W kategorii gier imprezowych/familijnych Tajniacy zajmują wysoką pozycję na mojej liście (zarówno wersja podstawowa, jak i Obrazki). Dlatego też z ciekawością spojrzałem w stronę „Bez cenzury”. Jak w praktyce wypadła edycja dla dorosłych?

Zawartość

Rozmiar pudła pozostał bez zmian (średni), podobnie z zawartością – w środku mamy bardzo dużo dwustronnych kart z hasłami i kart agentów. Całość jest dobrej jakości. Absolutnie nie mogę przyczepić się do wykonania. Instrukcja wyjaśnia bezproblemowo zasady rozgrywki. Jeśli mamy już innych Tajniaków w swojej kolekcji to wiemy czego się spodziewać.

Tajniacy: Bez cenzury pudło

Zasady

Rozgrywka to kopiuj-wklej poprzednie wersje Tajniaków. Gdyby ktoś jednak nie znał zasad to zgodnie z ową zasadą przypominam: dzielimy się na dwie drużyny podobnego rozmiaru i umiejętności (oczywiście w miarę możliwości). Układamy losowo 25 kart ze słowami na stole. Następnie Szefowie poszczególnych drużyn starają się naprowadzić swoich „podwładnych” na odpowiednie karty, korzystając przy tym ze wspólnego klucza. Trzeba przy tym uważać, żeby nie wskazać na zabójcę, gdyż wtedy przegrywamy. Zwycięża grupa/osoba, która zgadnie wszystkie swoje hasła.

Tajniacy: Bez cenzury pudło

Wrażenia i podsumowanie

Bez owijania w bawełnę – Tajniacy: Bez Cenzury nie działają tak jak powinni. Sam często klnę jak szewc, więc jestem daleki od potępiania zawartości kart. Rozumiem, że część osób uważa hasła Bez cenzury za gorszące i „oni nigdy tak nie mówią”. Kozak to but, fazę mają gry planszowe, flaszki zawierają miksturę odnawiającą manę w grach wideo, a meta kończy wyścig. To oczywista oczywistość. Wracając do tematu: nie tyle rodzaj haseł jest problemem, co ich natężenie. Trudno jest mi wskazać na odpowiednie kwadraty do zasłonięcie, skoro 3/4 planszy jest wypełnione penisami niczym pozostawiony na ławce w szkole zeszyt.

Tajniacy: Bez cenzury agenci

Edycję dla dorosłych dało się naprawdę zrobić w odpowiedni sposób, dodając wiele neutralnych haseł, jak np. podatki, więcej kart z alkoholem itd.. Zdecydowano się jednak postawić w sporej większości na skojarzenia seksualne. Połączenie „casting” i „kanapa” może spowodować lekki uśmiech na twarzy, ale co nam po tych hasłach, jeśli nie pasują one do schematu? Zwis. Gang. Dildo. I odmiana narządów rozrodczych na kilka różnych sposobów (w tym moja ulubiona po konferencji MMA na linii Trybson – Najman „Parówa”). Kiedy pisałem znajomemu przykładowe hasła na FB, stwierdził, że to wygląda jakbym miał Zespół Tourette’a. Nawet najlepsza ekipa nie jest w stanie uratować tego tytułu.

Tajniacy: Bez cenzury karty

Czas trwania rozgrywki właściwie się nie zmienia, 15 minut powinno wystarczyć na odkrycie wszystkich haseł (w ten czy inny sposób). Najsensowniej grało mi się w gronie 6 osób (2 szefów, 4 zgadujących).

Podsumowując: dorośli „Tajniacy” to bardzo, ale to bardzo nieudany tytuł. Zbyt duże nastawienie na jedną „dziedzinę” właściwie zniszczyło tytuł, który mógł być czymś ciekawym. Same hasła nie są również niczym nadzwyczajnym, obstawiam że przeciętny gimnazjalista (lub post-gimnazjalista, w końcu mamy reformę) zna wiele bardziej finezyjnych określeń. Jedynym ratunkiem dla Bez cenzury jest wymieszanie haseł z poprzednimi edycjami. Oceniam jednak grę jako samodzielny tytuł więc… nie. Po prostu nie.

Dziękujemy wydawnictwu REBEL za przesłanie gry do recenzji.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!