ile znają angielski.